Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Polka, którą nie jestem

W nowym spektaklu Polskiego Teatru Tańca przejrzeć się nie potrafię, choć płeć i narodowość się zgadzają. Tak bardzo usiłuje opowiadać o każdej Polce, że ostatecznie nie opowiada o żadnej.

.
fot. A. Grabowski

Czy tytułową bohaterkę definiuje przestrzeń w której przebywa czy raczej wpis w dowodzie osobistym? A może samo utożsamienie ze stereotypami zarówno narodowościowymi, jak i określającymi role społeczne? Nie wiem, choć twórcy próbują nakreślić portret współczesnej Polki od chwili narodzin aż po ostatnie godziny życia. Oś narracyjną spektaklu stanowi głos z offu, będący mitologizowaną opowieścią o Polce, której dramatyczny los zaakceptowany został przez Pana Naszego - w domyśle istotę boską lub po prostu jakiegokolwiek mężczyznę. Infantylne wyobrażenia przeplatają się w niej z wyświechtanymi stereotypami o pragnieniach, upodobaniach i codzienności kobiety. Słowna narracja wprowadza poszczególne scenki, które rozwijają zawarte w niej obrazy albo je kontestują.

Prawdy sprzed dekad (y)

Nie może zabraknąć snu dziewczynek wypatrujących księciów z bajki. Dlaczego jednak ta, która nie została znaleziona, musi się miotać w obłąkańczym solo, zamiast wykazać się odrobiną inicjatywy? Twórcy zdają się potakiwać stereotypowi, że rolą kobiety jest wiecznie czekać i upajać się własnym cierpieniem. Skoro pojawił się temat bajek, to nie może też zabraknąć marzeń o "żyli długo i szczęśliwie...". Za przeproszeniem - czy reżyser naprawdę utrzymuje, że aspiracją każdej nastolatki jest biała suknia czy tylko powtarza wyświechtany komunał? Żeby uwspółcześnić kliszę po którą sięga dodaje jeszcze, że kreacja pochodzić będzie z Zalando, bo to przecież oczywiste, że młodziutkie kokietki szaleją na punkcie zachodnich marek. Gorzkowski w końcu jednak wychodzi poza ramę baśniowych narracji pytając, co mogłoby zadziać się dalej. I właśnie to stanowi kluczowy punkt spektaklu.

Za zamkniętymi drzwiami

Kobieta rzucająca wszystko by poświęcić się macierzyństwu, to jeden z narodowych wzorców do naśladowania, do którego przekonuje się dziewczynki w procesie szkolnej edukacji, chociaż społeczne i ekonomiczne realia się zmieniły. Na scenie zamiast rozpromienionej Matki Polki tancerka rzuca się w konwulsjach. W  miejsce radości i czułości - okrutne cierpienie. Całkowicie brakuje chęci oddania się nowej wyczerpującej roli.

Można by oczywiście pochwalić reżysera za przełamanie tabu i ukazanie ciemnej strony macierzyństwa, z jego fizycznym i psychicznym bólem. Jego obraz jest jednak nie mniej stronniczy niż ten, który demistyfikuje.

Ważniejsza wydaje się najdłuższa scena spektaklu, poświęcona przemocy domowej. Portretuje parę, zamkniętą w upragnionym domu, który kupili zapewne na kredyt. Z uczuć pozostało im przyzwyczajenie, które pozwala usprawiedliwiać oprawcę i bez którego trudniej byłoby się odnaleźć w świecie. Są już sobie obcy, ale nadal na siebie skazani. Po serii upokorzeń kobieta sama wyciąga w jego stronę dłoń w akcie bezradnego rozgrzeszenia. To jedyna scena spektaklu, w której zostały zbudowane postacie, dzięki czemu można zrozumieć psychologicznie zawiłą relację kata i ofiary.

To jednak nie jedyny fragment mówiący o przemocy. Już wcześniej doświadczyły jej wszystkie dziewczynki, oddające się fantazjom o ślubnych kobiercach. Sponiewierane upadały. Trudno było dostrzec w nich chęć walki, być może uznawały poniżenie za naturalną kolej losu.

Realny i powszechny problem, o którym milczenie należy przerywać, miesza się w "Polce" z narracjami martyrologicznymi i mitologicznymi. Cierpienie abstrakcyjnej kobiety zostało nieodwołalnie wpisane w patriarchalny porządek usankcjonowany przez wielkiego pana. Nie przystoi więc jej się buntować, pozostaje jedynie rola słodkiej istotki, czerpiącej wiedzę o świecie z seriali i magazynów modowych. Mającą misję uprzyjemniania życia mężczyźnie śpiewaniem i paplaniem, nawet jeśli tak naprawdę ma ochotę krzyczeć.

Uprzedmiotowienia

Uparcie i na próżno zadaję sobie pytanie kim jest tytułowa Polka. Kolażowy koncept, w oparciu o który zbudowano spektakl, to wyzwanie dla widza. Powrzucano tu wszystko: konsumpcjonizm, przemoc, młodzieńcze mrzonki, bajki, social media, martyrologię... Przemieszano to wszystko, by publiczność zagrała w zgaduj-zgadulę. Mam jednak wrażenie, że i twórcy nie znaliby w tej grze odpowiedzi, gdyż wcale nie pochylają się nad swoimi bohaterkami. Kreślą fatalistyczny obraz, jednocześnie nie spoglądając ciepło na beznadziejne zmagania. Nie pozwalają kobietom stać się kobietami, redukując je jedynie do abstrakcyjnych zbiorów cech. To równie okrutne jak razy, które padają na scenie. I równie nieprzekonujące, jak fantazje o wiecznym szczęściu. Dlatego wychodząc cieszę się, że nie znam tej Polki.

Agnieszka Dul

  • "Polka" Polskiego Teatru Tańca
  • reżyseria i dramaturgia:  Igor Gorzkowski
  • choreografia: Iwona Pasińska
  • Sala Wielka CK Zamek
  • premiera: 3.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018