Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Czas na zmiany w rozmawianiu w Polsce o II wojnie światowej

- Żyjemy w społeczeństwie katolickim, w którym - delikatnie rzec ujmując - kwestie związane z seksualnością nie mają racji bytu - mówi Joanna Ostrowska*, autorka książki "Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej". Spotkanie z nią odbędzie się w piątek 7 grudnia w siedzibie Stowarzyszenia Łazęga Poznańska.

.
fot. W. Orski

Mówi Pani o pornografizacji Holokaustu, kinie klasy B - stąd przyszły mi do głowy niesławne filmy Nazi Exploitation. Kilka widziałem i jestem ciekaw, co Pani o nich myśli z perspektywy swoich badań nad II wojną światową. Jak to możliwe, że tak obrzydliwe filmy w ogóle powstawały w Europie?

Filmy są jednym z ostatnich etapów procesu pornografizacji Holokaustu. Powstawały w drugiej połowie lat 70. i w latach 80. Wszystko zaczęło się od autora o nazwisku, które jest bardzo dobrze znane w Izraelu i na całym świecie. Jego książki były tłumaczone na kilkadziesiąt języków. Mówię oczywiście o Ka-Tzetniku 135633. Zwykle wspomina się o tym, że zeznawał w trakcie procesu Eichmanna. Jego książki - seria o "Planecie Auschwitz", to publikacje, które bardzo mocno ustawiły hierarchię, w jaki sposób pornografizuje i seksualizuje się Holokaust. W "Domu lalek" mamy do czynienia ze zjawiskiem domów publicznych, a w "Atrocity in Auschwitz" z postacią obozowego pipla. Ka-Tzetnik twierdził, że były oparte na relacjach członków jego rodziny - w pierwszym przypadku siostry, w drugim - brata.

Na czym polega problem z "Domem lalek"?

"Dom lalek" po dziś dzień funkcjonuje w szkołach izraelskich. Ma podobną narrację, co późniejsze stalagi czy filmy Nazi Exploitation. Opowiada o dziwnej hybrydzie obozu. Nie wiadomo, gdzie się dzieje akcja, ale wszyscy przyjmują, że to KL Auschwitz, bo tam był Ka-Tzetnik. Jednak opis obozu na to nie wskazuje. Jest podzielony na pół: obóz pracy i rozrywki, a znajdują się w nim przede wszystkim kobiety. W obozie rozrywki istnieją domy publiczne, które mająściany pomalowane na różowo, a w oknach są okiennice i kwiaty. W środku znajdują się sale z trzydziestoma łóżkami. Tam przyjeżdżają żołnierze Wehrmachtu gwałcić kobiety, więźniarki żydowskiego pochodzenia. Na piersiach mają wytatuowane Feld Hure, czyli "dziwka polowa".

Już ten skrót pokazuje, jaki był typ narracji prezentowany przez Ka-Tzetnika/Jechiela Dinura. Mamy początek lat 50., gdy mało osób w ogóle zostawia relacje - a jeśli już, to robi to z perspektywy tych, którzy się buntowali i walczyli z Niemcami. Perspektywa ofiary była całkowicie ukryta.

Co wydarzyło się później?

Kolejnym etapem są lata 60. Pojawia się wówczas pulpowa literatura izraelska, czyli tzw. stalagi. To tak naprawdę jedna z niewielu form pornografii dostępnych w tamtym czasie w Izraelu. W trakcie procesu Eichmanna drukowano w gazecie na jednej stronie sprawozdanie z poprzedniego dnia procesu, a na drugiej reklamę kolejnego stalagu.

Jak wyglądały fabuły tych książek?

Upraszczając, stalagi miały dwie podstawowe nitki narracyjne. Najbardziej popularna wyglądała tak: lotnicy amerykańscy czy angielscy są strąceni i zostają zamknięci w obozach jenieckich, w których nadzorczyniami są kobiety z SS. Oprócz tego, że biją więźniów, to również ich gwałcą. Na końcu przychodzi wyzwolenie i dochodzi do zemsty - wykorzystywani seksualnie więźniowie gwałcą i zabijają sprawczynie. Drugi nurt jest taki, jak w przypadku tego, co mówiłam o Ka-Tzetniku: kobiety są ofiarami. Natomiast mężczyźni - SS-mani z obozów - sprawcami.

W USA od połowy lat 60. ukazywały się magazyny dla mężczyzn, m.in. Battle Cry, War Story, Real Man, Men Today. Były tam publikowane bardzo podobne historie, które dotyczyły nie tylko tego konfliktu zbrojnego, ale też wojny na Dalekim Wschodzie.

Tym sposobem przechodzimy do przełomu lat 60. i 70. Najpierw pojawiło się kino autorskie, czyli filmy Liliany Cavani i Liny Wertmüller, które nie przekroczyły jeszcze granicy Nazi Exploitation Movies. Te to już ostatni etap. Wtedy nie ma żadnych granic i można pozwolić sobie na wszystko.

Co łączy te różne typy książek i filmów pornografizujących Holokaust?

We wszystkich tych przypadkach rdzeniem są fakty. Na przykład film "Elza - wilczyca z SS" odwołuje się do postaci Ilse Koch. "Dom lalek" i wszystkie wariacje na ten temat odwołują się do instytucji przymusowego nierządu w obozach koncentracyjnych.

No więc skąd to wszystko?

Te tematy były po wojnie tabuizowane. Spychano je poza nawias oficjalnej pamięci. Efektem ubocznym jest to, że to tabu gdzieś"wychodzi bokiem" w przejaskrawionej formie. Często opiera się na pomówieniach. Poza tym tematy związane z seksualnością w okresie wojny automatycznie uruchamiają podejrzenia o "kolaborację horyzontalną". Piszę o tym w ostatniej części swojej książki dotyczącej powojnia.

Jaka była w tym rola Ka-Tzetnika?

Ka-Tzetnik wykorzystał świadectwa i relacje ocalałych i dołożył do nich nowe - ekstremalne elementy. Dodatkowo wprowadził pornografizujący język, m.in. opisując przyjemność seksualną, jaką czerpały ofiary. Niby jest to pisane z perspektywy ofiary, ale jednak pada podejrzenie, że seksualność była tam zaspokojona, co wiązało się z poddaniem w wątpliwość zjawiska przemocy seksualnej.

Ka-Tzetnik ustabilizował dyskurs pornografizacji Holokaustu. Do lat 90. nikt go za to zbytnio nie krytykował. W dokumencie "Stalagi" Ariego Libskera jest scena, gdy wycieczka izraelska stoi przed blokiem 24 w Auschwitz i przewodniczka mówi, że tutaj właśnie działa się akcja "Domu lalek". Gdyby na tej ścianie znajdowała się tablica informująca o tym, że był tam puff, do czego służyła ta instytucja i kto był tam przetrzymywany przymusowo, to wówczas pewnie z taką sytuacją nie mielibyśmy do czynienia.

Niemcy kwestię seksualnej pracy przymusowej opisywali już w latach 90. Co sprawiło, że Polacy ostentacyjnie omijali ten temat że i była Pani osamotniona, gdy zajęła się tym problemem?

Myślę, że powodów jest bardzo dużo. Z jednej strony to próba utrzymania status quo jeśli chodzi o to, w jaki sposób kształtujemy swoją pamięć zbiorową. Najczęściej jest to pamięć więźnia politycznego, mężczyzny, Polaka ginącego bohatersko za ojczyznę albo ewentualnie biorącego udział w ruchu oporu. Jakiekolwiek próby przebicia się przez ten dyskurs i wprowadzenia do niego kogokolwiek innego w latach 90. spaliły na panewce.

Proszę zwrócić uwagę, jak późno do polskiego dyskursu o II wojnie światowej w ogóle weszła kobieta. Gdy zaczynałam badania, to gdzieś w tle się przewijały wspomnienia, że były również łączniczki. To jednak kwestia ostatnich siedmiu lat, gdy Powstanie Warszawskie zaczęto inaczej przedstawiać. Ono jest nadal bohaterskie, patriotyczne, ale kobieta się w nim pojawia. To jednak dopiero doświadczenie XXI wieku.

Bohaterki mojej książki były i nadal są uznawane za kryminalistki, które kolaborowały z wrogiem i powinny być ukarane. Albo po prostu przemilczane.

Jak historycy zareagowali na Pani książkę - czy już wyruszyli na Panią z szabelkami?

Książka wyszła dopiero 19 września i nie miałam sytuacji, żeby ktoś mnie zaatakował. Chyba potrzeba jeszcze czasu i za wcześnie na takie reakcje. Na spotkaniu we Wrocławiu wykładowczyni z warszawskiej slawistyki powiedziała mi, że włączyła moją książkę do sylabusa swoich zajęć. Myślę, że właśnie to jest miarą tego, czy ta książka się przyjmie i przełamie tabu w świecie akademickim. To gotowa pozycja naukowa, z której będzie się korzystać.

rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Joanna Ostrowska - (ur. 1983) doktor nauk humanistycznych w zakresie historii (Wydział Historyczny UJ), absolwentka Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ, Katedry Judaistyki UJ i gender studies UW. Zajmuje się tematyką związaną ze zjawiskiem przemocy seksualnej w trakcie II wojny światowej i zapomnianymi ofiarami nazizmu. Krytyczka filmowa i selekcjonerka Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Studiuje hebraistykę na UW.

  • spotkanie z Joanną Ostrowską
  • Atelier WIMAR Stowarzyszenie Łazęga Poznańska, ul. Św. Marcin 75
  • 7.12, g. 18
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018