Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Komeda powrócił do Poznania

Międzynarodowy Festiwal Literatury "Apostrof" trwa w najlepsze. Gościem czwartego dnia imprezy była Magdalena Grzebałkowska. Pisarka przyjechała do Poznania promować swoją najnowszą książkę Komeda. Osobiste życie jazzu.

.
fot. materiały prasowe festiwalu

Od momentu ogłoszenia gości tegorocznego festiwalu, spotkanie wokół Komedy było wydarzeniem wyjątkowym z kilku względów. Po pierwsze - Poznań, będący rodzinnym miastem Krzysztofa "Komedy" Trzcińskiego, który Grzebałkowska wielokrotnie odwiedziła podczas zbierania materiału do książki. Można było się spodziewać, że na spotkaniu zjawi się liczna widownia, ze względu na zainteresowanie, jakim cieszy się twórczość reporterki. Niezwykłe, jak wiele zasiadających na widowni ludzi było częścią świata, który opisała w swojej książce. Już w pierwszych minutach spotkania pisarka pozdrowiła ze sceny kilka osób, w tym Andrzeja "Prezesa" Wróblewskiego, legendarnego poznańskiego jazzmana, którego wspomnienia znalazły się w książce. Prowadzący spotkanie Dionizy Piątkowski rozpoczął je podchwytliwym pytaniem, które wprawiło publiczność w śmiech: "A więc czym się różni twoja książka od mojej?". Piątkowski jest autorem książki Czas Komedy z 1993 roku. Pisarka przyznała, że główną różnicą między tymi książkami jest czas - napisała biografię totalną, od narodzin Krzysztofa, aż do jego śmierci, podczas gdy książka Piątkowskiego skupia się na latach pięćdziesiątych, a więc poznańskim okresie działalności muzycznej Komedy.

Grzebałkowska kilkukrotnie podkreśliła, jak ogromną rolę w procesie powstawania książki pełniło zwykłe szczęście. Do tej pory łącznie powstało czternaście biografii muzyka, ale tylko Komeda. Osobiste życie jazzu zawiera wspomnienia między innymi Romana Polańskiego. Pisarka opowiedziała jak bardzo musiała się wykazać, by po aż dwóch latach udało jej się przeprowadzić telefoniczny wywiad z legendarnym reżyserem. Dzięki zapiskom tej rozmowy, książka wzbogaciła się o kulisy ściągnięcia Marka Hłaski do Stanów Zjednoczonych oraz informacje, jak napięte, a niekiedy i fałszywe były relacje polskich artystów w Hollywood lat sześćdziesiątych. Pisarka opowiedziała również jak ogromnym szczęściem i przypadkiem było jej spotkanie z Maciejem Suzinem, ważnym kontrabasistą tamtego okresu, podczas którego muzyk pokazał jej notesik, w którym notował różne fakty z życia. Dzięki temu na światło dzienne wyszły wcześniej nieznane fakty - między innymi to, jak wyglądały przygotowania na pierwszy występ sekstetu Komedy na festiwalu jazzowym w Sopocie 1956 roku albo to, że za ten koncert każdy z muzyków otrzymał dokładnie 700 zł i ile mógł sobie za to kupić bułek.

Reporterka opowiedziała też pokrótce, jak udało jej się dotrzeć do archiwalnych taśm, na których zapisane były sesje nagraniowe zespołu Komedy. Że gdzieś pomiędzy wolną improwizacją oraz "zawodzeniem Komedy" - który niestety bardzo źle śpiewał - udało jej się znaleźć zupełnie pominięte fragmenty suto zakrapianych alkoholem rozmów. Dotarła też do wspólnych rozmów Hłaski i Komedy zdecydowanie będących pod wpływem, ale nie chciała więcej zdradzić, odsyłając wszystkich zainteresowanych do książki.

Kluczową rolę dla jej odnalezienia się w świecie jazzu, było archiwum magazynu "Jazz", który nie tylko ją, ale i wszystkich Polaków nauczył, czym jest ten gatunek muzyki. Na pytanie dlaczego w ogóle sięgnęła po historię Komedy Trzcińskiego odparła: - Miałam nadzieję opisania jakiegoś krótszego życia. Ksiądz Twardowski żył ponad dziewięćdziesiąt lat, obaj Beksińscy ponad sto, więc takie trzydzieści osiem lat Krzysztofa Komedy wydawało się zdecydowanie mniejszym objętościowo zadaniem do wykonania.

Dopiero z czasem przekonała się, że do tej liczby lat oraz faktów do przebrnięcia dochodzi cała historia oraz zrozumienie jazzu, co kosztowało ją dodatkowy rok pracy, a czasami nawet i łzy rozpaczy.

Opowiadając o genezie Komedy Grzebałkowska przyznała, że życie muzyka tak naprawdę jest tylko osią narracyjną utworu, który przede wszystkim mówi o tym, jak w Polsce pojawił się jazz i co - szczególnie w latach pięćdziesiątych - oznaczał dla ludzi. Historia polskiego jazzu tak naprawdę jest przecież metaforą ludzi pragnących wolności.

Damian Nowicki

  • Spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literatury "Apostrof"
  • Salon Empik, ul. Ratajczaka 44
  • 18.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018