Irena Bobowska, nazywana w domu Nenią, urodziła się w 1920 roku. Była córką Zofii Bobowskiej z domu Kraszewskiej i powstańca wielkopolskiego Teodora Bobowskiego. Kiedy miała dwa lata, zachorowała na ciężką postać polio. Jeździła na wózku inwalidzkim, a jej sparaliżowane nogi ujmowały ciężkie, metalowe szyny. Dwa pierwsze szkolne lata uczyła się w domu, a potem została uczennicą Gimnazjum im. Dąbrówki.
Mimo choroby była dziewczyną przyjazną i radosną. Świetnie się uczyła, pięknie rysowała, była inteligentna i bardzo aktywna. Działała w harcerstwie i w Towarzystwie Czytelni Ludowych, z jej inicjatywy na Os. Warszawskim, gdzie od 1936 roku mieszkała rodzina Bobowskich, powstała biblioteka dla dzieci. W gorącym i niepewnym 1939 roku, kiedy widmo wojny coraz częściej zaglądało do polskich domów, zgłosiła się na ochotnika do formacji "żywych torped". Miała świadomość, że ze względu na chorobę ma ograniczone możliwości działania, ale chciała walczyć.
Krótko po wybuchu II wojny światowej Nenia wstąpiła do ruchu oporu. Miała pseudonim "Wydra". Wkrótce powołała konspiracyjną gazetkę "Pobudka", która zaczęła się ukazywać już w listopadzie 1939 roku. "Pobudka" była organem Poznańskiej Organizacji Zbrojnej, a po połączeniu z innymi lokalnymi organizacjami podziemnymi - Wojskowej Organizacji Ziem Zachodnich. Pismo demaskowało niemiecką propagandę i dostarczało najświeższych informacji z nasłuchu radiowego prowadzonego w mieszkaniu redaktora naczelnego gazety Romana Kwiatkowskiego na Jeżycach. W "Pobudce" Nenia była niezwykle czynna i zaangażowana - redagowała artykuły, powielała i kolportowała gazetkę, przewożąc ją ukrytą pod siedzeniem swojego wózka inwalidzkiego.
Niemcy szybko rozpracowali sieć organizacyjną pisma. W czerwcu 1940 roku gestapo aresztowało Nenię, Romana Kwiatkowskiego i pozostałych pracowników gazety. Nenia trafiła do Fortu VII, skąd przewieziono ją do więzienia we Wronkach, gdzie odebrano jej wózek. Jej inwalidztwo nie budziło w oprawcach współczucia, budziło wściekłość i powodowało szykany. Nenia była bita i głodzona, czołgała się po celi, wlokąc po betonie sparaliżowane nogi. Bardzo cierpiała. Wysyłała grypsy (nielegalne listy - przyp. red.) do rodziców i rodzeństwa, ale nigdy w nich się nie skarżyła, wręcz przeciwnie - pisała rzeczowo, konkretnie, a czasami nawet dowcipnie. Nie chciała martwić matki i sióstr. Rysowała i pisała wiersze. Jeden z nich, "Bo ja się uczę największej sztuki życia...", wyniesiony za mury przez jedną ze współwięźniarek, trafił do obozu w Oświęcimiu, gdzie był pocieszeniem i wsparciem dla więźniarek.
W kwietniu 1941 roku Nenię przewieziono do więzienia Berlin Alt-Moabit. 12 sierpnia 1942 roku odbyła się rozprawa przeciwko niej i dwóm współpracownikom "Pobudki". Skazano ich na śmierć. W ostatnim słowie Nenia nie broniła się i nie prosiła o ułaskawienie. Potem napisała jeszcze dwa listy - do sądu, z prośbą o ułaskawienie jej redakcyjnych kolegów, i do matki, ostatniego wieczora przed egzekucją. Nie zdążyła ich wysłać.
Wyrok na Neni wykonano 26 września 1942 roku w więzieniu Plötzensee w Berlinie. Miała 22 lata. Być może nikt by o niej nie pamiętał, gdyby nie przyjaciółka jej siostry Heleny, Stefania Tokarska-Kaszubowa, także Dąbrówczanka, która w 1999 roku napisała o Neni niewielką książeczkę, a wspomnienie uzupełniła zdjęciami, grypsami i listami z więzienia przechowywanymi przez rodzinę. Dzięki pamięci Dąbrówczanek i z ich inicjatywy w 2012 roku skwer na narożniku ulic Przybyszewskiego i Dąbrowskiego w Poznaniu nazwano imieniem Neni Bobowskiej. Teraz przyszedł czas na Cyryla - wirtualne muzeum historii Poznania pamięć o Neni wysyła w świat. Zachowało się niewiele zdjęć dzielnej dziewczyny, ale w tej wyjątkowej kolekcji jest kilkadziesiąt jej więziennych rysunków i grypsów, które mówią o niej więcej niż fotografie.
Danuta Książkiewicz-Bartkowiak
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026