Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

"Być albo nie być bla bla bla"

O czym jest tekst Shakespeare'a czytany oczami dzieci? "Hamlet to w wielkim skrócie historia Hamleta, Ofelii, brata Ofelii, ich mamy i taty" - brzmiały słowa wypowiadane przez młodych aktorów podczas premiery nowej produkcji Teatru Polskiego.

.
fot. Maciej Zakrzewski

Z wyjątkiem dwójki aktorów Teatru Polskiego - Piotra Dąbrowskiego i Moniki Roszko, role w "Hamlecie" zostały obsadzone przez dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 83 "Łejery" w Poznaniu. Szkoła ta wyróżnia się na tle innych autorską koncepcją kształcenia dzieci poprzez integrację z teatrem. Co roku dzieci z każdej klasy przygotowują przedstawienia, które wystawiają na deskach własnego, wybudowanego kilka lat temu teatru, znajdującego się na terenie placówki. Duch "łejerskiego konika" czuwał nad spektaklem na każdym etapie przygotowań. Za ilustracje wykorzystane w przedstawieniu odpowiadała grupa uczestników koła plastycznego prowadzonego w tej szkole. Przy niektórych próbach, odbywających się na jej terenie, asystowała łejerska absolwentka - Sonia Borkowicz, która pomagała w przygotowaniu partii choreograficznych. Warto wspomnieć, że również reżyser spektaklu - Marcin Starosta, sam przed laty kształcił się w tej właśnie szkole.

W grudniu zeszłego roku, na deskach Teatru Polskiego odbyła się premiera spektaklu Jakuba Skrzywanka pt. "27 grudnia", podczas którego Starosta pełnił funkcję asystenta reżysera. Na tym samym stanowisku pracował także nad "Kordianem" adaptowanym przez wspomnianego twórcę. Doświadczenia, które wyniósł podczas współpracy ze Skrzywankiem, pomogły mu w przygotowaniach do własnej inscenizacji, jednak nie można powiedzieć, by wpłynęły na jego autorską wizję. Starosta szuka własnej formy teatralnej ekspresji, która nie czerpie z dokonań kolegi po fachu.

Widoczne jest to między innymi w warstwie wizualnej. Scenografia i kostiumy wykonane przez Krystiana Szymczaka były w "Hamlecie" o wiele bardziej koncepcyjne - skromniejsze w środkach, ale przy tym także nowocześniejsze, pasujące do koncepcji opowiadania "Hamleta" na gruncie współczesności. Białe lub czarne stroje postaci przełamywane były fluorescencyjnymi elementami, szczególnie dobrze prezentując się podczas scen choreograficznych.

Starosta z większym niż Skrzywanek zaufaniem podszedł do pracy z dziećmi, dając im zdecydowanie więcej przestrzeni. Ten gest zasługuje na szczególne uznanie, bowiem młodzi aktorzy bardzo dobrze poradzili sobie na scenie. Czuć było między nimi silne przywiązanie, które odbijało się w ich grze. Poruszali się ze swobodą, wdziękiem, ale także precyzją, której wymagała choreografia. Dzieciaki były bardzo przejęte swoimi rolami i ze skupieniem odtwarzały ruchy powtarzane na próbach. Koncentracja opłaciła się, bo w każdej ze scen można było odszukać ciekawe rozwiązania sceniczne związane z ruchem, interpretacją tekstu, bądź wykorzystaniem scenografii.

Warstwa tekstowa była mieszanką "Hamleta" tłumaczonego przez Stanisława Barańczaka i dziecięcej interpretacji fabuły. Na scenie można było usłyszeć ułożone przez nich definicje miłości, a we wstępie każdy z młodych aktorów opowiadał fabułę dramatu własnymi słowami. Dzięki temu zabiegowi nielogiczne dla współczesnego młodego odbiorcy rozwiązania dramaturgiczne sprzed wieków zostały przedstawione z humorem. "Być albo nie być bla bla bla" - padają słowa wypowiedziane przez jednego z rysunkowych Hamletów wyświetlonych na ekranie. O czym jest   tekst Shakespeare'a czytany oczami dzieci? "Hamlet to w wielkim skrócie historia Hamleta, Ofelii, brata Ofelii, ich mamy i taty" - brzmiało hasło powtarzane ze sceny parokrotnie. Stało się ono niejako mottem spektaklu, bo na podstawie tego właśnie zdania zbudowana została cała sytuacja fabularna. "Hamlet" w reżyserii Starosty nie jest przedstawieniem traktującym o władzy, dylematach egzystencjalnych czy zemście, ale przede wszystkim historią o codzienności młodych ludzi uwikłanych w niuanse życia rodzinnego. Ten Shakespeare "w wersji domowej" poruszał aspekty rzeczywistości, w które uwikłane są dzisiejsze dzieci. Spróbowano przedstawić różne oblicza ich samotności, wściekłości i niepewności. Na scenie pojawiały się zatem sceny kłótni z rodzicami, próby szukania własnego głosu w ich poradach, współzawodnictwo, chęć nazwania zrozumienia i nazwania miłości.

Głównym tematem poruszanym w spektaklu była próba odszukania własnej autonomii, która niekiedy objawiała się w formie buntu, innym razem przekształcając się w apatię. Problemy te udało się ukazać bez popadania w przesadę czy krzywdzące uogólnienia. Także w oryginalnej wersji dramatu - Hamlet i Ofelia - dorastająca para młodych ludzi, przeżywała podobne katusze. U Starosty postaci te ukazane zostały w formie zbiorowej, uświadamiając tym samym powszechność problemów z jakimi się mierzyli. Przełożenie klasycznej tragedii na problemy współczesnych, dorastających dzieci, pozwoliło im zyskać własny głos, dopominający się uwagi i szacunku.

Scena należała do dzieci, a aktorzy Teatru Polskiego mieli w spektaklu formę regulującą - w roli rodziców przekazywali dzieciom mądrości i komunikaty, nie zawsze je objaśniając. Wobec dystansu wycofanych rodziców, Hamlet i Ofelia próbowali samodzielnie poradzić sobie z własnymi problemami. Szukali pomocy uciekając w wirtualną rzeczywistość internetu, bądź zatapiając się we własnych rozmyślaniach.

W spektaklu to Ofelia, której samobójcza śmieć była radykalną próbą ucieczki od problemu, najsilniej łaknęła uwagi i wysłuchania. Wyświetlane między scenami filmiki, przypominające zwierzenia współczesnych vlogerów, ukazywały zawiłości jej skomplikowanej psychiki. To ona z pasją analizowała własne uczucia oraz zgłębiała motywy swoich bliskich. W porównaniu z Hamletem, losy Ofelii są z reguły w adaptacjach teatralnych traktowane bardziej powierzchownie, podczas gdy u Starosty to właśnie jej problemy wybijają się na tle inscenizowanej historii.

"Hamlet" Teatru Polskiego jest przedstawieniem z aspiracjami - podejmuje śmiałą próbę łączenia powagi właściwej klasycznemu tekstowi scenicznemu z dziecięcą frywolnością. Przeplatając te, zdawałoby się, odmienne tonacje, udaje mu się wydobyć z dawnych treści nowe sensy. Mam poczucie, że nie wszystkie symbole i nawiązania zostały przeze mnie odczytane. Momentami akcja była chaotyczna, przez co zrozumienie reżyserskich intencji było utrudnione. Warto przyjrzeć się tej inscenizacji, w której szczerość i szacunek stawiane są na pierwszym miejscu. Spektakl ten jest kolejną poznańską próbą integracji teatru ze światem dziecięcym (inne można było zobaczyć we wspomnianym wcześniej "27 grudnia" Skrzywanka, lub "Władcach much" w reżyserii Jakimiak, Atmana i Groszyńskiej), który próbuje zarysować rzeczywistość, tak, by jak najlepiej oddawała dziecięcą perspektywę.

Julia Niedziejko

  • mała premiera: "Hamlet" - Wiliam Shakespeare
  • Teatr Polski
  • premiera: 12.04

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019