Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Dobrze ze sobą skończyć

- Zawsze było tak, że z teatru offowego nie do końca dało się utrzymać, ale teraz jest to wyjątkowo trudne - mówi Kuba Kapral z Circus Ferus. Grupa wystawia "Ostatni spektakl", mierząc się z narracjami schyłku nie tylko w swoim zespole, ale i typowym dla naszych czasów poczuciem końca, liczonego również jako katastrofa klimatyczna. Premiera w czwartek w Teatrze Ósmego Dnia.

.
fot. materiały prasowe

Teatr Ósmego Dnia świętuje swoje 55-lecie, a jego aktorzy pracują nad nowym spektaklem, który zaprezentują pod koniec roku. Zastanawiają się zapewne też: czy ten jubileusz oznacza symboliczny koniec? Dojść musiało do synergii takich odczuć, bo gdy zaprosili Circus Ferus do udziału w obchodach, ci zdecydowali się zrobić spektakl o końcu.

Ale czy Circus Ferus planuje w ten sposób zakończyć swoją działalność? Kuba Kapral twierdzi, że nie do końca. - Jako grupę dotyka nas kryzys. Z jednej strony ma on charakter teatralny. Mało jeździmy, niewiele gramy, a od dawna nie zrobiliśmy też spektaklu plenerowego - choć był czas, że wystawialiśmy takie przedstawienie co roku. Nie dostajemy również za bardzo środków na działalność. Żeby się utrzymać, członkowie zespołu muszą naprawdę dużo pracować. Nie raz nie starcza nam już czasu, aby się jeszcze wspólnie spotkać - mówi.

Stan bycia w kryzysie Circus Ferus wiąże się też z szerszą perspektywą polityki kulturalnej. - Jest coraz mniej festiwali teatralnych. Ministerstwo Kultury ucięło ostrzem finansowej brzytwy wiele inicjatyw, na które jeździliśmy w Polsce. Jeśli takie festiwale jeszcze funkcjonują, to nawet już ich nie stać na zaproszenie spektaklu plenerowego. Środków jest mniej i są ewidentnie rozdzielane według klucza politycznego. Taka schyłkowość to w naszym odczuciu perspektywa offowego zespołu, który nie ma menadżera i być może nie potrafi się sprzedać w obecnej sytuacji rynkowej - tłumaczy. Nie dziwi więc, że "zaczęło się kończyć" dla Circus Ferus z początkiem władzy obecnego rządu.

Kapral podkreśla, że środków na kulturę było w Polsce mało niezależnie od rządu. - Jeśli spojrzeć na Polskę po 1989 roku, to wszyscy rządzący tego kraju mieli kulturę głęboko w dupie. Zdaje się, że jesteśmy w ogonie wydatków na kulturę w przeliczeniu na PKB. Kraje europejskie na tę kulturę wydają więcej. Być może zdają sobie sprawę, że jest ona jednym z najważniejszych elementów życia społecznego - mówi.

Najlepszy czas w historii Circus Ferus to lata 2012-2016. - Chcieliśmy pójść drogą innych teatrów: Ósemek, Biura Podróży... To miała być kolejna offowa grupa, która zaczyna jeździć, zdobywa sławę, robi regularnie spektakle. Poznaliśmy się w różnych grupach offowych. Każdy chciał jednak robić coś swojego. Szukaliśmy też własnego języka - wydaje mi się, że go znaleźliśmy. Jesteśmy przewrotni i mocno jajcarscy. Większość naszych spektakli, z wyjątkiem "Rodziny", to dużo humoru, często ludycznego - choć pod spodem staraliśmy się mówić poważne rzeczy - przyznaje Kapral.

Innym z wątków schyłkowych ważnych dla Circus Ferus jest życie w trakcie katastrofy ekologicznej. - W naszym przekonaniu już się rozpoczęła i trwa na naszych oczach. To drugi wątek "Ostatniego spektaklu". Bo co jeszcze możemy powiedzieć, jak za chwilę bardziej będzie nas absorbowała walka o zasoby wodne i jedzenie, niż chodzenie do teatru? - zastanawia się.

Nie jest to jednak lekcja z ekologii, a oddanie klimatu zagrożenia, schyłkowości cywilizacji i życia w kryzysie, którego nawet już nie dostrzegamy. Forma w "Ostatnim spektaklu" ma zostać rozebrana i ubrana na nowo - a może nie na nowo? - Trochę grzebiemy w bebechach teatru jako mechanizmu - w aktorze, formule spektaklu. Co z tego rozgrzebania wyjdzie, trzeba się przekonać na żywo - zapowiada enigmatycznie.

A zatem: przewartościowanie, polegające na zastanowieniu się, jaki spektakl można dziś zaproponować publiczności. - Przyglądając się temu, co robią spektakle repertuarowe w ostatnich latach można zauważyć, że sięgają po środki, które Off już dawno temu wykorzystał albo nadal stosuje. To chociażby "Hamlet" w Starej Rzeźni: takie spektakle z chodzeniem odbywały się kilkanaście lat temu, a słuchawki z kanałami wykorzystywał choćby Wojtek Wiński dekadę temu na Malcie. Mam wrażenie, że Off zaczyna się powtarzać i już dawno czegoś świeżego w nim nie było. Stąd bierze się poczucie zjadania własnego ogona - wylicza.

Punktem wyjścia w pracy nad "Ostatnim spektaklem" było więc dla Circus Ferus poczucie, że kończy się świat, teatr, a także ich grupa. - Nie wszyscy jednak czują tak mocno tę schyłkowość. Część mówi, że nasze kłopoty są przejściowe i wszystko może się jeszcze zmienić: są bardziej optymistyczni. Nie chcemy się jednak za bardzo oszukiwać. Nie da się również ukryć, że ten spektakl jest bardzo intymny dla nas jako grupy i ludzi. Temat stał się na tyle ważny, że chcemy mówić o nim głośno - dodaje Kuba Kapral.

Marek S. Bochniarz

  • "Ostatni spektakl"
  • mniej więcej scenariusz: Circus Ferus
  • poniekąd reżyseria: Kuba Kapral
  • Teatr Ósmego Dnia
  • 10.10, g. 19
  • bilety: 20-25 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019