Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

UKRAIŃSKA WIOSNA. Pop-monolit

Jamala - gwiazda, zwyciężczyni Eurowizji, dziewczyna, która wkurzyła Rosję, dziewczyna, którą pokochała cała Europa, a Zachód przygarnął jej muzykę jak swoją. A może to ona przygarnęła zachodnie trendy? Kto tu z kogo czerpie i co składa się na sukces jej muzyki?

.
fot. Michał Antoniewicz

Czytając o Jamali natknęłam się na nieodłączne etykiety jej twórczości: jazz, blues, soul, alternatywa, gdzieś w tej wymieniance, na samym końcu pojawia się pop. A przecież to właśnie pop, ten z ducha amerykański, zawładnął całkowicie występem Jamali w Centrum Kultury Zamek. Jazz, blues, soul są w tych piosenkach obecne w ilości aptekarskiej, jest ich dokładnie tyle, by sprawić, że muzyka ta w odbiorze publiczności staje się ambitniejsza, głębsza. Dodają delikatnego smaczku, który nie oddziela Jamali od tych artystek, o których mówi się "gwiazda" - wszystkich dość podobnych jedna do drugiej - zupełnie jak te na niebie.

Jamala szerokim gestem zaprosiła publiczność na widowisko, w którym było wszystko to, co kochają słuchacze popularnych programów muzycznych: wzruszenie, szeroka skala głosu, wspólny śpiew (a wcześniej obowiązkowe powtarzanie fragmentów refrenu za wokalistką), klaskanie do rytmu, machanie rękoma, trudne tematy, wesołe melodie, krzyk podkręcający temperaturę w Sali Wielkiej. I było to show w dużym stopniu udane, a przynajmniej dostarczające tych emocji, których oczekuje szeroka publiczność. Bo sama Jamala jest wokalistką o wspaniałym głosie, z delikatną chrypką, ma bardzo dużą skalę głosu (podobno czterooktawową), jest muzykalna, a do tego charyzmatyczna i piękna. W jej muzyce można odnaleźć echo Amy Winehouse, Adele, Selah Sue, jednak trudno było mi oderwać się od myśli, że ukraińska wokalistka nie znalazła jeszcze swojego głosu. Że jej show nie miało w sobie spontaniczności, że utwory, skądinąd świetnie dopracowane, były skrojone na jedną nutę elektronicznego popu - wszystkie tak podobne do siebie, że zlewały się w pop-monolit, o którym można mówić tylko frazesami: "jaka wspaniała uczta muzyczna", "co za zjawiskowe piosenki". I dotykały emocji po wierzchu, wyciskały radości i smutki z naskórkowych warstw, za szybko, za łatwo.

Podczas koncertu w Centrum Kultury Zamek wysłuchaliśmy utworów poruszających tematy trudne jak Шлях додому o powrocie do domu, którą można odczytać zarówno jak osobistą podróż, co piosenkę odnoszącą się do najświeższych wydarzeń na Krymie, a nawet, podobnie jak eurowizyjna 1944, do tematu deportacji Tatarów Krymskich. Piosenki polityczne zestawione obok typowo miłosnych przebojów (Solo) to oczywiście żadna nowość ani żaden grzech - artyści piszą o najróżniejszych sprawach jak świat długi i szeroki. Jednak niezwykle bezpieczne opracowania muzyczne towarzyszące każdej z piosenek, brak charakterystyczności pozwalającej odróżnić jedną od drugiej, a także, według mnie, sztuczne, nadmuchiwanie emocji w zapowiedziach utworów, sprawiły, że moje emocje broniły się pancerzem z ironii - im większy robił się balonik, tym bardziej chciałam go przebić. I chociaż moje ciało nie raz podrygiwało w tanecznych rytmach piosenek Jamali, robiło to w sposób bezrefleksyjny, zaspakajając własną potrzebę rozrywki. Było miło, ładnie, grzecznie, lecz bez wyrazu, bez tej iskry, która pozwala zapamiętać artystę jako wnoszącego coś nowego, intrygującego, skłaniającego do refleksji.

Moja opinia, jak sądzę, będzie wyjątkiem. Atmosfera panująca na sali nie wciągnęła mnie i kilku sceptyków. Reszta bawiła się doskonale i jest to dowód na to, że Jamala jest artystką ważną i potrzebną. Publiczność w Centrum Kultury Zamek żywo reagowała na kolejne przeboje Ukrainki. A byli to słuchacze, którzy, jak sądzę, dostrzegają więcej niuansów w jej twórczości, fascynują się nią, a może nawet traktują jak kolejną ikonę popu. Znakiem tego ostatniego było oglądanie występu Jamali przez ekrany telefonów - naprawdę wielu słuchaczy cały koncert nagrywało, rzadko spoglądając na scenę. I myślałam sobie, że pochwalenie się takim filmikiem nazajutrz przed znajomymi, zrobi duże wrażenie. Bo w tym występie i na tych filmikach było wszystko: wzruszające kulminacje, mocny głos, świecąca sukienka, przebojowa muzyka, interakcje z publicznością, piosenki o miłości, piosenki polityczne, piosenki o smutku. Czego (ś) więcej trzeba.

Aleksandra Kujawiak

  • Festiwal Kultury Ukraińska Wiosna: koncert Jamali
  • Centrum Kultury Zamek
  • 11.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019