Kultura Poznań.pl

Sztuka

Transgresja czy makabra?

Europejka, Polka patrzy przez obiektyw na Tajlandczyków. Co widzi? Co my zobaczymy w zrobionych przez nią zdjęciach?

fot. Magda Kwiatkiewicz
fot. Magda Kwiatkiewicz

"Wszystko jest pretekstem do wyzwania rzuconego zaświatom: długotrwałe zimne kąpiele, samookaleczenia. (...) W stanie oszołomienia, osłabienia lub szału (...) spodziewają się porozumieć ze światem nadprzyrodzonym. Wzruszony mocą ich cierpień i modlitwy, ukaże im się magiczny zwierz, widzenie ujawni ducha, który odtąd będzie ich stróżem, odkryje im zarazem imię, pod jakim będą znani, i tę szczególną moc, daną im przez opiekuna, co da im w ich grupie społecznej przywileje i znaczenie" - tak pisał o plemionach Ameryki Północnej Claude Levi-Strauss. Zdaje się jednak, że można te słowa odnieść i do rytuałów odprawianych w Azji.
Dziewiąty miesiąc księżycowy w chińskim kalendarzu to okres oczyszczania ciała - właśnie wtedy na wyspie Phucket w Tajlandii odbywa się Festiwal Wegetarianizmu. Osoby, które biorą w nim czynny udział, przez dziewięć kolejnych dób nie spożywają mięsa, nabiału i owoców morza. Gorliwi uczestnicy rezygnują też z alkokolu, seksu czy hazardu. Ale post to tylko jeden składnik rytuału. Najbardziej spektakularną jego częścią są gwarne pochody uliczne, podczas których uczestnicy, w rytmie bębnów i w tanecznym transie, przekłuwają swoje ciała ostrymi przedmiotami. Osoby te podobno wierzą, że w ich ciała wstępują wtedy duchy. I tu wracamy do Levi-Straussa. Samookaleczenia mają wymiar symboliczny, magiczny, są formą oczyszczenia, dążeniem do "przekroczenia miary". Natomiast trans daje uczestnikom rytuału narzędzia do tego "przekroczenia".
Temat jest fascynujący przede wszystkim dlatego, że obcy nam kulturowo. Nasza perspektywa (perspektywa europejska, cywilizacji Zachodu) nie przyda nam się do niczego w próbie zrozumienia tego rytuału. Trzeba sobie wyobrazić ten drugi punkt widzenia, jeśli chcemy wynieść z informacji o tajskim festiwalu coś więcej niż zadziwienie "makabrycznymi" obrządkami.
Dlatego bardzo ciekawa jestem wystawy zdjęć Magdy Kwiatkiewicz, która ze swojej - europejskiej przecież - perspektywy przyglądała się temu festiwalowi. Czy była tylko zszokowana, czy udało jej się wyjść poza swój punkt widzenia, by w tym wydarzeniu zobaczyć coś więcej? Trzeba się przekonać. Organizatorzy zapowiadają, że autorka zestawem stu sześćdziesięciu zdjęć pokazuje złożoność tego święta (a to świetny temat na reportaż). Sama Magda Kwiatkiewicz na swojej stronie zapewnia, że poprzez zdjęcia chce oddać to, co uważa za najważniejsze: "emocje i tajemnicę pojawiające się w chwili spotkania nowych miejsc i nowych ludzi". Zobaczmy więc.

Daria Mielcarzewicz

Napisz do redakcji: kulturapoznan@wm.poznan.pl

  • wystawa zdjęć Magdy Kwiatkiewicz "Festiwal Wegetariański Phuket"
  • Czarna z Cukrem. Studio (ul. Ogrodowa 18/1)
  • wernisaż 10.02. g. 19
  • wystawa czynna do 10.03.
  • wstęp wolny