Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

To odkrycie czekało na nas

Z prof. Hanną Kóčką-Krenz rozmawia Andrzej Sikorski.

.
Fot. W. Wylegalski

Wszystko najważniejsze w Pani Profesor życiu osobistym, rodzinnym i naukowym wydarzyło się w Poznaniu.

I to od najwcześniejszych lat, bo jako młoda dziewczyna obserwowałam badania archeologiczne na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, którymi kierował mój ojciec! Wtedy nawet mi na myśl nie przyszło, że kiedyś poprowadzę wykopaliska w miejscu tak dla mnie wyjątkowym - pod względem emocjonalnym i naukowym. Poznań jest najważniejszą osią wszystkich życiowych wydarzeń w moim życiu.

Choć nie jest Pani poznanianką!

Nie, dzieciństwo spędziłam we Wrocławiu, w domu rodzinnym przy alei Piastów. Jednak moi rodzice poznali się w Poznaniu. Ojciec, z pochodzenia Łużyczanin, po kursie językowym w Dalkach (pod Gnieznem), studiował archeologię i antropologię na Uniwersytecie Poznańskim. Zajęcia prowadzone były w gmachu przy ul. Matejki, w którym na I piętrze odbywały się także zajęcia z romanistyki, którą studiowała moja mama. Mimo że mama pochodziła z Małopolski, a ojciec z Łużyc, ich losy skrzyżowały się właśnie tutaj.

Cała kariera naukowa Pani Profesor związana jest z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza.

Tak, po maturze zaczęłam studia, ale - jako że w 1964 roku nie przewidziano naboru na archeologię (odbywał się wówczas co dwa lata) - musiałam poszukać innego kierunku. Wraz z koleżanką, Hanką Łomnicką, córką ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków, postanowiłyśmy studiować architekturę wnętrz na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych.

To coś nowego.

Miałam raczej mgliste wyobrażenia o tym kierunku studiów i to był pierwszy klaps w moim życiu! Żeby dostać się do ASP, należało zaprezentować swe prace, następnie zaliczyć egzamin praktyczny, a dopiero po nim teoretyczny. Na szczęście nie poznano się na moim talencie artystycznym (gromki śmiech). Dodam, że rodzice, którzy nie pochwalali tego wyboru, odetchnęli z ulgą.

Jednak Uniwersytet?

Egzaminy do ASP odbywały się wcześniej, dlatego mogłam w tym samym roku złożyć dokumenty na historię sztuki. Doskonale pamiętam egzaminy wstępne - a były takie - w gmachu głównym Uniwersytetu. Egzamin pisemny z historii i języka obcego - w sali 17, natomiast egzamin ustny (z historii i języka polskiego) zdawaliśmy tam, gdzie dziś znajduje się Rektorat UAM. Na ustnym z historii pytała mnie dr Jadwiga Krzyżaniakowa, znakomita mediewistka. Pytania się losowało. Do dziś pamiętam, że wyciągnęłam zestaw: (1) Wielka Rewolucja Październikowa, (2) Kongres wiedeński, (3) Geneza miast w Polsce. Zaczęłam od pytania trzeciego (najeździłam się z ojcem po miastach i grodach na Śląsku, Wielkopolsce i Pomorzu), potem kongres wiedeński (miałam na maturze), no i rewolucja... Pani dr Krzyżaniakowa ujrzała moją niewyraźną minę i spytała o inne wielkie rewolucje europejskie! Tym uratowała mi skórę! (śmiech) Wciąż jej to pamiętam z wielką wdzięcznością! Studia na historii sztuki okazały się bardzo pożyteczne. Poza sztuką antyczną szczególnie lubiłam sztukę średniowiecza. To zasługa profesor Alicji Karłowskiej-Kamzowej, opiekunki naszego roku, pełnej pasji, solidnej wykładowczyni.

A archeologia?

Po zaliczeniu pierwszego roku historii sztuki podjęłam równolegle studia na archeologii, łączone wówczas przez dwa lata z etnografią. Tym samym właściwie skończyłam studia interdyscyplinarne - oczywiście nikt wtedy tego tak nie nazywał.

Archeolog to wykopaliska, prawda? Badania terenowe prowadziła Pani Profesor głównie w Wielkopolsce i na Pomorzu. Które wspomina Pani najbardziej?

Badania zespołu osadniczego w Górze koło Promna, a zwłaszcza prace na poznańskim Ostrowie Tumskim (wszystko zaczęło się 9 czerwca 1999). Miały to być krótkie badania sondażowe, dla rozpoznania stanu fundamentów kościoła Najświętszej Marii Panny (NMP), z nadzieją na odkrycie jego starszej fazy.

26 lipca 1999 roku, dokładnie w dniu imienin...

Tak, to był wyjątkowy prezent! Na głębokości około 2,5 m ukazały się kamienie ułożone równolegle do zachodniej fasady kościoła. Pomiędzy nimi zachowały się bryłki białej i różowej zaprawy gipsowej. Byłam głęboko przekonana, że odkopaliśmy fragment zaledwie 2-metrowego przedromańskiego fundamentu palatium książęcego z czasów Mieszka I. Środowisko archeologów i historyków przyjęło tę informację z lekkim niedowierzaniem, twierdząc, że się zagalopowałam. Właśnie wtedy przydała się intuicja i wiadomości z historii sztuki. Moja "diagnoza" częściowo opierała się na hipotezach ówczesnego dr. Witolda Hensla, który przypuszczał, że w miejscu, gdzie dzisiaj stoi kościół NMP, należy spodziewać się "pałacu Mieszki" - jak napisał w "Kronice Miasta Poznania" z 1938 roku. Zresztą sam próbował zidentyfikować to miejsce, miał mniej szczęścia. To odkrycie czekało na naszą łopatę!

O znaczeniu Poznania było głośno podczas ubiegłorocznych obchodów 1050-lecia chrztu Polski. Pani także dołożyła swoją cegiełkę. Co zostało po tym jubileuszu?

Było dużo wykładów, prezentacji i polemik. Jest płyta z nagraniem okolicznościowego utworu muzycznego, z moim komentarzem; symboliczna płyta kamienna na chodniku w miejscu, gdzie stał ołtarz kaplicy pałacowej, położona z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, oraz wydarzenia organizowane w Rezerwacie Archeologicznym Genius loci, w dużym stopniu bazujące na wynikach badań naszego Instytutu, oraz Brama Poznania na Śródce, prezentująca w ujęciu przekrojowym dzieje Ostrowa Tumskiego. Poznań był przecież jednym z najważniejszych centrów rezydencjonalnych w państwie Piastów.

Pomimo obowiązków dyrektorskich w Instytucie Archeologii UAM stale podejmuje Pani nowe wyzwania naukowe.

To badania nad pochodzeniem dynastii piastowskiej oraz nad społeczeństwem Wielkopolski średniowiecznej, prowadzone w ramach interdyscyplinarnego zespołu, w skład którego wchodzą antropolodzy, biochemicy, historycy i archeolodzy. Wykorzystujemy w tym celu m.in. analizy DNA. To "historia zapisana w kościach ludzkich". Może uda się rozstrzygnąć, czy Piastowie wywodzili się z lokalnych elit, czy przybyli z zewnątrz? Muszę dodać, że Instytut nadal znakomicie wpisuje się w badania nad przeszłością Poznania. Najlepiej świadczą o tym prace prowadzone na pl. Kolegiackim, pod kierunkiem dr. hab. Marcina Ignaczaka, gdzie odsłaniane są relikty kolegiaty św. Marii Magdaleny.

W Państwa rodzinie trwa ciągłość...

Jako archeolog idę śladem ojca (prof. Wojciecha Kóčki), a ścieżkę antropologiczną kontynuuje moja córka Marta. Mam nadzieję, że tradycje pracy naukowej podtrzymają także wnuki.

Rozmawiał Andrzej Sikorski

Prof. dr hab. Hanna Kóčka-Krenz, dyrektor Instytutu Archeologii UAM, odkrywczyni poznańskiego wczesnopiastowskiego zespołu pałacowo-sakralnego na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Uhonorowana została właśnie tytułem Honorowego Obywatela Miasta Poznania.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.