Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

ZAPISKI Z LAMUSA. Chaplin w Poznaniu!

O tym, z jakim entuzjazmem poznańska publiczność witała polskie gwiazdy największego formatu w Zapiskach z lamusa już można było przeczytać. Euforia, wiwaty, pełne napięcia oczekiwanie aż miły gość pojawi się na dworcu, na scenie, uraczy rozmową w garderobie lub podczas próby generalnej - każda taka gwiazdorska wizyta naznaczona była gorączką trawiącą złaknionych wrażeń miłośników talentu danego artysty lub artystki. Co mógł generować przyjazd do Poznania sławy światowej, ot - amerykańskiej chociażby, można sobie zatem wyobrazić.

. - grafika artykułu
Charlie Chaplin (w środku z uniesioną ręką) entuzjastycznie witany przez w drodze do wyjścia z dworca w Berlinie, marzec 1931, fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

"Gdzie Charlie? - Dokąd pojechał Chaplin? - takiemi pytaniami naszpikowana jest prasa niemiecka i francuska. Cała Europa węszy za znakomitym komikiem, który znikł ostatnio w Paryżu i ulotnił się w niewiadomym kierunku. Nawet portier jednego z największych hoteli francuskich, gdzie dostojny gość zamieszkiwał, nie może powiedzieć, dokąd właściwie Chaplin wyjechał"* - czytamy w poznańskim "Nowym Kurierze" (nr 75/1931) w artykule pod wiele mówiącym tytułem Przyjazd Chaplina do Poznania, który zdawał się już odpowiadać na liczne pytania o kierunek, jaki Chaplin po swoim tajemniczym zniknięciu miał obrać. Dodatkowo potwierdzał to spektakularny podtytuł: Kinomani poznańscy powitają na dworcu uroczyście genjalnego artystę. Tę nieoczekiwaną chyba dla wszystkich wieść przekazać miał telefonicznie "własny korespondent" dziennika. Kimkolwiek była ta zagadkowa persona z pewnością czytelnicy, którzy wzięli do rąk gazetę, musieli się unieść na fali podniecenia wywołanego jego relacją w "Nowym Kurjerze", dodatkowo podsyconego niepozostawiającym wątpliwości tytułem.

"Paryżanie są zrozpaczeni - pozwolili uciec wielkiemu artyście bez entuzjastycznego pożegnania. - Na wieść o cichym wyjeździe Chaplina z Paryża zakotłowało w Berlinie. Wiadomo dlaczego. - W stolicy Niemiec wyświetla się najnowszy film Chaplina, na którego premjerze miał być obecny bohater filmu. - Wbrew przyrzeczeniu, jakie dał Berlinowi, Chaplin podczas swej wizyty, premiera odbyła się bez niego" - czytamy dalej. Tak oto Paryż był zrozpaczony, Berlin skonsternowany. Niemcy podejrzewali, że Chaplin udręczony swoją podróżą po europejskich stolicach, gdzie witano go z niebywałą wręcz radością, miał "zadowolenie w tem, gdy może przed wszystkimi i wszystkiem uciec".

Podczas gdy wielbiciele komika głowili się nad tym, gdzie też on się podziewa, w świat miała pójść wieść, że popołudniu 31 marca "przybył bowiem do konsulatu polskiego w Berlinie sekretarz Chaplina po wizę na wjazd do Polski". W związku z tymi doniesieniami sytuacja w Berlinie miała robić się nieznośnie napięta: "W Berlinie zrobił się ruch; reporterzy gonili od hotelu do hotelu, tysięczne tłumy pobiegły na dworzec - niestety - Chaplin wsiąkł jak kamfora".

Korespondent "Nowego Kuriera" w ostatniej chwili miał się jednak dowiedzieć, że "Chaplin w towarzystwie swego sekretarza odbywa podróż samochodem i zbliża się do granicy polskiej. Dopiero w Zbąszyniu wsiądzie Chaplin do pociągu. Przez Poznań przejeżdżać będzie Chaplin we środę o godz. 9.28 rano. Pociąg ma kilka minut postoju. Niezawodnie pośpieszą zwolennicy Chaplina na powitanie <> a byłoby to pożądane; jest to bowiem pierwszy postój i pierwsze powitanie Chaplina w Polsce. - Drugim etapem będzie niezawodnie Warszawa, poczem uda się Chaplin do miasta Witebska, leżącego w Rosji".

Wspomnę tylko, że środa, o której w powyższym fragmencie wspomniano musiała być środą 1 kwietnia 1931 roku - tą samą, kiedy wydano cytowany tu numer "Nowego Kuriera". Czy data ta byłam przypadkiem? Biorąc uwagę, że tak dziś, jak i kiedyś 1 kwietnia był świętem żartownisiów wszelkiej maści, można mieć poważnie wątpliwości. Ale nie tylko to generuje nieufność. Oto bowiem w kolejnym numerze gazety ("Nowy Kurier", nr 76/1931) ukazał się, jak można go interpretować, pełen pretensji tekst pt. Fantazja prasy warszawskiej z podtytułem Pod znakiem primaaprilisowym, gdzie czytamy o wesołych informacjach przekazywanych przez gazety publikowane w stolicy, które właśnie 1 kwietnia dały upust swojej radości i najpewniej także pomysłowości, pisząc między innymi o przyjeździe Chaplina, Chevaliera i Grety Garbo.

Co ciekawe, w żadnym kolejnym numerze "Nowego Kuriera" ani też w innych wydawanych w Poznaniu dziennikach nie można natrafić na relację z tego niespodziewanego w gruncie rzeczy, a zapowiadanego nagle przyjazdu Chaplina do stolicy Wielkopolski. Trudno przecież uwierzyć, by tak spektakularna wizyta przejść mogła bez echa. Dużo łatwiej, a nawet i rozsądniej fakt ten tłumaczyć należy tym, że najzwyczajniej w świecie do żadnych, nawet kilkuminutowych odwiedzin komika w ogóle nie doszło. Ot, przestroga przed wiarą we wszystkie prasowe doniesienia. Szczególnie te 1-kwietniowe. Choć nie tylko...

Justyna Żarczyńska

* We wszystkich cytowanych fragmentach zachowano oryginalną pisownię.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021