Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Płytowa jesień: w krainie improwizacji

Obserwowana od kilku lat niesamowita aktywność pochodzącego z Poznania klarnecisty Wacława  Zimpla owocuje wciąż znakomitymi płytami. Na jazzowym rynku pojawiło się zresztą w ostatnim czasie sporo świetnych albumów.

.
.

Wacław Zimpel jest jednym z najaktywniejszych i najbardziej fascynujących polskich muzyków jazzowych. W ostatnim czasie trafiły na rynek trzy bardzo różne krążki, w nagraniu których brał znaczący udział: nowa płyta Gaby Kulki, album kwintetu Olie Brice'a i wreszcie płyta jego autorskiej To Tu Orchestra opublikowana przez wytwórnię For-Tune Records. Wydaje się oczywiste, że ostatnie z przywoływanych dzieł jest najważniejsze - i robi ogromne wrażenie.

Wizja

Wspomniany album "Nature Moves", jest jeśli nie ukoronowaniem dotychczasowej drogi, to na pewno fascynującą konsekwencją wielu dotychczasowych artystycznych wyborów lidera. Zarówno z zespołem Hera, jak i z międzynarodowym zespołem Undivided Zimpel budował autorską narrację, własny sposób widzenia muzycznego świata, ideę wywodzącą się z myśli jazzowej splatał z innymi tradycjami. Sam podsumował to swego czasu w jednym z wywiadów: - W każdym chyba składzie chodzi mi o to samo: by wejść w medytację, jakąś kontemplację dźwięku, żeby się po prostu zatrzymać.

Muzyka dziewięcioosobowej To Tu Orchestra wydaje się znakomitą, porywającą realizacją tej wizji. Pomysł na długą, epicką opowieść, mistycyzującą i uduchowioną, zyskuje bowiem szczególne walory, wyrazistość i siłę brzmienia, gdy realizowany jest przez tak duży zespół, złożony z tak świetnych instrumentalistów. Ów większy aparat wykonawczy pozwala na mocniejsze wybrzmienie każdej z grup instrumentów: mamy tu dwóch perkusistów, dwóch kontrabasistów, trzyosobową sekcję dętą, do tego pianino i lirę korbową.  To dzięki owej sile wykonawczej tak niesamowite jest to fantastyczne, transowe kołysanie, ta niespieszna, ale konsekwentna narracja.

Odkrycia

Pierwszy utwór, który nadaje charakteru całemu wydawnictwu, "Cycles",  trwa blisko pół godziny. I mam wrażenie, że nie ma w nim niepotrzebnych nut. Starannie prowadzona narracja powoduje, że ważniejsze od potrzeby indywidualnej ekspresji, zdaje się tu być wspólne przeżycie i zbiorowa opowieść. Zachwycająca. W dalszej części krążka mamy kilka krótszych utworów, choć płytę kończy znów blisko szesnastominutowy "Where The Praire Meets The Mountains". Wszystkie splatają się w spójną wielowątkową całość. W niektórych jej częściach ("River") na pierwszy plan wysuwa się żywioł free improwizatorski, w kolejnych zmierzamy w stronę wschodnich tradycji ("Dry Landscapes"), w innych ("Under Surface") dominuje wątek medytacyjny, uduchowiony, wyprowadzający jazzowe myślenie w stronę muzyki klasycznej, w jeszcze innych ("Winter Walk") powraca echo amerykańskich minimalistów, oświetlone dalekim blaskiem muzyki świata.

Fantastyczna, wielonurtowa muzyka, pozwalająca na dokonywanie kolejnych odkryć przy każdym następnym przesłuchaniu. To wielkie dzieło ukazujące Zimpla jako znakomitego kompozytora i świetnego lidera, który potrafi narzucić partnerom swoją wizję, a zarazem nie zdominować swym brzmieniem całej płyty.

Napięcia i emocje

W obfitym zestawie nowości oficyny For-Tune jest jeszcze klika znakomitych tytułów, o których koniecznie trzeba, przynajmniej pokrótce wspomnieć. Przede wszystkim mam tu na myśli wyśmienitą płytę zespołu prowadzonego przez perkusistę Chesa Smitha (And These Arches). W składzie same znakomitości  współczesnej sceny improwizowanej: od sławnych saksofonistów Tima Berne'a i Tony'ego Malaby, poprzez uczennicę Anthony Braxtona, charyzmatyczną gitarzystkę Mary Halvorson (była w Poznaniu przed dwoma laty na Made In Chicago) po akordeonistkę Andreę Parkins. Ze spotkania tych osobowości rodzi się pełna wewnętrznych napięć i emocji muzyka. Motoryczność nowoczesnego elektrycznego jazzu spotyka się tu z duchem wyrosłej z akustycznej muzyki idei swobodnej improwizacji. Efekty są fascynujące, owo nakładanie się na siebie różnorodnych stylistyk i inspiracji oraz krzyżowanie się tak mocnych osobowości  daje fantastyczne owoce. To muzyka wymagająca od słuchacza zaangażowania, ale jednocześnie oferująca pakiet bardzo niebanalnych doznań.

Intuicja

Wielkie wrażenie robi też płyta tria 3D, które - zgodnie z nazwą - tworzą trzej panowie "D": trębacz Tomasz Dąbrowski, pianista Kris Davis i perkusista Andrew Drury. Z przyczyn obiektywnych jest ona bardziej kameralna. Ale też pozwalająca znaleźć wykonawcom, momentami, niemal intuicyjne porozumienie. Czternaście kompozycji oferuje nam obfity bukiet brzmień. Przede wszystkim sposób grania każdego z artystów powoduje, że choć wyrastająca z porywów free, jest to muzyka dość przyjazna dla słuchacza. Bardzo gęste, czułe, momentami niemal "melodyczne" granie perkusisty znajduje dopełnienie w partiach pianisty, któremu nieobce są ani impresjonistyczne plamy dźwiękowe, ani granie z pogranicza muzyki współczesnej, ani potoczyste partie solowych improwizacji. Całość porządkuje, nie zawsze łatwy  i "lekko brzmiący", za to bardzo charakterystyczny ton trąbki Dąbrowskiego.

Ukłon

Z kolei Infant Joy Quintet, ze znanym doskonale w Poznaniu Ksawerym Wójcińskim na kontrabasie, proponuje muzykę nieco łatwiejszą w odbiorze, choć zarazem bardziej epicką i rozbudowaną. Z namysłem kreowana dramaturgia każdego z  kolejnych trzech wielominutowych utworów objawia z jednej strony wielką świadomość instrumentalistów, z drugiej otwartość na żywioł improwizacji. Główne partie grają saksofoniści: Ray Dickarty (tenor i sopran) oraz Jan Małkowski (alt). Ugruntowana w mocnym, gęstym brzmieniu sekcji rytmicznej (dwa zestawy perkusyjne) znajduje swój wyraz w próbie uchwycenia elementarnej, dzikiej energii i niemal arabeskowych partii improwizowanych przez saksofonistów. Całość możemy traktować także jako rodzaj niskiego ukłonu wobec wielkiej tradycji kreowanej przez gigantów free takich jak Ornette Coleman czy Peter Brotzmann.

Kiss, kiss...

Duch muzyki Johna Coltrane'a powraca z kolei w nagraniu młodego kwartetu Magnolia Acoustic Quartet. W sześciu autorskich kompozycjach muzycy, prowadzeni przez pianistę Kubę Sokołowskiego, odwołując się do wielkiej tradycji akustycznego jazzu  próbują odnaleźć własny język. Udaje się to również dzięki natchnionej momentami grze świetnego saksofonisty Szymona Nidzworskiego. Ciekawostką pośród rozbudowanych i skomplikowanych formalnie utworów lidera jest kompozycja "Kiss, Kiss, Kiss" nawiązująca do identycznie zatytułowanej niezapomnianej piosenki Yoko Ono. Temat, pochodzący w oryginale ze słynnej płyty "Double Fantasy" został tu poddany interpretacyjnej obróbce. Jest dowodem zarazem odwagi i wyobraźni Sokołowskiego i jego kolegów.

Krakowska energia

Dla zagorzałych fanów swobodnej improwizacji wydarzeniem ma szansę stać się płyta duetu  Rafał Mazur/ Keir Neuringer. Odwołują się oni do wielkiej i pięknej tradycji jazzowych duetów, szczególnie zaś tych, które wychodzą na scenę bez wcześniej ustalonych kompozycji. Mamy tu zatem pełen napięcia i emocji duet altowego saksofonu z akustyczną gitarą basową. Mazur, który niedawno wydał też płytę nagraną m.in. w towarzystwie Mikołaja Trzaski pokazuje tu znów nie tylko spore umiejętności techniczne, ale i otwartą głowę, czujność i gotowość by podchwycić każdy z pomysłów partnera. Ich długie improwizacje pozbawione są tytułów, za to mnóstwo w nich żywej energii. Artyści nagrali swą płytę, po raz kolejny, w Krakowie, bo to miasto jest dla nich szczególnie inspirujące.

Wnioski

Wreszcie najbardziej radykalny brzmieniowo krążek zespołu Orange The Juice. Jeśli mowa ma być o przełamywaniu barier w muzyce, to ta grupa wyciąga z tego typu idei dość daleko idące wnioski. Jazzowa swobodna improwizacja zderza się tu (dosłownie zderza) z muzyką noise i brzmieniami typowymi dla hard core punka czy thrash metalu, ale są i bardziej melodyjne "wstawki". To z jednej strony muzyka furii i dzikiej energii, z drugiej - świetnie pomyślana konstrukcja. Taka dość ekstrawagancka karuzela, w której wydaje się, że niemal każde skojarzenie ma prawo się pojawić. Przyznać muszę, że ta dość ekscentryczna propozycja jest jednak bardzo wciągająca.

Nad całą tą różnorodnością nowych płyt z For-Tune, mimo wysokiego poziomu wspomnianych albumów, góruje jednak przede wszystkim kontemplacyjna muzyka orkiestry Wacława Zimpla.

Tomasz Janas

  • Wacław Zimpel To Tu Orchestra, "Nature Moves"
  • Ches Smith And These Arches,  "International Hoohah"
  • 3D: Dąbrowski Davis Drury, "Vermilion Tree"
  • Infant Joy Quintet, "New Ghosts"
  • Magnolia Acoustic Quartet, "Cinderella"
  • Mazur Neuringer Duo "The Kraków Letters"
  • Orange The Juice, "The Drug of Choice"
  • Wszystkie płyty wydane przez For-Tune Records
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.