Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Między naturą a globalizacją

Zainteresowanie spotkaniem wokół książki Ilony Wiśniewskiej Lud. Z grenlandzkiej wyspy przerosło oczekiwania nawet samej jego bohaterki. Zamkowa Scena Nowa w czwartkowy wieczór wypełniła się ludźmi gotowymi wysłuchać opowieści o arktycznym lodzie, nowoczesności wkradającej się na pozornie nieskażoną przez cywilizację wyspę i ludziach z odległej krainy, z którymi, wbrew obiegowej opinii łączy nas więcej, niż moglibyśmy przypuszczać.

. - grafika artykułu
fot. L. Jańczak © CK Zamek

Pierwsze minuty spotkania z reportażystką i fotografką zdominowały oklaski i wiwaty z niezlokalizowanego, znajdującego się gdzieś w pobliżu sceny telefonu. Kolejne wypowiedzi reportażystki kwitowane były sporą dawką śmiechu z puszki, co z kolei skłaniało do podobnej reakcji znaczną część zgromadzonych. - Oklaski? Ale za co? - pytała ze śmiechem zaskoczona Wiśniewska.

Właściciel "przeszkadzającego" telefonu po jakimś czasie na szczęście zmiarkował się, że to jego urządzenie jest przyczyną zamieszania i stosownie zainterweniował. Atmosfera rozluźnienia towarzyszyła jednak dalszej części spotkania, co w dużym stopniu wpłynęło na spontaniczność wypowiedzi pisarki na temat mieszkańców wyspy Uummannaq. - Nikt mnie tak nie ściskał jak oni - opowiadała. - Kiedy mnie bolała noga, to mnie od razu sadzała koleżanka i mi tę nogę masowała... miałam bardzo dużo kontaktu fizycznego z nieznajomymi... i to było super! - dodała.

Autorka unikała uogólnień, o które niezwykle łatwo w trakcie snucia opowieści o nieznanych nam bliżej społecznościach. W rozmowie z Przemysławem Czarnecki tłumaczyła, że nie ma prawa mówić o całej Grenlandii, ponieważ warunki życia w różnych regionach największej wyspy świata diametralnie się od siebie różnią: - Grenlandia jest olbrzymim krajem, po którym rozrzuceni są ludzie. Myślę o Grenlandii jako o wielorybie, a to jest taka mała rybka [wyspa  Uummannaq, przyp. red], która przy nim pływa. Chciałam sobie z jednej strony ułatwić, a z drugiej strony utrudnić zadanie - wyjaśniała.

Wiśniewska w swojej książce skupiła się na mikrospołeczności zamieszkującej skrawek lądu u zachodnich wybrzeży Grenlandii, gdzie przez klika miesięcy pracowała jako wolontariuszka w lokalnym domu dziecka. Już na wstępie mieliśmy okazję dowiedzieć się, dlaczego tak niewiele w jej książce znajdziemy informacji o dzieciach, z którymi przebywała - otóż podpisała klauzulę, w której zobowiązała się do milczenia na temat wychowanków ośrodka. Przeniosła zatem ciężar opowieści na ludzi spoza placówki - nastolatków buntujących się przeciw tradycji, zachłyśniętych zdobyczami nowoczesności, kultywujących rodzinne zwyczaje rybaków chroniących się przed wychłodzeniem w kurtkach z foczej skóry, a także aktywistów działających na rzecz niepodległości Grenlandii. - Tam nie tyle nowoczesność jest ciekawa, co połączenie tradycji z nowoczesnością - podsumowała.

Z jej relacji wyłonił się nie jeden, a wiele zróżnicowanych obrazów mieszkańców wyspy. Mimo znacznych różnic charakterów, bohaterów jej opowieści łączy silnie poczucie przynależności do rodzimej ziemi, humor i duma z bycia Grenlandczykami. - Pomyślałam, że nie znam Grenlandczyków i chciałabym się im na coś przydać - zaznaczała autorka w rozmowie. - Nie wyobrażałam sobie, że przyjeżdżam na taką mała wyspę i zaczepiam ludzi, żeby opowiadali mi swoje historie.

Jej zaangażowanie w sprawy mikrospołeczności, chęć bliższego poznania napotykanych ludzi oraz zrozumienia ich związku z naturą pozwoliły jej uwypuklić krzywdzące oddziaływanie stereotypów, którymi posługują się często Europejczycy w opisie "innych" i "obcych". W dyskusji z Przemysławem Czarnecki Wiśniewska podkreślała potrzebę otwarcia się na ludzi z odrębnych kręgów kulturowych i poszukiwania wspólnego mianownika doświadczeń: - Jechanie do zupełnie innego świata, na taką właśnie wyspę, wymaga ode mnie otwartości - wyjaśniała autorka. - To jest oznaka szacunku.

Przedstawiany przez autorkę obraz Uummannaq nie był jednak pozbawiony skaz. Wiśniewska zwracała uwagę na poważne problemy dotykające jego społeczność, do których zalicza plagę samobójstw wśród młodych chłopców, którzy nie wytrzymują presji otoczenia czy praktykowane kazirodztwo, na które panuje milczące społeczne przyzwolenie. Inną zajmującą kwestią poruszaną przez reportażystkę, istotną szczególnie w ujęciu ekokrytycznym, był stosunek Grenlandczyków do psów. -  Pies to jest narzędzie pracy - oznajmiła Wiśniewska, opisując specyfikę więzi łączącej mieszkańców Uummannaq ze zwierzętami. - One bywają przyjaciółmi, kiedy są małe, bo wtedy można się z nimi bawić. Każdy szczeniak, który przeżyje, przez sześć miesięcy biega sobie luzem po wsi, a potem jest uwiązywany na łańcuchu i albo ma właścicieli, którzy z nimi jeżdżą, albo spędza tak całe życie.

Wiśniewska przestrzegała jednakże przed pochopnymi ocenami zjawisk, bez zagłębiania się w ich istotę: - Mierzenie naszą miarą kultur, które przez setki lat przetrwały w takich trudnych warunkach jest z punktu wyjścia złe - oznajmiła.

Pierwszą część spotkania zakończyła prezentacja przez autorkę utworu muzycznego nagranego przez nastoletnie dziewczęta z  domu dziecka w Uummannaq. Scenę Nową na kilka minut wypełniła nostalgiczna muzyka dalekiej Północy.

W drugiej części spotkania głos zabrała publiczność. Wśród pytań padły te osobiste, wiążące się z jej wrażeniami z pobytu w Uummannaq oraz wcześniejszymi podróżami, jak i te o wiele trudniejsze, dotyczące między innymi wpływu dyskursu postkolonialnego na sposoby reprezentacji Grenlandczyków. - W pewnym miejscu książki sama siebie ganisz za postkolonialny punkt widzenia. Czy często łapałaś się w trakcie pisania, że nie odbiegasz od tej narracji? - zapytała jedna ze słuchaczek. - Starałam się, żeby było to jak najmniej postkolonialne - odparła Wiśniewska. - Jednak  z założenia zadawałam głupie pytania, ponieważ przyjechałam z Europy  [...] Każdy z nas łapie się na tym, że jest produktem świata i ten świat narzuca pewien sposób myślenia - dodała.

Jacek Adamiec

  • Spotkanie z Iloną Wiśniewską
  • CK Zamek, Scena Nowa
  • 6.09

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018