Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Mój dół to mój dom

"Nie uwierzysz, skąd dzwonię. Jestem po drugiej stronie" - śpiewają Nagrobki na swojej nowej płycie "Pod Ziemią". Wołają do nas z nie-wyborczej urny, kartonowej trumny dla ubogich, z rodzinnego dołu: ciemnego i ciasnego, acz własnego. Na albumie są ze śmiercią za pan brat i pani siostra. Słynny, gorzki humor punktuje ich lapidarne teksty o umieranku... Zagrają w sobotę w Psie Andaluzyjskim.

.
Nagrobki grają "Muminki", fot. K. Zajączkowska

Zespół Nagrobki zachwycił mnie tym, jak chwacko obłaskawia śmierć, sięgając do poetyki prostych piosnek z ludowym typem humoru - odsyłającym w przeszłość, gdy umieranie traktowano zgoła inaczej. Przełamują nasz narodowy problem z akceptacją normalności końca. Nie zdziwiło mnie, że trzeci nagrobkowy album "Pod Ziemią" miał premierę w październiku - czasie, gdy wielu rodaków dopadają sezonowe myśli samobójcze. Kontemplowanie własnej śmierci nie jest jednak niczym złym, bo - jak uczy "Le Accelerator" Thomasa Eikrema - "tak długo jak jest śmierć, jest też i nadzieja". Nie zawsze można się w życiu weselić. Trzeba jednak dobrej poezji, by się od polskiej beznadziei oderwać - i pod tym względem Adam Witkowski i Maciek Salamon nie zawodzą. Po raz kolejny artyści odwołują się też do dance macabre i wybierają motywy rodem z baśni o spotkaniach chłopa ze Śmiercią, w których ten pierwszy chwytał się desperacko wszelakich forteli. U Nagrobków tekturową tarczą człowieka przed umieraniem staje się ateizm. W piosence "Chciałbym nie wierzyć w nic" leci to tak: "A kiedy przyjdzie - a wiem, że przyjdzie. Drzwi nie otworzę, bo mnie nie będzie. W moich ramionach ukryję głowę. A kiedy spyta, to jej odpowiem. Chciałbym nie wierzyć w nic".

W "Pod Ziemią" muzycy proponują stylistycznie niejednorodny repertuar, który nie nuży powtarzalnością - i nie daje się do końca sprowadzić do jednego mianownika, nawet i tematycznego. Na albumie otrzymujemy kolejną porcję chwytliwych powiedzonek na wszelakie okazje: "byłem H2O, jestem CO2" (singiel "Spalam się"), "nie mnie, tylko nie mnie!" (refren z "Idę do Ciebie mój ojcze"), "autostrada do piekła - odkręcam gaz i lecę!" ("Ile wziąć") "wczoraj byłem na wojnie, dzisiaj wracam spokojnie" ("Nie uwierzysz skąd dzwonię"). Być może przesadzam z sentencjonalnością i użytecznością tych tekstów - zwłaszcza, że niektóre potrafią zaskoczyć też sporym ciężarem. Potrafią mocno utkwić w pamięci - by potem konfudować nas, bawić, frapować. Natkniemy się na udany powrót do bardzo starego repertuaru w nowej aranżacji - kultowej antymiłosnej piosenki "Spowiedź umarłego", jeszcze z czasów zespołu Gówno: "Cieszę się kochanie, że od roku nie żyję. W trumnie nie ma radia, od jedzenia nie tyję. Dużo mnie omija, ale mało dobrego. Zostań tam gdzie jesteś aż do dnia ostatniego".

Spotkałem się w przeszłości z szyderczymi uwagami, że Nagrobki to ledwie sezonowy "zespolik" będący ekscentrycznym projektem artystów wizualnych, ze względnie krótkim czasem przydatności do spożycia. Być może stąd zdziwienie krytyków muzycznych, którzy recenzując "Pod Ziemią" nadal muszą choć się zająknąć ze zdziwieniem "wow, kolejna płyta?", bo dalej kategoryzują duet w nieszczęsnej szufladce "projekt muzyczny artystów wizualnych". Oczywiście - działalność Nagrobkowa ma też aspekty malarsko-rzeźbiarskie, ale w centrum nadal pozostają bezczelne piosenki na pograniczu szczeniackiej zgrywy, niekłamanych wzruszeń, pustego śmiechu przed pustką, pojedynków z tym, co niewyobrażalne. Temat zdaje się niewyczerpany, a Witkowski i Salamon raczej tak szybko nie porzucą tego przedsięwzięcia.

Marek S. Bochniarz

  • Koncert zespołu Nagrobki
  • Pies Andaluzyjski
  • 26.10, g. 20
  • bilety: 20-25 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019