Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Wbrew sądom i opiniom

Rozmowa z Witoldem Przewoźnym*, kuratorem wystawy "Romowie ≠ Cyganie", którą od 8 kwietnia możemy oglądać w Muzeum Etnograficznym.

.
Wóz cygański w Sławie Śląskiej, fot. archiwum S. Błaszczyka/materiały Muzeum Etnograficznego

Zacznijmy od tytułu wystawy, który wymaga wyjaśnienia.

Skoro pani o to pyta, to znaczy, że tytuł "Romowie ≠ Cyganie" spełnił swoją funkcję. Zaciekawił, a może nieco zdenerwował, poruszył. Bo jego ideą, jak i z resztą całej wystawy jest zachwianie utartymi sądami na temat tej rozpoznawalnej na ulicach grupy etnicznej. To zamierzone zwrócenie uwagi na złożoność opisywanej przez nas kultury. Nie ma jednej homogenicznej grupy Romów. Jest ich wiele, często bardzo od siebie odległych.

Wystawa jest próbą odwrócenia perspektywy poznania, zwróceniem lustra na nas samych. Nie chodzi tylko o to, by choć trochę poznać kulturę Romów i "zaprzyjaźnić się z innością", ale wystawić wyobraźnię na radykalnie odmienne sposoby życia istniejące na świecie, po to, aby zrewidować i rozszerzyć horyzonty własnej myśli. Chodzi o to, by w swoim obrazie świata oderwać się od oswojonej przestrzeni definiowanej przy pomocy klisz i stereotypów.

Cyganie i Romowie to pojęcia niezwykle pojemne.

Tak, to prawda. Bo możemy mówić np. o Cyganach, którzy "cyganią", ale i o Romach, dumnych ludziach, którzy mają swój hymn i flagę. Jednocześnie lubimy cygańską muzykę i od Cyganki wróżby są jakby prawdziwsze. Nie chcemy jednak, by mały Cygan był kolegą naszego dziecka, nie chcemy dać im pracy, miejsca obok nas.

W naszym postrzeganiu Cyganów/Romów zderzają się nieustannie dwa stereotypy: malowniczo-ckliwy, folklorystyczny z tym degradującym, złym. Z jednej strony pamiętamy kolorowe i niezwykłe w swojej formie tabory, rozkładające swoje koczowiska na granicach miasteczek, ich poczucie swobody. Z drugiej strony inność tej grupy od wieków mnoży ksenofobiczne sądy, które wynikają z lęku przed ich "nieczystą siłą". To też Cyganie - złodzieje i żebracy. Ale czy kiedykolwiek zapytaliśmy, dlaczego niektórzy z nich tak robią? Czy kiedykolwiek zastanowiliśmy się, jak to jest żyć od tysiąca lat w wiecznej wędrówce? I jak to jest być nigdzie niechcianym? Te zachowania, które nam tak przeszkadzają, są może wymuszone w wypracowanej strategii przetrwania. I tak od pokoleń. Świat większościowy oczywiście tego nie akceptuje. Stąd np. zrównanie obozowiska Cyganów we Wrocławiu czy podobne próby wysiedlenia Romów w Poznaniu i to dokonywane w okropnym stylu.

Zazwyczaj jednak mamy do czynienia z mieszanką wymienionych wyobrażeń oraz całkowitą nieznajomością realiów życia tego ludu. Od wieków Romowie są specyficzną etniczną zagadką i jako innych, obcych próbuje się ich dopasować do społecznej większości lub zupełnie z niej wykluczyć. Romowie jednak żyją obok nas, więc nie możemy o nich mówić wyłącznie w czasie przeszłym.

Jednak Muzeum Etnograficzne zwykle zaprasza właśnie na takie wystawy.

Tak i przeważnie mamy ten komfort, że mówimy o czymś, co minęło albo jest bardzo daleko. Muzeum jest tą przestrzenią, która lubi dystans. Z perspektywy czasu opowieści w muzealnych salach nabierają treści poznawczej popartej autorytetem. W tych etnograficznych jednak jest też opowieść o odległych światach. I przestrzeń jest tą inną perspektywą, która pozwala na snucie opowieści jak np. o Dogonach z Mali, którzy pewnie zdziwiliby się, gdyby trafili na naszą wystawę o nich samych.

Wystawa o Romach/Cyganach to z kolei opowieść o pewnych mitach ukrytych w patelniach, kolorowych strojach, wozie z taboru, kartach do wróżenia, ale także pełna dramatyzmu współczesność. I tu już nie ma komfortu dystansu. Myślę, że niejeden Rom również może się zdziwić, jeśli np. nie zna swojej historii a przyjdzie do Muzeum. Ale może też powiedzieć, że tak było kiedyś i to nie jest już ważne. Bo teraz dzieci romskie chodzą do szkoły, a dorośli pracują. Mogą pytać o to, dlaczego nie pokazujemy tych istotnych zmian w ich zachowaniu.

A nie pokażecie ich?

Pojawią się takie elementy nawiązujące do współczesności, bo np. oprócz tych zmian w stylu życia wielu Romów, ciągle jednak możemy znaleźć wędrowców, żyjących w zgodzie z kodeksem Romanipen. Ciągle też możemy spotkać grupy żyjące w skrajnej biedzie w prowizorycznych obozowiskach, podobnie jak na starych litografiach z XIX wieku.

Dla kogo jest ta wystawa?

Z założenia będzie to wydarzenie dla nas, nazywanych przez Cyganów dość pogardliwie - gadziami, byśmy chociaż na chwilę oderwali się od powielanych na ich temat klisz. Wystawa jest próbą podważenia powszechnych sądów i opinii - rozrzucenia automatycznie składanych w naszych głowach kawałków układanki ilustrujących nieromski obraz z pełną świadomością kłopotu, jaki wynika z próby ponownego ich ułożenia.

Czy Rom obrazi się, kiedy powiemy o nim Cygan?

Duża część społeczności przyzwyczajona jest do nazwy Cygan. To historyczna nazwa, z którą się utożsamia. Czasem jednak, kiedy pytamy kogoś, jak mamy się do niego zwrócić, słyszymy w odpowiedzi, że to zależy od tego, jak chcemy go potraktować. Nazwanie mężczyzny Romem czy kobiety Romni - podnosi godność.

"Prawdziwych Cyganów" rzeczywiście już nie ma?

Naszym zdaniem świat taborów minął, Cyganów - kowali czy tych, którzy handlowali końmi - też. Cyganie jednak tabory zamienili na campery i transport publiczny, a dawny handel końmi na komisy samochodowe. Z kolei Cyganie w Rumuni czy na Słowacji cały czas jednak wykuwają swoje patelnie i garnki. Pokażemy je na wystawie, zostały zakupione zaledwie dwa latu temu.

A co oprócz nich zobaczymy?

Pojawi się obraz wspomnianej Cyganki, która wróży i Cygana, który jest kowalem. Będzie figurka Esmeraldy, którą ludzie stawiali na komodach jako symbol innego świata.

Pokażemy portrety Cyganów z różnych czasów, bo to się miesza ze sobą. I wystawa będzie to w pewien sposób korygować. W opisach znajdą się skreślenia, znaki zapytania, dopisane komentarze, tak jakby po wystawie przeszedł się typowy belfer. Ale nie taki, który wszystko wie, tylko zadaje pytanie: kim oni właściwie są? Czy mają tak naprawdę za co nas lubić?

Wystawa ta jednak zdecydowanie bardziej jest o ideach, poglądach niż świecie przedmiotów. To rodzaj lustra, w którym odbijamy się z pytaniem czy chcemy nawzajem siebie poznać?

rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

*Witold Przewoźny - etnolog, kustosz w Oddziale Etnograficznym Muzeum Narodowego w Poznaniu. Wiceprezes Wielkopolskiego Klubu Publicystów Krajoznawczych i członek Zarządu Fundacji Muzeów Wielkopolskich i Rady Naukowej Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Autor ponad 30 wystaw, m.in. Olędry. Przestrzenie obok nas, nagrodzonej przez Marszałka Województwa Wielkopolskiego jako Wydarzenie Muzealne Roku 2006, W kręgu kolorów. Barwy natury; Krzyże i kapliczki przydrożne w wielkopolskim krajobrazie. Autor licznych publikacji.

  • wystawa "Romowie ≠ Cyganie"
  • kurator: Witold Przewoźny
  • Muzeum Etnograficzne (wejście od ul. Mostowej 7)
  • wernisaż: 8.04, g. 12
  • czynna do 17.09
  • wstęp w cenie biletu do muzeum
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.