Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Bez uprzedzeń

Efekty projektu zainicjowanego dziesięć lat temu przez Adinę Bar-On, w którym wzięło udział 120 młodych artystów z Polski i Izraela zobaczyć można na trwającej właśnie w poznańskim Arsenale wystawie zatytułowanej "Estetyka i uprzedzenia". Biorąc pod uwagę wiele aspektów związanych z tym przedsięwzięciem, można się było przed objerzeniem wystawy nieco...uprzedzić.

.
Bar Sharma "Black after white" (fot. materiały Galerii Miejskiej Arsenał)

Wiemy, że tam, gdzie nawiązuje się polsko-żydowski dialog, możliwe są kontrowersje, a nawet konflikty. Po drugie wiemy, że dochodzi do spłaszczania problemu tego dialogu zarówno w kontekście historycznych powiązań między Polakami a Żydami, jak i w kontekście aktualnych politycznych wydarzeń, których jesteśmy świadkami i po części też uczestnikami. Sytuacja jest trudna i niejednoznaczna. Postawy natomiast często bezwzględne i bezkompromisowe. Po trzecie, w dobie wtórnego uproszczania pewnych problemów przez dużą część artystów, którzy na wspomnianej kontrowersji i stereotypach - tylko w teorii przez nich przełamywanych - budują swoją artystyczną karierę, trudno nie mieć obaw, wybierając się na wystawę tego typu. Osobiście bałam się tego, co tam zobaczę. Perspektywa wizualnego obrzucania się błotem, obarczania winą, egzekwowanie kajania i kłania się w pas, zmuszanie do wzięcia odpowiedzialności za całe zło świata bez rzeczywistej interakcji, refleksji i zrozumienie ujętych w ramy powtarzalności motywów, powszechnie uważanych za "mocne", a w gruncie rzeczy mało oryginalnych - cóż, nie chciałam tego oglądać. A moje napięcie podsycały nieco Arsenałowe informacje na temat ekspozycji. Na wystawę wkroczyłam więc czujna. Na szczęście po chwili mogłam się już rozluźnić.

Przez inne okulary

Z pewnością nie można uznać wszystkich prac za w równym stopniu udane, jednak duża ich część faktycznie taka jest. Przynajmniej jeśli mówimy o tym, co zaprezentowano na wystawie, a co stanowi jedynie 20% wszystkich prac powstałych w trakcie trwania projektu, o którym wypadałoby z pewnością powiedzieć nieco więcej. Program Adiny Bar-On polegał na wzajemnym poznawaniu miejsc i kultur, z których pochodzili jego uczestnicy. Tym samym artyści polscy odbyli podróże do Izraela, a Izraelczycy zwiedzili kilka lokalizacji w naszym kraju, zacieśniając przy tym więzi i poznając swoich nowych przyjaciół, bo takimi się dla siebie w wielu przypadkach stali. Każdy z uczestników dysponował przy tym bagażem własnych doświadczeń i tym bagażem mógł się z pozostałymi wymieniać. W towarzystwie pozostałych uczestników każdy nie tylko poznawał obcą dla siebie kulturę, ale też na bliskie sobie miejsce i na samego siebie mógł spojrzeć z innej perspektywy, założyć okulary, przez które patrzą na niego inni, często mający z nim przecież styczność pierwszy raz. Szukanie wspólnego mianownika przeżyć, ale też wyodrębnianie się różnić na podstawie indywidulanej, często osobistej sytuacji stanowiło istotny problem, z którym mierzyli się artyści. Błędem jest mniemanie, że twórcy skupili się tylko na jednym aspekcie, związanym z historią narodów tak mocno doświadczonych w wyniku wydarzeń II wojny światowej.

Podróże, poznanie nowych ludzi i zupełnie innego środowiska kulturowego otworzyło artystów także na chęć nowego ujęcia w ramach sztuki pewnych kwestii społecznych i politycznych, typowych dla krajów ich pochodzenia. Stały się one inspiracją dla wielu prac. Sama wystawa podzielona została zresztą na dwie części, będące odzwierciedleniem dwóch stref, po których się poruszali.

Społecznie/intymnie

Pierwsza część, bardziej otwarta i umiejscowiona w większej sali galerii jest przestrzenią, gdzie ukazano prace odnoszące się do pewnych bardziej społecznych i politycznych problemów. Jedną z bardziej ciekawych znaczeniowo, a przy tym bardzo atrakcyjną wizualnie pracą jest Czarne po białym Bar Sharmy. Wideo powstało jako odpowiedź na sesję zdjęciową dla izraelskiego magazynu znanej modelki Bar Refaeli, która pozowała w towarzystwie czterech usługujących jej czarnoskórych etiopskich kobiet. W Czarne po białym odwrócono tą sytuację - etiopska modelka pochodzenia żydowskiego pozuje w otoczeniu białych Żydówek. Zwrócono tu uwagę na problem rasizmu, dotykającego czarnoskórych wyznawców judaizmu ze strony białych Izraelczyków.

W moim odczuciu najmocniejszą pracą jest instalacja Sivan Alajem, składająca się z dwóch wideo. Zrobiono je podczas wizyty artystki w Polsce. Filmy powstały na poznańskiej Cytadeli, która dla mieszkańców miasta ma przecież duże znaczenie jako teren toczących się tutaj w 1945 roku walk o Poznań, a poza tym jest miejscem spoczynku zmarłych nie tylko Polaków, ale również Brytyjczyków czy żołnierzy sowieckich. Bohaterka filmu, krocząc i przedzierając się przez wysoką, czerwona trawę, zdaje się szukać czegoś, odgrzebywać przeszłość. Tak należy to rozumieć w kontekście drugiego filmu, na którym widać fragment monumentu przypominającego nagrobek. Kamienna płyta częściowo pokazuje jego tajemnicze, ciemne wnętrze - trudno jednak w środku cokolwiek dostrzec. Na płycie leży jedynie czerwona serwetka, która po chwili, zupełnie niespodziewanie zostaje wchłonięta tak, jakby ktoś znajdujący się wewnątrz chwycił ją i zabrał do siebie. Czyżby duchy przeszłości, pogrzebani przypominali o sobie?

Do kwestii społecznych i konfliktu zbrojnego odnoszą się też inne prace, m.in. Wieniec pamiątkowy Ye'ela Wilchanski, gdzie poruszony został problem obowiązkowej dla młodych, izraelskich  mężczyzn służby wojskowej czy Bardzo miły widok Mikołaja Podwornego, który stworzony został w Jerozolimie i którego wykonanie musiało być wręcz karkołomne - nie tylko ze względu na to, że artysta wspiął się i dłuższy czas tkwił na wysokiej lampie, z której obserwował panoramę, ale również dlatego, że ubrany w mundur izraelskiego żołnierza odebrany mógł zostać przez pilnujących muru na granicy Autonomii Palestyńskiej i Izraela żołnierzy palestyńskich jako prowokator.

Druga część wystawy, znajdująca się w bardziej kameralnej sali Arsenału, dotyka bardziej intymnych i osobistych przeżyć oraz doświadczeń artystów. To tutaj znaleźć można takie prace, które bezpośrednio odnoszą się do rodzinnych historii uczestników projektu, sytuacji "z życia wziętych". Zobaczyć tu można "rodzinną" fotografię Julii Taszyckiej, która w czasie pobytu w Jerozolimie poproszona została przez tamtejszą rodzinę o zrobienie wspólnego zdjęcia. Polka zgodziła się, choć postawiła też warunek - chciała zrobić jeszcze jedno zdjęcie, na którym pojawi się również ona. Dla artystki było to o tyle ważne doświadczenie, że mogła poczuć się jak część tej wspólnoty, rodziny, którą sama mogłaby mieć. Według informacji, do których udało jej się dotrzeć - jej rodzina ma korzenie żydowskie, do których nie wszyscy jej członkowie chcą się przyznawać.

Tutaj też obejrzeć możemy wideo poświęcone kobiecie ocalałej z obozu w Oświęcimiu i Sztutowie. Wnuk kobiety i zarazem autor filmu wspominał, jak schorowana i tracąca pamięć kobieta na dźwięk śpiewanych szabasowych piosenek pamiętanych z rodzinnego domu - nagle się ożywiała i odzyskiwała świadomość.

Jest oczywiste, że niektóre z prac jak np. Victims of Victims Jany Shostak możemy rozebrać na części pierwsze w kontekście podejmowanych dzisiaj dyskusji na temat winowajców i ofiar, która tak rozpala społeczeństwo i przekazy medialne. Warto jednak odciąć się nieco od jednowymiarowego ujęcia tematu relacji polsko-żydowskich i wejść głębiej w doświadczenie i przeżycia innych - być może otworzą one przed nami nowe horyzonty. Wymieniłam tylko kilka z prac, choć na uwagę z pewnością zasługuje jeszcze wiele z nich. Warto je zobaczyć na żywo. Bez uprzedzeń.

Justyna Żarczyńska

  • Wystawa "Estetyka i uprzedzenia" ("Aesthetics & Bias")
  • kuratorzy: Adina Bar-On, Marek Wasilewski
  • Galeria Miejska Arsenał
  • 7.04-6.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018