Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

FRAZY. Jacka Kaczmarskiego pytania o Polskę

To był niezwykle poruszający, głęboko mądry, a zarazem - co bardzo ważne - świetnie wyśpiewany spektakl. Przygotowane przez szczeciński Teatr Polski przedstawienie "Z piekła do piekła", na podstawie piosenek Jacka Kaczmarskiego, otworzyło tegoroczny Festiwal słowa w piosence Frazy.

.
fot. Adam Jastrzębowski

Cóż aktualnego może nam powiedzieć twórczość artysty, który zmarł przed czternastoma laty, a w powszechnej niemal opinii tworzył dzieła dogłębnie osadzone w swoich czasach? Otóż powiedzieć nam może wiele. I to między innymi dlatego, że twórczość Kaczmarskiego nie była w swym głównym przesłaniu publicystyczna ani - tym bardziej - polityczna. Że bywa w  takich celach wykorzystywana, to już całkiem inna sprawa. Kwestie historyczne, społeczne, liczne odwołania do wielkich dzieł kultury (malarstwa, filmów, książek) bywały dla niego kostiumem, narzędziem do opisywania zmagań człowieka z samym sobą, z Bogiem, ze społeczeństwem. Będąc opowieściami o pojedynczych losach nie traciły, dzięki niepospolitym "tekściarskim" umiejętnościom autora, uniwersalnego sensu. Pięknie pokazał to w piątkowy wieczór zespół Teatru Polskiego ze Szczecina.

Jak w życiu

Trwający ponad dwie i pół godziny spektakl "Z piekła do piekła" opowiada o Polsce, o jej uwikłaniach historycznych, geopolitycznych, ale też o polskiej mentalności, o zwyczajach i tradycjach, o dramatach, o tym co w nas groteskowe, tragiczne. A wszystko, jak w życiu: w zmiennych tempach i nastrojach: tonacja buffo przeplata się z poruszającym lirycznym wyznaniem, szydercza groteska z niemal modlitewnym uniesieniem, dekadenckie roztańczenie z intelektualnym wyrafinowaniem. A do tego jednostka uwikłana w mechanizmy życia społecznego. Perspektywa historiozoficzna, a obok gorzkie obserwacje egzystencjalne, moralitety, a tuż po nich żartobliwe w formie piosenki czy wręcz pioseneczki o narodowej tromtadracji. Nie tylko polskiej zresztą, bo w niektórych utworach Polak pozostaje domyślnym kontekstem np. w "Spotkaniu w porcie", będącym swoistą pijacką licytacją między amerykańskim a rosyjskim marynarzem (tyle, że ten ostatni w kółko powtarza te same frazesy). Obok tej lekkiej rymowanki brzmią więc pesymistyczne, pełne beznadziei "Mury 87"; obok wstrząsających "Listów" (opartych na losach wieloletniego kubańskiego więźnia-poety Armando Valladaresa) prowokacyjne "Narody"; obok pełnego egzystencjalnych napięć i religijnych znaków zapytania "Wygnania z raju" mamy "Świadectwo" - rubaszną opowiastkę o Polsce stanu wojennego.

O nas

Wielkim plusem przedstawienia w reżyserii Adama Opatowicza jest nie tylko to, że miał on pomysł jak narracyjnie wykorzystać piosenki Kaczmarskiego do mądrej, ważnej opowieści. Także to, że skorzystał nie tylko z hitów (owszem były "Sen Katarzyny II" czy "Obława"), ale i piosenek szerszej publiczności mniej znanych, jak "Doświadczenie (Marzec 68)",  "Pikieta powstańcza" czy "Piosenka zza miedzy".

W sensie narracyjnym rzecz zaczyna się gdzieś u kresu rządów Stanisława Augusta (symbolicznie od jego aktu abdykacji  w "Krajobrazie po uczcie"), a potem twórcy przedstawiają szeroką panoramę polskiej historii aż do współczesności. Zresztą chronologia bywa też kwestią względną, gdy piosenkom z czasów rozbiorowych towarzyszą - nader trafnie - całkiem współczesne obrazki, choćby zdjęcia komunistycznych notabli. Ileż tu zresztą wątków brzmiących współcześnie, bo to przecież o nas ta opowieść. Jest więc i obsesyjny wręcz brak porozumienia między rodakami, jest długi cień wschodniego sąsiada nad Polską, jest strach, kompleks pomieszany z pogardą wobec krajów zachodniej Europy, jest powierzchowna religijność. Ale czasami też heroizm i tęsknota do  rzeczy pięknych.

Odkrycia

Zespół Teatru Polskiego w Szczecinie został znakomicie przygotowany nie tylko aktorsko - co poniekąd oczywiste - ale i wokalnie. Kilkoro spośród jego solistów należałoby nagrodzić wielkimi brawami. Nie dziwi jednak dlaczego do współpracy nad tym przedstawieniem zostali zaproszeni wybitni przedstawiciele - skrótowo mówiąc - poezji śpiewanej: Mariusz Lubomski i Mirosław Czyżykiewicz. Obaj byli bowiem absolutnie magnetyczni: nie tylko w sensie wokalnym, ale i aktorskim. Choć pojawili się w sumie ledwie w kilku piosenkach ich udział w spektaklu był istotną wartością dodaną.  Nie zmienia to bardzo wysokiej oceny całego zespołu aktorskiego, także w świetnej wokalnej formie.    

Wspaniałym, odkrywczym pomysłem było "pożenienie" piosenek Kaczmarskiego z fragmentami "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego, którego fragmenty recytowali aktorzy. Równie zgrabnie wpisywały się tu i inne literackie cytaty. Choćby ten z wiersza "Niewola" Kornela Filipowicza: "W państwie totalitarnym/ Wolność/ Nie będzie nam odebrana/ Nagle/ Z dnia na dzień (...)/ Będą nam jej skąpić powoli...".

Co się stanie z Polakami?

Zdarzały się co chwila, w tych historycznych opowieściach, refleksy współczesnych problemów naszego kraju. W tylu, tylu tonacjach. W "Rejtanie" rosyjski ambasador pisał do swego władcy: "Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika/ Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz./ Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,/ To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse". W "Dobrych radach Pana Ojca" ten ostatni przestrzegał swego syna: "Nie wyjeżdżaj w obce kraje,/ Bo tam szpetne obyczaje./ Nalej ojcu, gardło spłucz/ Ucz się na Polaka, ucz". W piosence "Chrystus i kupcy" Syn Boży pyta "Co mam robić w świątyni w targ wyrosłej z gruntu/ Krzyczeć, krzyczeć aż gardło w krzyku tym wykrwawię/ Wierzyć, wierzyć aż wiarę sprowadzę do buntu". I dlatego też tak przejmująco zabrzmiała "Modlitwa" jedna z części pamiętnego cyklu "Pięć głosów z kraju", w której słyszeliśmy: "Jeśli nas Matka Boska nie obroni,/ To co się stanie z Polakami,/ Codziennie modły więc zanoszę do Niej,/ By ocaliła nas przed nami".

Epitafia

Wreszcie zabrzmiało triumfalnie, dynamicznie choć i posępnie "Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego", którego fragment dał tytuł spektaklowi. Wysocki to dla Kaczmarskiego postać niebywale ważna, a ta pieśń to swego rodzaju summa tego co myślał o Rosji - a także o roli artysty w świecie. Dopełniał tę myśl utwór o innym z ważnych dla Kaczmarskiego twórców - Bobie Dylanie. Piosenka trochę pastiszowa, a zarazem bardzo poważna, w której pisał gorzko o wielbicielach: "Zlekceważą twój głos/ Którym wróżysz im los/ Od jakiego ich nic nie wyzwoli/ Bo zabije ich las/ Rąk co klaszczą na czas/ W marsza rytm co śmierć niosąc nie boli".

Oczywiście trudno nie zapytać o porównanie piątkowego spektaklu z "Kanapką z człowiekiem", prezentowaną od kilku miesięcy w poznańskim Teatrze Nowym. Są to jednak dwa dość różne przedstawienia. To poznańskie ma w sobie pewną skrótowość, wyraźny akcent publicystyczny, choć jest równie wspaniale zaśpiewane. Twórcy "Z piekła do piekła" zdecydowali się na wielki fresk, mówienie o teraźniejszości w kontekście polskiej historii. Zdecydowali się też na ryzykowny pomysł pożenienia Kaczmarskiego z Wyspiańskim i wszystko to się świetnie udało. Wydaje mi się jednak, że - patrząc na rzecz w tych kategoriach - oba spektakle się raczej dopełniają niż ze sobą konkurują.    

Pytania

W sensie narracyjnym całość kończy słynny "Powrót" ze słowami: "Jesteś w raju...". Nad spektaklem unosi się jednak plakat autorstwa Michała Poniedzielskiego przedstawiający na biało-czerwonym tle człowieka, którego głowa i tułów skierowane są w jedną stronę, a nogi w drugą. Jaka więc z tego nauka? Jak zwracał uwagę ze sceny Krzysztof Gajda, dyrektor artystyczny festiwalu, Frazy odbywają się w czasie pomiędzy 1 a 11 listopada, co w tym roku ma dodatkowe znaczenie. To zatem doskonały czas do wspólnego rozrachunku, rozważania kwestii narodowych, ale i osobistych rachunków sumienia.

Bo jak mówił Jacek Kaczmarski w książce "Pożegnanie barda", wywiadzie-rzece, jaki przeprowadziła z nim Grażyna Preder: "Z wiekiem człowiek coraz silniej zdaje sobie sprawę z tego, że nie daje odpowiedzi, tylko mnoży pytania. I to mu musi wystarczyć, bo odpowiedzi nie ma". Artysta zadaje pytania. A tych - do głębokiego przemyślenia - padło w piątkowy wieczór aż nadto.

Tomasz Janas

  • Festiwal słowa w piosence Frazy: "Z piekła do piekła", reż. Adam Opatowicz
  • Aula Artis
  • 2.11

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018