Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Porządek życia. Porządek śmierci

Wystawa "Choroba jako źródło sztuki" trwająca właśnie w Muzeum Narodowym to okazja nie tylko do percepcji dzieł znanych polskich artystów i artystek, ale także bogaty program edukacyjny i spotkania z uczestniczkami wystawy prowadzone przez Martę Smolińską.

.
fot. Sławomir Obst

Piątkowe spotkanie z cyklu "Sztuka i choroba. Rozmowy intymne o stanach wyjątkowej kreatywności", odbywające się w przestrzeni wystawy, zostało opatrzone wymownym tytułem "Choroba i polityka". Smolińska do udziału w dyskusji zaprosiła Joannę Rajkowską oraz Aleksandrę Ska - artystki, które w tworzonych przez siebie pracach podejmują temat choroby jako medium umożliwiającego manipulację współczesnym społeczeństwem.

Spotkanie, pomimo że w założeniu miało przyjąć formę moderowanej dyskusji, sytuowało się w ramach tradycyjnego wykładu wzbogaconego o prezentację wybranych prac artystek. Dość konserwatywny format wydarzenia umożliwił jednak wyodrębnienie dwóch odmiennych, a zarazem tożsamych narracji definiujących chorobę jako zjawisko społeczne, polityczne oraz kulturowe.

Pandemia krytycznego myślenia

Biopolityka w rozumieniu Foucaulta, epidemie choroby zakaźnej i nieustająca polityka strachu - Aleksandra Ska opowiedziała o projekcie "Pandemia", który cztery lata temu po raz pierwszy został pokazany publiczności w poznańskiej Galerii Piekary. Pierwszy etap realizacji, niejako wprowadzający odbiorcę w specyfikę pracy, to zbiór dokumentacji medycznej występującej pod postacią infografik dotyczących zmian pojawiających się w obszarze wirusologii. Elementem kończącym pierwszy etap "Pandemii" jest zawieszony na ścianie wentylator, który jest bezpośrednim odwołaniem do chowu przemysłowego i dążenia do masowej produkcji żywności, a w konsekwencji jej coraz niższych cen i chęci zysku międzynarodowych firm. Artystka zaznacza, że to chów klatkowy może być jednym z czynników przyczyniających się do zwiększonego ryzyka pojawienia się pandemii. Mutacje patogenów oraz wirusów odzwierzęcych mogą bowiem być niebezpieczne dla zdrowia człowieka. Dalszy etap to kompozycje wykonane ze śmieci będących "konsekwencją" naszych codziennych wyborów - Aleksandra Ska z zebranych odpadów wykonała mini-instalacje ze śmieci, w których "zobaczyła wirusy". Cały projekt był przedsięwzięciem paranaukowym, ale powstałym w bliskiej współpracy z wirusologami z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Artystka spotkanie z naukowcami definiuje jako istotny moment realizacji: "To była pierwsza próba, wszyscy byliśmy szalenie zdenerwowani. Przedstawiłam im moje pierwsze kompozycje, zapytałam, czy widzą w tej pracy wirusa, stwierdzili, że tak - był to wirus grypy. Tak naprawdę był to przełomowy moment, kiedy uwierzyłam w siłę tego projektu i próbę stworzenia dwunastu własnych wirusów, które otrzymały indywidualne nazwy i opisy stworzone we współpracy z naukowcami." Wraz z upływającym czasem, "Pandemia" zyskiwała nowe znaczenia - interpretowano ją w kategoriach posthumanizmu, opozycji do antropocentryzmu czy w kontekście geopolityki.

Kolejnym etapem "Pandemii", a właściwie rozwinięciem pewnego obszaru tematycznego, mianowicie epidemii plastiku, był wyjazd Aleksandry Ska do Kenii, w której to artystka przeprowadziła z dziećmi w wieku 7-12 lat edukacyjne warsztaty związane z zagrożeniami, jakie niesie za sobą plastik. Pomimo że na terenie Kenii panuje restrykcyjny zakaz używania plastikowych torebek, szkodliwe dla środowiska opakowania wciąż można znaleźć przy drodze czy wokół szkół. Artystka, za pomocą warsztatów i swoistego "oswojenia" dzieci z istnieniem wirusów, próbowała przewartościować pejoratywnie postrzeganą pandemię i niejako ukierunkować ją na tory krytycznej interpretacji zjawiska. 

O (d)swajanie choroby

Po tak naukowym, sterylnym projekcie Aleksandry Ska, przyszedł czas na poznanie zupełnie innej perspektywy. Joanna Rajkowska snuje utopijną opowieść o mieście idealnym i chorobie swojej córki. W przestrzeni wystawy znalazła się praca Rajkowskiej "Wszechwidzące oko", w której to artystka zderza dwie narracje - oto Brasilia, idealne miasto, zostaje zdominowane przez powstające w ekspresowym tempie slumsy i wzrastającą przestępczość. Druga strona wizualnej opowieści to idealny organizm ludzki, który - podobnie jak utopijne miasto - zaczyna się psuć. Nierealne obrazy ludzkiej siatkówki dla osób znających kontekst realizacji były opowieścią matki o chorobie dziecka (momencie, w którym nowotwór został zdiagnozowany) oraz procesie leczenia. Praca ta pokazywana w Brazylii zyskiwała jednak całkowicie inny wymiar - Rajkowska opowiadała o publiczności nieznającej kontekstu pracy, która traktowała realizację jako coś pozytywnego, a wizualizacje siatkówki intepretowała jako piękne, kosmiczne obrazy. 

Partycypowanie choroby w przypadku Rajkowskiej, pomimo silnego indywidualnego kontekstu, odbywało się niemal na poziomie neuronowym. Jak sama zaznaczyła, obserwacja ciała pod mikroskopem wiąże się ze swoistą intymnością, natomiast obserwacja ciała w wymiarze komórkowym to optyka, która może zrewolucjonizować przestrzeń publiczną i wprowadzić do niej osobliwą czułość, która związana będzie z intuicyjnymi reakcjami ciała na inne ciało. 

Pomimo że przytoczone prace Rajkowskiej dotyczą bezpośrednio stanu chorobowego córki, w realizacjach na próżno szukać celebracji choroby. To raczej niezwykle oszczędne i analityczne podejście do tematu - próba przepracowania choroby i powolna akceptacja zmian z nią związanych. W podobnej stylistyce utrzymana była praca "Pasaż Róży" wpisana w jedno z łódzkich podwórek. Artystka ściany budynków pokryła mozaikami z luster - kompozycje te przypominają rozety, a w istocie są powtórzeniem budowy siatkówki.

Ostatnim dziełem zaprezentowanym w ramach piątkowego spotkania była realizacja "Painkillers" autorstwa Rajkowskiej. Artystka przy użyciu sproszkowanych środków przeciwbólowych, wykonała dokładne repliki broni, które wykorzystywane były podczas konfliktów zbrojnych. Projekt ten swoją sterylnością i wyrachowaniem przypominał nieco wcześniej prezentowaną "Pandemię" Aleksandry Ska.

Choroba jako część życia

Wspólnym elementem spajającym prace Aleksandry Ska oraz Joanny Rajkowskiej jest niezmienna świadomość choroby jako stanu nierozerwalnie związanego z ludzkim życiem. Stanu, który należy akceptować, a nie wykorzystywać jako element polityki strachu. Stanu, którego najlepszym podsumowaniem są słowa Susan Sontag: "Choroba jest nocną stroną życia, naszym bardziej uciążliwym obywatelstwem. Od dnia narodzin każdy z nas posiada bowiem jakby dwa paszporty - przynależy zarówno do świata zdrowych, jak i do świata chorych. I choć wszyscy wolimy przyznawać się tylko do lepszego z tych światów, prędzej czy później, chociażby na krótko, musimy uznać również nasz związek i z tym drugim."

Klaudia Strzyżewska

  • spotkanie "Sztuka i choroba. Rozmowy intymne o stanach wyjątkowej kreatywności: Choroba i polityka" - Marta Smolińska w rozmowie z Joanną Rajkowską i Aleksandrą Ska, towarzyszące wystawie "Choroba jako źródło sztuki"
  • Muzeum Narodowe
  • 7.06

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019