Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

To uparte, wstrętne techno

Repetytywna, natarczywa, otępiająca, doskonała do zatracenia się w niej. Elektroniczna muzyka Natalii Zamilskiej to idealny produkt taneczny, użytkowy i artystyczny. A w ukoronowaniu artystki na królową polskiego techno przez naszych dziennikarzy nie ma aż tyle przesady, ile mogłoby się wydawać.

.
fot. Wiktor Malinowski

Kilka lat temu pisano: "wschodząca gwiazda muzyki elektronicznej". Zamilska szybko stała się rozpoznawana również na Zachodzie - a także i wykorzystywana, gdy jej muzyka trafiła na pokaz Diora w Tokio. Jej kariera, która z zewnątrz jest postrzegana na błyskawiczną, wpisywała się w mit sukcesu osiągniętego na własną rękę, bez niczyjej pomocy i poparcia. Zaczynała literalnie na granicy, dorastając i pracując w Cieszynie, skąd przeniosła się do Katowic. Przeprowadzka za pracą nie przyniosła jednak zatrudnienia - i chyba z jego braku Zamilska zaczęła tworzyć muzykę. Później trafiła do Warszawy i w 2014 roku wydała w Mik Musik debiutancki album "Untune". To właśnie na nim znalazł się"Duel 35", który przypadł do gustu domowi Diora. "Powiedziałam, że w to nie uwierzę, dopóki nie zobaczę na YouTubie, że te modeleczki idą na wybiegu do mojego kawałka. Jak zobaczyłam, to się upiłam strasznie"- zdradziła w jednym z wywiadów artystka.

Ambiwalentne emocje mogła wzbudzić okładka drugiego albumu Zamilskiej "Undone" (2016), na który trafiło osobliwe zdjęcie. "Niepokojem napełnia okładka z motywem swastyki wszytym w piękną suknię. W podobnie dyskretny sposób w najbardziej charakterystyczną dla Zamilskiej warstwę perkusyjną wszyta została niemal we wszystkich utworach gęsta rytmika Trzeciego Świata, która naprowadza na źródła gniewu i dokładniejszą tematykę tych dźwiękowych doniesień"- pisał w recenzji Bartek Chaciński. Swastyk zapewne nie zauważymy na pierwszy rzut oka - a jednak przecież definiują i dziwaczną suknię, i podpowiadają, jak odczytać koncepcję tego albumu. "Kiedy nagrywałam tę płytę, było jeszcze w miarę normalnie. A teraz nic nie jest normalnie. Ludzie są coraz bardziej wkurwieni, coraz bardziej wrodzy, społeczeństwo jest coraz bardziej niemiłe"- tak genezę albumu wyjaśniła w wywiadzie dla "Newsweeka" sama artystka.

W międzyczasie sprawdził się po wielokroć użytkowy charakter muzyki Zamilskiej. Jej kompozycje trafiły zarówno do gier komputerowych ("Ruiner"), jak i kina. Film dokumentalny Mateusza Romaszkana i Marty Wójtowicz-Wcisło "Turyści" to zbiorowy portret eskapistycznych, pospiesznych i fatalnie zarejestrowanych eskapad polskiej klasy średniej. Z kolei krótki metraż"Najwspanialsze Fajerwerki Ever" Aleksandry Terpińskiej jest gorzkim political fiction, przenoszącym znane nam polskie krajobrazy w świat brutalnej wojny domowej. Ten frapujący szort trafił na festiwal w Cannes i należy dziś do jednej z najpopularniejszych etiud ze Studia Munka.

Po trzech latach, wiosną tego roku Zamilska wydała swój trzeci album "Uncovered". Za inspirację posłużyły jej - jak sama to ujęła -"własne dramaty", na które złożyła się walka z odstawieniem używek i terapia. "Byłam w takim stanie, że nie mogłam w ogóle pracować. Nie zgadzam się z hasłem, że jeżeli w stanach depresyjnych tworzy się fajną sztukę to należy je pielęgnować, traktując to jako element osobowości, bo wtedy tylko robi się dobre rzeczy - dlatego spora grupa ludzi, nie bierze się w garść- ze strachu, że nigdy nic dobrego już nie nagrają."- przyznała w wywiadzie dla Onetu. Nowością na płycie było wykorzystanie przez Zamilską tekstów - a dotąd jedyne jednoznaczne komunikaty na albumach otrzymywaliśmy tylko w formie tytułów utworów. To jednak nie tyle poetycka literatura, a raczej rzucane hasła, rodzaje podpowiedzi. "Dużo daje tekst. Bez niego trudno byłoby dotrzeć z przekazem. Nie jestem tekściarką, nie jestem wokalistką. Nie mam wprawy, więc postanowiłam posługiwać się słowami kluczami"- wyjaśniła w rozmowie z Przemysławem Bollinem.

Marek S. Bochniarz

  • koncert Zamilska, suport: Elvira
  • 6.09, g. 23
  • Tama
  • bilety: 30 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019