Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Czerwcowy firmament

Ciepłe, czerwcowe noce zachęcają by patrzeć w bezchmurne niebo i przyglądać się błyszczącym w oddali gwiazdom. Bliżej, w sali koncertowej Filharmonii Poznańskiej zajaśnieją wkrótce inne gwiazdy - na wyciągnięcie ręki jest kunszt Jana Lisieckiego i Łukasza Borowicza.

. - grafika artykułu
Łukasz Borowicz, fot. Katarzyna Zalewska

Zanim jednak przejdziemy do głównych protagonistów koncertu Gwiazdy światowych estrad, trzeba wspomnieć o utworach, które również składają się na piątkową konstelację. Zapowiadają się nie mniej ciekawie niż ich wykonawcy. W programie znalazły się I Symfonia g-moll Étienne'a Nicolasa Méhula oraz I Koncert fortepianowy g-moll Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego.

Étienne Nicolas Méhul to francuski kompozytor żyjący na przełomie XVIII oraz XIX wieku. Miłośnicy muzyki skojarzą ten okres z trójką klasyków wiedeńskich - Haydnem, Mozartem i Beethovenem - a nazwisko Méhula zabrzmi zapewne obco. Nie ma w tym nic dziwnego, Méhul, podobnie jak wielu innych twórców tego czasu, zniknął w cieniu trzech wspomnianych geniuszy, którzy kształtowali tamtą epokę, a obecnie kształtują nasze o niej wyobrażenie.

Nie znaczy to jednak, że ich koledzy po fachu byli złymi, bądź niegodnymi zapamiętania twórcami. Bynajmniej. Méhul uznany jest we Francji za najważniejszego kompozytora operowego doby rewolucji francuskiej i wymieniany jest tuż za Luigim Cherubinim (skądinąd przywróconym naszej pamięci przez Marię Callas i jej legendarną interpretację Medei). Bohater piątkowego koncertu najwięcej czasu poświęcał właśnie operze i w tej dziedzinie odnosił największe sukcesy. Wykonywano jego utwory także poza Francją - bardzo duże uznanie zdobył zwłaszcza w Niemczech. Podążał za najważniejszym trendem epoki, reformą operową Christopha Willibalda Glucka, ale nie bał się eksperymentów - jego muzyka ma indywidualny styl. Jego najważniejsze dzieła, poza operami, to 4 symfonie. Styl Méhula, słyszalny w operach, jak i w I Symfonii g-moll, skłania niektórych do nazwania go pierwszym romantykiem. Oprócz lekkości i elegancji, doprowadzonych do perfekcji przez Haydna i Mozarta, pojawiają się w nich liczne napięcia, szargane emocje i mrok, które przez wiele dekad XIX wieku będą wybijać się z utworów komponowanych w całej Europie.

Młodszy od Méhula o prawie pół wieku Felix Mendelssohn-Bartholdy, zanim zyskał sławę wybitnego kompozytora, był podziwiany jako pianista. Jak wielu innych wirtuozów pisał koncerty na fortepian, choć zamiast traktować je jako okazję do własnych popisów, chciał przywrócić im rangę dzieł sztuki. Najbardziej udało mu się to w Koncercie g-moll. Będąc pod romantycznym wpływem Beethovena, skupił się na ekspresji dzieła i odsunął popisowość na dalszy plan - koncert to połączenie intensywnych kulminacji i liryczno-intymnych nastrojów, których Mendelssohn był niekwestionowanym królem.

Koncert wykona Jan Lisiecki, polsko-kanadyjski pianista, który mimo młodego wieku osiągnął już wielki sukces i zyskał opinię światowej klasy pianisty. Nagrywa dla prestiżowej wytwórni Deutsche Grammophon, występował m.in. z Claudio Abbado, sir Anthonym Pappano, Yannickiem Nézet-Séguinem czy Valerym Gergievem w najważniejszych salach koncertowych świata. W poznańskiej Auli Uniwersyteckiej towarzyszyć mu będzie orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą Łukasza Borowicza. Borowicz od wielu lat regularnie prowadzi zespół Filharmonii, niestrudzenie odkrywając dla poznańskiej publiczności oraz nagrywając od nowa dzieła zapomniane i mniej znane. Występujący w piątek artyści i ich repertuar zwiastują niezapomniany wieczór, a jeśli weźmiemy pod uwagę narratorskie zacięcie Łukasza Borowicza możemy być pewni, że melomani zgromadzeni na koncercie wyjdą zapewne bogatsi także o interesujące fakty o mistrzach swoich czasów: Étienne Nicolasie Méhulu oraz święcącej do dziś gwieździe Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego.

Paweł Binek

  • koncert Gwiazdy światowych estrad
  • 11.06, g. 19
  • Filharmonia Poznańska
  • Bilety 45-65 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021