Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Pora na nowe mitologie

- Rzeczy, które robimy, są przemyślane, do pewnego stopnia zaplanowane, ale w 95% jest w nich miejsce na improwizacje i przypadek- wyjaśnia Ewa Szumska, która z grupą teatralną Nowi w Nowym zaprezentuje w poniedziałek "Mity przyleskie" w Centrum Kultury Zamek.

.
fot. E.Szumska

Realizowany w Zamku projekt "Teatr Powszechny" jest ważną inicjatywą dającą możliwość wystawiania spektakli, w których występują osoby marginalizowane - z różnych powodów. Jednak wszystkie tak naprawdę można sprowadzić do naszych błędnych oczekiwań względem aktorów, a może: do pewnych sztucznych wyobrażeń, bo przekonano nas, że "tacy" właśnie powinni być aktorzy (a więc pełnosprawni, wyglądający w określony sposób itd.). Znacząca nieobecność tych niepasujących do schematu przekształca się w tym projekcie w zaskakującą i uzdrawiającą (także  widza) partycypację. Obecność grup wykluczonych odświeża też teatr i zarazem legitymizuje jego dalsze funkcjonowanie w świecie, w którym doszło do ważnych i nieodwracalnych zmian, zmierzających w kierunku ponownej integracji osób marginalizowanych, kierowania się ideami równości i szacunku. Bo osoby wykluczone nie występują w spektaklach po to, aby publiczność się nad nimi litowała, ale po to, aby ta widownia miała szansę coś sensownego zrobić ze swoim podejściem i postrzeganiem innych ludzi.

Stowarzyszenie "Na Tak" zajmuje się wspieraniem osób z niepełnosprawnością intelektualną. Organizuje Warsztat Terapii Zajęciowej "Przylesie", który od 2006 roku prowadzi doświadczona terapeutka Hanna Rynowiecka. Jego uczestnicy tworzą dziesięcioosobową grupę teatralną Nowi w Nowym im. Wojciecha Deneki. Terapeutka poszukiwała osoby, która mogłaby wesprzeć ją w realizacji spektakli teatralnych - i taką osobę znalazła. To Ewa Szumska, aktorka poznańskiego Teatru Polskiego. - Anna Pawłowska z Zamku zgłosiła się do mnie z pytaniem, czy nie pomogłabym grupie aktorów w pracy nad spektaklem. Po śmierci Wojtka Deneki pozostali bez pomocy z zewnątrz. Zgodziłam się nie wiedząc jak taka praca mogłaby wyglądać - wyjaśnia artystka.

Do pracy nad sztuką "Na wysypisku" Szumska dołączyła jako opiekun artystyczny na etapie, gdy spektakl był praktycznie gotowy, pomagając przede wszystkim od strony aktorskiej. Z kolei w kolejnym przedstawieniu, "Środek jest tam, gdzie jestem ja", była reżyserką. - Wybrałam wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, który stał się inspiracją do snucia historii. Spektakl powstał z improwizacji i zabawy. Przy opracowaniu muzycznym pomagał mi Wiesław Janicki z Teatru Polskiego. Zaprosiłam też do współpracy mojego kolegę, aktora Mariusza Adamskiego, pasjonującego się oświetlaniem przedstawień i robieniem filmów. Przy nowym spektaklu będzie odpowiedzialny za oświetlenie i projekcje. Konsultuję z nim również pomysły i zostawiam wolną rękę jeśli chodzi o światło i filmy - mówi Szumska.

Nowe przedstawienie to "Mity przyleskie", w których zostały wykorzystane fragmenty z książki Anny Onichimowskiej "Tajemnice początku - mity o stworzeniu świata". - Po raz pierwszy pracowałam na gotowym tekście. W czerwcu zamknęliśmy scenariusz. I zaczęła się ciężka praca. Czytaliśmy różne mity i wszystkie pobudzały naszą wyobraźnię. O wyborze zadecydowali terapeutka Hanna Rynowiecka i aktorzy, którzy musieli się fragmentów tekstu nauczyć na pamięć - wyjaśnia Szumska.

Praca grupy teatralnej może wydawać się z zewnątrz czasem dość chaotyczna: na przykład Ewa Szumska przynosi z sobą muzykę, do której grupa improwizuje taniec, i stawiając sobie zadania aktorskie buduje sceny, niekoniecznie składające się w jedną logiczną całość. - Co niespecjalnie mnie martwi, ponieważ ekscytujące jest to, że nie wiadomo co czeka nas za rogiem. Często bywało, że powstawały sceny "na temat", nie mające związku przyczynowo-skutkowego i dopiero trzeba było połączyć ze sobą pozornie kompletnie niepasujące do siebie rzeczy. Zwykle staram się też szukać absurdu i niekoniecznie konsekwencji. Zwyczajne, ludzkie ograniczenia aktorów z Przylesia są wyzwaniem, ale i niesamowitym punktem wyjścia, ponieważ w pracy pojawiają się z ich strony niespodziewane rozwiązania. Biorę pod uwagę ich pomysły i sugestie. Uznałam, że kontrolowanie wszystkiego nie ma sensu. Chodzi o to, aby tworzenie sprawiało nam frajdę. Im więcej ich pomysłów, tym to przedstawienie jest też bardziej "ich". Nie zależy mi na tym, żeby stworzyć wielkie, wymowne dzieło. Nie o to tu chodzi - tłumaczy Szumska.

Okazało się, że jeden z aktorów po operacji nie może wrócić, aby zagrać na premierze, więc Ewa Szumska będzie go zastępować. Nad całością czuwać będą Hanna Rynowiecka i Mariusz Adamski. Dlatego to, jakie przedstawienie zobaczy publiczność, będzie dla niej samej sporą zagadką.

Marek S. Bochniarz

  • "Mity Przyleskie"
  • 26.11, g. 18.30
  • Sala Wielka, CK Zamek
  • bilety: 10-15 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018