Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Mech w bucie

Projekt Diany Lelonek "Od-ludzkie formy przyrodnicze - Centrum Żywych Rzeczy" pozwala obserwować zmiany, jakie zachodzą w biosferze na skutek ludzkiej ingerencji w środowisko naturalne. Sposoby adaptowania śmieci przez rośliny często są wizualnie interesujące i wzruszające, dlatego łatwo wzbudzić w sobie złudne poczucie przewagi natury nad antropocenem. Skala zanieczyszczeń stale produkowanych przez człowieka może jednak trwale wpłynąć na los świata fauny i flory, o czym przypomina wystawa poznańskiej artystki.

.
fot. materiały organizatorów

Projekt "Od-ludzkie formy przyrodnicze - Centrum Żywych Rzeczy" powstał w wyniku długotrwałych badań terenowych. Jej wieloelementowa wystawa to zbiór porzuconych obiektów, które zostały zawłaszczone przez rośliny. Proces adaptowania nowej przestrzeni i zmiany zachodzące na skutek naturalnych procesów przyrodniczych, zaowocowały interesującymi wizualnie kombinacjami. Tworząc swoją instalację, artystka korzystała z merytorycznej pomocy botaników oraz osób zajmujących się opieką nad roślinami w poznańskim Ogrodzie Botanicznym UAM. Powstanie na terenie tego ośrodka Centrum Żywych Rzeczy ma pomóc zwrócić uwagę na problem nadmiaru śmieci, z którymi przyroda zmuszona jest sobie radzić.

Diana Lelonek jest absolwentką poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego i laureatką Paszportu Polityki. Jej interdyscyplinarna twórczość bliska jest zagadnieniom związanych z ekokrytyką i badaniami zorientowanymi wokół relacji człowieka z przyrodą. Wystawa "Od-ludzkie formy przyrodnicze - Centrum Żywych Rzeczy" organizowana przez Galerię Miejską Arsenał oraz Ogród Botaniczny UAM. jest jej projektem doktorskim. Wernisaż poprzedził obronę pracy doktorskiej, która będzie miała miejsce w Ogrodzie Botanicznym 25 czerwca.

Spotkanie z artystką, kuratorem - Markiem Wasilewskim i organizatorami wystawy podczas wernisażu rozpoczęło się przy szklarniach Ogrodu Botanicznego. To tu znajduje się serce całej wystawy - Centrum Żywych Rzeczy. Pozbawiona szyb szklarnia została przejęta przez naturę, a tym samym stała się doskonałym miejscem dla rozwoju poszczególnych eksponatów. Przechwycone przez rośliny śmieci samoistnie zaczęły stawać się częścią ich świata. Lelonek opowiedziała o zwyczajach flory występującej w tej części Ogrodu. Wyznała, że przestrzeń szklarni jest na przemian zdominowana przez różne gatunki roślin np. wiesiołka, którego ekspansja przestrzeni ogranicza możliwości wzrostu innych okazów. W tej przejętej przez naturę szklarni można było znaleźć takie przedmioty, jak wałek malarski czy styropian, które przeszły pod władanie mszaków. Przedmioty te znajdowały się między gąszczami roślin, dlatego dopatrzenie się ich stanowiło trudność. Artystka wskazywała widzom miejsca ich położenia.

Większość eksponatów rozmieszczonych na terenie Ogrodu Botanicznego ustawiona została na drewnianych postumentach, które spełniają też rolę doniczek. Z łatwością wtapiają się w krajobraz Ogrodu, ale odszukanie ich nie stanowi problemu, bo stoją między drzewami i krzewami blisko ścieżek. Obiekty pozostawione w otoczeniu roślin z czasem będą ulegać przemianom. Część pobliskich roślin z pewnością również zaadaptuje się na śmieciach, co wpisuje się w założenia artystki. - Od-ludzkie formy przyrodnicze nie mają mieć stałej określonej formy - mówiła. I dodała: - Chciałabym, aby obiekty, które tu prezentuję pozostały pod opieką Ogrodu Botanicznego na stałe i stały się jego integralną częścią.

Obiekty zostały znalezione przez artystkę w przestrzeniach takich, jak lasy i łąki, a także dzikie wysypiska śmieci. Często były to przedmioty, których obecność w środowisku jest zrozumiała, jak buty czy inne tworzywa tekstylne lub skórzane, które mogły zostać zgubione lub porzucone przez swoich właścicieli, ale też odpady industrialne prawdopodobnie pozostawione w lasach celowo. Lelonek natrafiała też na rozliczne elementy pojazdów np. opony, plastikowe części wyposażenia samochodu, oparcia itp. oraz przedmioty polimerowe: butelki, folie, ale też szkło. Zapytana o to jakie materiały są najczęściej przechwytywane przez rośliny, odpowiedziała, że bez wyjątku wszystkie. - Najczęściej śmieci zostają zawłaszczone przez mszaki, które nie wrastają się bezpośrednio w materiał, ale do niego "przyczepiają", dlatego nieprzepuszczalne materiały np. plastik, metal czy szkło są dla nich równie interesujące, jak materiały tekstylne - wyjaśniła.

Każdy z widzów został zaopatrzony w lupę, dzięki której mógł z dokładnością zbadać detale obiektów. Artystka służyła wsparciem, wskazując i nazywając poszczególne rośliny. Poza rozlicznymi gatunkami mchów, śmieci obrośnięte zostały także przez trawiaste oraz krzewiaste okazy np. poziomki, które od kilku sezonów zakorzeniły się w starym bucie. Lelonek zdradziła, że roślinka ta czuje się w swoim otoczeniu bardzo dobrze, o czym między innymi świadczą owoce, które rodzi.

Wszystkie obiekty znalezione i pielęgnowane przez artystkę w niewielkim tylko stopniu poddane są jej ingerencji. Lelonek nie zaszczepia roślin na śmieciach, lecz szuka takich przedmiotów, które zostały zaadaptowane przez różne okazy samoistnie. Z powodu trudnych warunków pogodowych - upałów, Lelonek podlewa swoje okazy raz na jakiś czas. Artystka nie niweluje żadnego okazu, który postanowił zamieszkać na śmieciach, podkreślając, że przypadkowość jest istotnym elementem całego projektu. Każdy z eksponatów został opisany - zanotowano gatunki roślin znajdujących się na śmieciach oraz ich pochodzenie (np. lasek bukowy) oraz materiał, z których wykonane są śmieci. Niekiedy podłoże jest zróżnicowane jak w przypadku fotela samochodowego, który składa się z tkaniny, gąbki i metalowych części, innym razem jednorodne - dobrym przykładem jest tu sporych rozmiarów dywan, prawie w całości porośnięty mchami.

Projekt  Lelonek  pozwala obserwować zmiany, jakie zachodzą w biosferze na skutek ludzkiej, wieloletniej ingerencji w środowisko naturalne. Sposoby adaptowania śmieci przez rośliny często są wizualnie interesujące i wzruszające, dlatego łatwo wzbudzić w sobie złudne poczucie przewagi natury nad antropocenem. Skala zanieczyszczeń stale produkowanych przez człowieka może jednak trwale wpłynąć na los świata fauny i flory, o czym przypomina wystawa poznańskiej artystki. Z perspektywy czasowej człowieka takie materiały, jak plastik czy styropian są nieomal wieczne, dlatego ważne jest, by już dziś przyglądać się z badawczą uwagą, jakie sposoby przyroda znajduje, by wchodzić z nimi w interakcje. Lelonek wspomniała o licznych śmieciach, które zostały zawłaszczone przez zwierzęta, np. buty i butelki przemienione w zimowy domek dla żuków. Artystka dodała, że te przedmioty, które spełniają funkcje ochronne dla zwierząt, pozostawia w miejscu znalezienia. Można zatem zauważyć, że niekiedy pozostawione śmieci okazują się przydatne, co jednak nie powinno usypiać czujności w sferze ekologii.

Julia Niedziejko

  • Diana Lelonek "Od-ludzkie formy przyrodnicze - Centrum Żywych Rzeczy"
  • Ogród Botaniczny UAM w Poznaniu, Galeria Miejska Arsenał
  • wernisaż - 11.06
  • wystawa czynna do 1.09

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019