Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

POZNAŃ POETÓW. Emocje bez cenzury

Magda Tyszecka zwyciężyła w III Ogólnopolskich Mistrzostwach Slamu Poetyckiego. Podczas turnieju, który zamykał festiwal Poznań Poetów, slamerki i slamerzy zafundowali nam emocjonalną podróż w głąb siebie i kontestowali polską rzeczywistość.

.
fot. Maciej Kaczyński/CK Zamek

W sobotni wieczór entuzjaści poezji prezentowanej na żywo, poezji bezkompromisowej i unikającej uproszczeń, zebrali się w namiocie festiwalowym na Dziedzińcu Różanym CK Zamek, aby głosując za pomocą białych i zielonych kartek wybrać najlepszego w kraju slamera. Miejsce w finałowej dwunastce wywalczyło sobie 10 zwycięzców turniejów eliminacyjnych oraz dwie osoby, które zaprezentowały się najlepiej w trakcie poprzedzających finał eliminacji ostatniej szansy.

Pierwsze starcia slamerów ukazały nie tylko olbrzymią różnorodność pod względem formy i treści prezentowanych utworów, ale także pozwoliły rozpoznać wśród startujących prawdziwych showmanów, których sceniczna ekspresja elektryzuje publiczność. Niezwykle mocne rozpoczęcie turnieju zapewnił  występ Smutnego Tuńczyka, który swoją rytmiczną, ocierającą się o rap melorecytacją "rozgromił" nieco wycofanego i melancholijnego Kubę Kostka. Podobnie widowiskowy nokaut zafundowała Awałsi Askrobmysz będąca tego wieczoru w świetnej formie Adela Kiszka w pojedynku, który z obu stron obfitował w brutalne diagnozy polskiej rzeczywistości oraz przytyki do polityki obecnego rządu - i tak "krowy" starły się z "500+". Bardziej wyrównane starcia zaprezentowali Magdalena Walusiak i Władysław Zaporowski (w tym przypadku mogliśmy mówić o walce siły spokoju w wydaniu Magdy ze sceniczną agresją właściwą dla storytellera Władysława) oraz Andrzej Shykov (przejmujący list do matki) wraz z Ulą Sikorą (prowokacyjny tekst ukazujący oblicza seksizmu i dyskryminacji kobiet). Wielu emocji dostarczył także pojedynek bardzo wyróżniającego się na tle konkurencji swoim oryginalnym stylem recytacji slamera Poem Wam (autor zaprezentował zestaw błyskotliwych fraszek) z Magdą Tyszecką, która urzekła zebranych doskonale spuentowanym tekstem na temat maskowania emocji w życiu rodzinnym ("Zły ptak co własne gniazdo kala/ złe gniazdo mnie okala"). W tej wyrównanej konfrontacji niewielką przewagą głosów zwyciężyła slamerka.

Po krótkiej przerwie rozpoczął się drugi etap zmagań, który miał przynieść ważne rozstrzygnięcia - na scenie mogliśmy jeszcze raz zobaczyć wszystkich poetów, jednak tylko czworo z nich miało wywalczyć awans do półfinału. Zawodnicy z najwyższymi wynikami z pierwszej rundy zostali połączeni w pary z zawodnikami z wynikami najniższymi. Adela Kiszka, objawienie pierwszej fazy zmagań, w pięknym stylu pokonała Jakuba Kostkę, zyskując miażdżącą przewagę głosów 85 do 13. Swoje pierwsze zwycięstwo odnotowała ubiegłoroczna półfinalistka Awałsia Askrobmysz, jednak wystąpienie, w którym drążyła temat dojrzewania w niewielkiej miejscowości i wpływu doświadczeń dzieciństwa na życie dorosłe, zyskało tylko nieznaczną przewagę nad osobistym (dla niektórych z publiczności może zbyt osobistym) tekstem Jakuba Węgrzyna, którym upamiętniał zmarłego brata. Zdumienie na twarzach widzów slamu wywołał występ Magdaleny Walusiak, która choć w pierwszej rundzie została "stłamszona" przez równie charyzmatycznego, co głośnego Władysława,  tym razem wywołała niekontrolowane napady śmiechu zgromadzonych swoją przezabawną (i prze-wulgarną) scenką z tramwaju. Jeszcze bardziej zdołał wstrząsnąć publicznością Smutny Tuńczyk w konfrontacji z Natalią Żuk, wykrzykując swój manifest o "miłości i nieobecności ciała w miłości" oraz Poem Wam, swym żywiołowym "Turpistycznym tangiem z motywem damsko męskim w trójkącie miłosnym". Kolejny dobry występ zaliczyła także Magda Tyszecka z poważnym odczytem na temat woli życia i spustoszenia, jakie wywołuje samobójstwo bliskiej osoby.

W półfinale mistrzostw stanęli naprzeciwko siebie Adela Kiszka i Poem Wam oraz Smutny Tuńczyk i Magda Tyszecka. Pierwsze spotkanie rozpoczęła Adela, w bardzo sugestywny sposób ukazując oczom wyobraźni słuchaczy proces kształtowania swej osobowości, a także wyrzucając z siebie całą litanię terminów medycznych ("insulina, dopamina, kortyzol, adrenalina - zakochujesz się, odkochujesz, płaczesz śpisz; tyroksyna, serotonina, oksytocyna, testosteron - masz depresje, tyjesz, chudniesz, nie śpisz"), które służyły jej poparciu tezy o biochemicznym uwarunkowaniu naszego samopoczucia. Wyznanie poetki pragnącej "własnego ja", którego nie da się zamknąć w "sumarycznym wzorze", oczarowało widzów bardziej niż Poem Wam, który usiłował określić prawdziwą istotę miłości: "miłość to jest: ty kot, ja pies, na zabój twój, mów do mnie »mój«!". Można odnieść wrażenie, że slamer "wystrzelał się" z najlepszych tekstów w poprzednich starciach, przez co do finału pewnym krokiem przeszła Kiszka.

W drugiej konfrontacji półfinału imprezy nowe standardy widowiskowości usiłował wyznaczyć Smutny Tuńczyk, rozpoczynając swój odczyt w pozycji leżącej i przewracając się z boku na bok w trakcie czytania, skutecznie utrudniając tym samym sfotografowanie swojej twarzy. "Eksperyment" Tuńczyka, w którym opisywał relacje zależności między oprawcą a jego ofiarą, spotkał się z mniejszym entuzjazmem niż wystąpienie Magdy Tyszeckiej - przepełniona religijną metaforyką opowieść o  przyziemnej, choć uwznioślonej miłości. To właśnie slamerka miała dopełnić finałową parę.

W "walce wieczoru" spotkały się zatem dwie najlepszego tego wieczoru poetki - Adela Kiszka oraz Magda Tyszecka. Rozpoczęła Adela swoją "zakłamaną" spowiedzią, w której ukazała kłamstwo jako podstawę kontaktów międzyludzkich i ostatnią linię obrony przed nieznośną ciszą. "Milczenie nie jest złotem, jest największym skurwysyństwem, więc ja, zamiast milczeć, chociaż kłamię i chyba nigdy nie przestanę, więcej grzechów nie pamiętam. Amen."-  podsumowała slamerka. Jej "przeciwniczka" odpowiedziała niezwykle przejmującym tekstem o swoim dziadku, przywiązaniu do niego, jego zmaganiach ze śmiercią i pogodzeniu z losem oraz tym, jak z widmem jego nieuchronnej śmierci nie jest pogodzona. "Mówiliśmy »Dzień dobry, dziadziu!« do napuchniętego ciała pod rurkami i głaskaliśmy go po uśpionym czole, a on płakał do nas na powitanie. I tak wiedzieliśmy, że sobie nie ustąpimy i będziemy do siebie uparcie wracać, nieważne, na której sali, na którym łóżku, którego miesiąca i który by to nie był raz" - wyznała ze łzami w oczach Magda Tyszecka, którą publiczność wybrała nową Mistrzynią Polski Slamu Poetyckiego.

Jacek Adamiec

  • Poznań Poetów: finał Ogólnopolskich Mistrzostw Slamu Poetyckiego
  • CK Zamek, Dziedziniec Różany
  • 18.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019