Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Komedia to gatunek pełen ryzyka

- Anglicy nie mają problemu z żartowaniem na temat swoich przywar, bo stoi za nimi imperium. Czesi też - bo stoi za nimi piwo i inne dobra, jakie mają. A my ciągle udajemy - mówił w niedzielę w Teatrze Nowym Andrzej Saramonowicz. Spotkanie z twórcą było ostatnim w tym sezonie z cyklu "Czytnik".

.
fot. Wiktor Napierała

Szczególnie popularne w oświeceniu satyry i komedie miały "uczyć, bawiąc". Dziś w Polsce nikt ich już w zasadzie nie pisze. - Komedia to gatunek pełen ryzyka - przyznał na spotkaniu Andrzej Saramonowicz, autor "Pokraju". To opowieść o rzekomo fikcyjnym państwie, którego bohaterami są: wciągnięty w polityczną intrygę inżynier Sebastian Rawa oraz jego przyjaciel Adaś Rembelski. - Odnajdujemy w książce jakieś fragmenty z naszej doraźnej rzeczywistości, siłą rzeczy musimy - opowiadał. - Nie zmagam się w niej jednak z PiS-em czy konkretnymi politykami z tej partii, tylko z pewną karykaturalną wizją propagandy, która mówi, że polskość wygląda tak, jak nam się ją przedstawia.

Saramonowicz pierwsze zdanie "Pokraju" napisał 1 listopada minionego roku, a ostatnią kropkę w powieści postawił już 18 marca 2018 roku. Niespełna dwa miesiące później książka trafiła w ręce czytelników. - Zależało mi na tym, żeby "Pokraj" nie był satyrą na lata 2015-2018 -  oświadczył na spotkaniu. Przyznał również, że nie chciał, żeby powieść nosiła znamiona kabaretu. - Jako artysta - jeśli mogę tak osobie powiedzieć, chciałbym, żeby "Pokraj" był jak najdłużej aktualny. Ale jako obywatel, który chce dobra swojego kraju, chciałbym, żeby się szybko zdezaktualizował - dodał. - Mam nadzieję, że Pokraj przetrwa w literaturze, ale w rzeczywistości zniknie.

Gość "Czytnika" zmierzył się również z pytaniem o język, jakim napisał powieść. Bo ten zdaniem prowadzącego spotkanie Michała Pabiana "wciąga". Dramaturg Teatru Nowego doszukał się w nim również wielu odniesień do języka jakim pisał m.in. Henryk Sienkiewicz, do sarmatyzmu. - Kiedy zdecydowałem się, że "Pokraj" będzie formą krytycznego spojrzenia na współczesną Polskę pomyślałem, że musi się pojawić jakieś światełko w tunelu, że nie możemy być przygnębieni. A to, co pozwala nam przetrwać to kultura, także ta objawiająca się w języku. Polszczyzna jest przestrzenią, która może nas uratować - wyjaśniał Saramonowicz. Dodał, że w książce tej próbuje połączyć różne polszczyzny. - Starałem się, żeby każde zdanie było nową jakością.  

Czy kultura i sztuka mogą znów być ważne? Zdaniem autora "Pokraju", ale również reżysera m.in. takich filmowych przebojów jak "Lejdis" czy "Testosteron", to właśnie one są najtańszymi rzeczami jakie istnieją, a które mogłyby zwiększyć atrakcyjność kraju i narodu poza jego granicami. - PiS deklaruje, że kultura jest dla nich ważna, ale tylko jako propaganda - mówił. Przypomniał, że tą rzeczywiście zajmowało się niewielu polityków, w tym m.in. reżyserka i była dyrektor Teatru Nowego Izabella Cywińska. - Mam wrażenie, że teraz w ogóle jest jakaś wielka rywalizacja między mną a politykami z partii rządzącej - o to, kto wymyśli coś głupszego. W marcu myślałem, że mam zagwarantowane pierwsze miejsce, ale niedługo będę musiał szukać miejsca na moją książkę na półce z realistami.

Co prawda Saramonowicz nie planuje napisać kolejnych tytułów z serii, ale kto wie, może byłaby to żyła złota. - Nie daj boże - powiedział ktoś z widowni. - Cieszy mnie, że jestem tu dziś jako pisarz, a nie publicysta - przyznał autor. - Nie myślę o tym, co będzie.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Z cyklu "Czytnik": spotkanie z Andrzejem Saramonowiczem
  • Teatr Nowy, Duża Scena
  • 3.06

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018