Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

POZNAŃ POETÓW. Za dużo polityki

- "Internat" różni się od moich poprzednich książek stosunkiem autora do głównego bohatera. Po raz pierwszy jestem z nim w konflikcie i na tym konflikcie właśnie opiera się wiele wątków - opowiadał na wtorkowym spotkaniu w Zamku ukraiński pisarz Serhij Żadan.

.
Marta Studenna-Skrukwa, Serhij Żadan, fot. M. Kaczyński/CK Zamek

Serhij Żadan bez wątpienia jest jednym z najbardziej znanych ukraińskich literatów. W Polsce ukazały się m.in. tom "spiętrzonej metaforyki i pokrętnych gier językowych", czyli "Historia kultury początku stulecia" oraz powieści "Big Mac", "Depeche Mode", "Anarchy in the UKR" i "Mezopotamia", za którą w październiku 2015 roku otrzymał Nagrodę Literacką Europy Środkowej "Angelus". Na początku 2019 roku pojawił się w księgarniach "Internat". I to właśnie on zdominował wtorkowe spotkanie w ramach festiwalu Poznań Poetów. - Po lekturze czułam się jakby dostała czymś ciężkim w głowę - rozpoczęła prowadząca tę rozmowę Marta Studenna-Skrukwa. - Długo po jej przeczytaniu czułam zimno, chłód i zapach mokrej sierści - dodała.

O czym opowiada "Internat"? Sam Żadan nie ukrywa, że treść powieści nie jest oryginalna. - Z taką fabułą można znaleźć dziesiątki książek począwszy od literatury antycznej po współczesną - mówił. Wiadomo, że główny bohater to trzydziestoparoletni Pasza, który "idzie do piekła", przechodząc inicjację. Musi odnaleźć w czasie wojny siostrzeńca i wrócić z nim do domu. - Ważna nie jest treść, ale punkt widzenia, optyka. Patrzymy na wszystko oczyma bohatera, a nie autora. Ten w tym przypadku jest jak operator kamery, stoi za plecami bohatera i chce wszystko nakręcić - opowiadał Żadan. - Treść sprowadza się do tego, że bohater chce przeżyć. Dlatego też cały czas jest w ruchu.

O "Internacie" myślał od 2014 roku. Wiedział, że będzie to książka o cywilach, zakładnikach wojny. Długo jednak szukał protoplasty bohatera. Czy wiadomo, gdzie dzieje się akcja? Żadan nie chce czytelnikowi narzucać jej miejsca. Twierdzi, że taka sytuacja może się zdarzyć wszędzie. Ale decyzję o napisaniu "Internatu" podjął po ostrzelaniu szkoły w Triochizbence, jednej ze wsi przy linii frontu na ukraińsko-rosyjskiej wojnie.  Pisarz schronił się wtedy w piwnicy, gdzie wisiały na ścianach tablice z czasów radzieckich informujące o atomowym zagrożeniu. - W szkołę uderzył pocisk, jeden żołnierz zginął - wspominał. Po ostrzale autor zabrał do siebie książki z budynku, by dalej tam nie niszczały. Oddał, kiedy sytuacja się uspokoiła i szkołę odbudowano. Wiele podobieństw do opisywanych przez Żadana miejsc znajdziemy w Debalcewe. Pisarz trafił tam wraz z grupą dziennikarzy, chciał przebić się jak najbliżej linii frontu. Miasto było już otoczone, za moment miała wyjść z niego ukraińska armia.

Żadan jest aktywnym działaczem społecznym, był obecny na dwóch Majdanach. Ze swoimi projektami (również muzycznymi) pojawia się na froncie. - Spotkania z żołnierzami są specyficzne. Oczywiście nie chodzi o literaturę, tylko komunikację z ludźmi - przyznał. - Ważne jest to, że ktoś do nich przyjedzie. Wiedzą wtedy, że mają za sobą kraj i społeczeństwo - wyjaśnił. Opowiedział także, że choć wojna trwa już szósty rok, w obwodzie donieckim czy ługańskim powstaje wiele inicjatyw kulturalnych.

Bohater "Internatu", podobnie jak wielu mieszkańców Ukrainy, musi opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu, zmierzyć również z problemem języka. - Język w konflikcie  ukraińsko-rosyjskim odgrywa bardzo ważną rolę. Język rosyjski brzmi po dwóch stronach frontu, a ukraiński tylko po jednej - wyjaśniał Żadan, który sam wychował się w Ługańsku. Autor przyznał, że jego zdaniem Ukrainę można kochać w języku rosyjskim. Ale ma pewien problem z tym czy można kochać Ukrainę nie akceptując języka ukraińskiego.  - To jest dziwna sytuacja. Badania socjologiczne wskazują na to, że Ukraińcy mają pozytywny stosunek do języka ukraińskiego. W praktyce jednak pojawiają się problemy - mówił. - Paradoksalnie, dużo rosyjskojęzycznych Ukraińców zmieniło swój stosunek do języka rosyjskiego od czasów wojny. Ale i tak nie przechodzą na język ukraiński. Jestem jednak optymistą, bo pamiętam jak to wyglądało jeszcze 10, 15 lat temu np. na Zaporożu - dodał.

Proza Żadana, jak i poezja bywa w pewien sposób upolityczniona, jest pełna buntu i sprzeciwu. Czy ukraińscy artyści mogą w obecnej sytuacji omijać w swojej twórczości te kwestie? - Obecnie trudno nie mówić w Ukrainie o polityce. Historia określa nastroje, jest polityczna. Podobnie jak cerkiew, kultura tym bardziej - wyliczał autor.

Za dużo polityki, we wszystkim - za dużo polityki.

Życie nie potrzebuje takiej ilości naszych poprawek.

Poeci wpychają politykę w życie

jak pięść w rękawicę bokserską.

Podczas gdy delikatni czytelnicy narzekają:

znowu polityka, oni znowu o niej piszą.

We wszystkim za dużo jest polityki - narzekają czytelnicy -

lepiej porozmawiajmy o niebie nad miastem

Monika Nawrocka-Leśnik

⃰ fragment wiersza Serhija Żadana w tłum. Bohdana Zadury

  • Poznań Poetów: spotkanie z Serhijem Żadanem
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • 15.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019