Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

23 stycznia na deskach Teatru Polskiego odbędzie się premiera "Domu lalek" na podstawie dramatu Henryka Ibsena. O tym, czy ten tekst jest dziś tylko klasyką do odświeżenia, czy wciąż narzędziem diagnozy współczesnego człowieka, jego relacji i społecznych oczekiwań, opowiada reżyser Tadeusz Pyrczak.

Mężczyzna w dłuższych, kręconych włosach. - grafika artykułu
Tadeusz Pyrczak, fot. materiały prasowe

"Dom lalek" to zlecenie czy marzenie? Dlaczego zdecydował się Pan na ten właśnie tytuł?

To marzenie, ale kosztowne... Nora (główna bohaterka dramatu - przyp. red.) wraca do mnie od lat, ale teraz znalazłem kąt patrzenia: nie na sam gest jej emancypacji, ale właśnie jego koszt. Interesuje mnie, co zostaje w dzieciach po "trzaśnięciu drzwiami".

Ile Ibsena będzie w Ibsenie? Czy Pan coś dopisał, przepisał?

Pracuję na przekładzie Jacka Frühlinga. Nie piszę nowej sztuki, ale "uorganiczniamy" dialogi: aktorzy kalibrują je do dzisiejszej mowy, intencji i tempa scen. To nie walka z Ibsenem, tylko pozwolenie, by język oddychał, żeby brzmiał współcześnie, kiedy musi, i znowu patynował, kiedy wracamy do pamięci. Wraz z rytmem przedstawienia język ewoluuje.

Rola kobiet w społeczeństwie XIX wieku, brak równości w relacjach czy pytanie o autentyczność i osobistą wolność to przykładowe tematy, jakimi zajął się w tej sztuce Ibsen. Co dla Pana jest kluczowe?

Kłamstwo jako nawyk i jego skutki w domu. Autentyczność kontra rola społeczna. I odpowiedzialność: co jest "moim" wyborem, a co ceną płaconą przez innych. Interesuje mnie zderzenie XIX-wiecznej obyczajowości z tym, na co ją dziś zamieniliśmy: kult indywidualności, którego rachunek często płacą ci, którzy swoje "ja" budują we wspólnocie - partner, dzieci, rodzina.

Na ile Nora jest bohaterką XIX-wiecznego dramatu, a na ile zupełnie dzisiejszą kobietą?

Przede wszystkim jest człowiekiem. Jej wybór wolności bez gwarancji sensu jest ponadczasowy. Kontekst epoki tylko ostrzej rysuje dylemat, który dziś znamy aż za dobrze.

Lubi Pan Norę? Jaka ona jest/będzie w Pana spektaklu?

Lubię ją za odwagę i determinację. Nie wybielam. Pokazuję skutki jej kłamstw i cenę decyzji oczami tych, którzy w tym domu zostali. Przez lata, niezależnie od intencji, oszukiwała bliskich. Różni ludzie pamiętają ją skrajnie odmiennie. I to napięcie mnie interesuje.

Nie jest tajemnicą, że Nora postanawia odejść od męża i dzieci. Pana zdaniem to była dobra decyzja? Kibicuje jej Pan?

Nie mówię "tak/nie". Kibicuję odwadze, ale pokazuję jej cenę. Bilans zostawiam widzom.

A co z dziećmi Nory i Torvalda? Czy to one rzeczywiście są największymi ofiarami decyzji swojej matki? Czy w tej sztuce są w ogóle postaci zupełnie niewinne?

U Ibsena nikt nie jest w stu procentach winny ani w stu procentach niewinny i to jest dla mnie uczciwe.

W zapowiedzi spektaklu przywołane zostały dane o rozwodach w Polsce w XXI wieku. Przeniesie Pan akcję z Norwegii do Polski? Przemyci Pan te informacje w spektaklu? 

Nie "przenoszę", tylko czytam Ibsena przez dziś. W Polsce co roku rozwiązuje się ponad 50 tysięcy małżeństw i dziesiątki tysięcy małoletnich przechodzą przez rozwód rodziców. To kontekst, nie dekoracja - pokazuję, że ten dramat dzieje się tu i teraz.

"Dom lalki" Ibsena jest pełen symboli, począwszy od samego tytułu dramatu, kończąc na wspomnianym trzaśnięciu przez Norę drzwiami... Autor używa ich, żeby pokazać konflikt między pozorem a prawdą, między zależnością a wolnością. Czy w Pańskim "Domu lalek" Nora też będzie taką "lalką"...?

Będzie osobą, która próbuje wyjść z roli "lalki". Pokażemy to z perspektywy tych, którzy zostali i muszą posprzątać po cudzym geście wolności. Bliżej mi do toposu teatrum mundi - każdy bywa czyjąś "lalką" w czyjejś narracji. Nora rzadko dopuszczała kogokolwiek do prawdy o swoich czynach, planach i myślach - okłamywała niemal wszystkich. Dlatego pamiętają ją skrajnie różnie - dla jednych była naiwna, dla innych wręcz głupia, dla jeszcze innych urocza i bystra. Dla najmłodszych dzieci z kolei pozostaje nieodgadnionym widmem. A jeśli wszyscy zasłonili uszy, by nie usłyszeć trzaśnięcia drzwiami? Jeśli świat się nie zamknął, a Nora na zawsze pozostała "lalką" w pamięci tego domu? Symbol ma pracować w nas, nie za nas.

Jakiej scenografii i muzyki możemy się spodziewać?

Pracujemy w logice derridiańskiej différance - sens rodzi się w przesunięciu między warstwami. Czasem widzimy, a nie słyszymy; czasem słyszymy, a nie widzimy. Ważne jest prawo do niepełności. 

"Dom lalek" to spektakl dla małżeństw w kryzysie? 

To nie poradnik, tylko teatr. To nie będzie łatwy spektakl dla osób z podobnym doświadczeniem, ale może ktoś zobaczy w nim siebie, a ktoś inny kogoś lepiej zrozumie? Traktuję teatr jako miejsce dzielenia się czymś szczerym i ważnym, ale przede wszystkim jednak wstydliwym - czymś, czego boję się pokazać z lęku przed odrzuceniem. Decyduję się na to, bo wierzę, że wspólnotowe przeżycie wstydu i bezradności potrafi uruchomić zmianę, choćby taką, że przestajemy czuć się w tym wszystkim samotni.

Rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

  • "Dom lalek"
  • reż. Tadeusz Pyrczak
  • premiera: 23.01, g. 19
  • Teatr Polski, Malarnia

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Na czerwonym tle złoty napis Dom lalek, na napisie czarne linie kojarzące się z kratą.
Na czerwonym tle złoty napis Dom lalek, na napisie czarne linie kojarzące się z kratą.

Spektakl - Dom lalek - Premiera!

Teatr Polski, Malarnia, ul. 27 Grudnia 8/10, Poznań