Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Kolekcjonerski zmysł

Gołuchów znajduje się nieco ponad 100 km od stolicy Wielkopolski. Tamtejszy zamek jest jednym z oddziałów Muzeum Narodowego w Poznaniu. Nie każdy tam dociera i tym samym nie każdy ma możliwość zobaczenia na własne oczy nie tylko bajkowego wręcz obiektu architektonicznego otoczonego pięknym ogrodem, ale również siedziby pomyślanej jako miejsce przechowywania i eksponowania dzieł sztuki o wysokiej klasie artystycznej. Okazję do tego, by trochę posmakować atmosfery tej niezwykłej rezydencji, stworzyło Muzeum Narodowe za sprawą wystawy Życie sztuką. Gołuchów Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej.

.
fot. Sławomir Obst / MNP

Zamek - takie miejsce rozbudza wyobraźnię romantycznych dusz. Wieże wznoszące się nad krajobrazem, kręte korytarze, wysokie wnętrza służące rozmaitym celom - również przyjmowaniu znamienitych gości oraz urządzaniu eleganckich przyjęć dla wybranych. Służba krzątająca się po wielkich pokojach, by sprostać oczekiwaniom możnych, piękne przedmioty, dzieła sztuki, które podkreślają status rodziny i rangę ich siedziby. Wszystko to i na pewno wiele więcej kojarzy się z takim miejscem. Wyobraźnię podsyca również historia i czas powstania zamku - dwór obronny powstał w Gołuchowie około 1560 roku z inicjatywy Rafała Leszczyńskiego, starosty radziejowskiego, wojewody brzesko-kujawskiego i protektora reform. Mówimy o czasach, gry renesans znajdował się w rozkwicie.

Fundamenty belwederu i trzech wież oraz piwnice zamku stanowią pozostałość po XVI-wiecznym dworze gołuchowskim, który w 1592 roku odziedziczony został przez Wacława Leszczyńskiego, syna inicjatora budowy. To właśnie on zdecydował o dokonaniu przekształceń zmierzających ku stworzeniu w tym miejscu rezydencji magnackiej. Trzecia faza budowy, czy raczej przebudowy siedziby, była pomysłem i efektem działań Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej, żony Jana Działyńskiego - właściciela rezydencji zakupionej przez jego ojca i podarowanej Janowi w prezencie. To właśnie Izabela postanowiła uczynić z niej swoisty dom-muzeum.

Wielcy (nie)obecni

Przekraczając próg pierwszej sali ekspozycyjnej, spotykamy najpierw tych, którzy musieli przechodzić korytarzami zamku, wypoczywać w jego pokojach, spotykać się z bliskimi, toczyć życie codzienne. Z licznych fotografii i portretów zerkają na nas twarze członków rodzin Czartoryskich i Działyńskich. Wyrzeźbione popiersia zdają się śledzić nasze kroki. Dzięki tym wizerunkom zaczynamy rozumieć realia życia tych dostojnych postaci, a tym samym realia życia, w jakich dorastała Izabela, i wzorców, które miały na nią decydujący wpływ. Należy tu wymienić choćby jej ojca, księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, który w Paryżu, gdzie udał się po niepowodzeniu powstania listopadowego, stworzył ośrodek życia politycznego i patriotycznego. Samo miasto przesiąknięte kulturą i sztuką musiało siłą rzeczy obudzić w młodej Izabeli ciągoty, które doprowadziły ją do decyzji o przebudowie zamku w Gołuchowie według określonej idei, zakrawającej wręcz o misję. Przemieszczamy się zbudowanymi korytarzami, lawirujemy między postaciami z przeszłości, które czekają na nas na każdym kroku.

Lawirowanie w czasoprzestrzeni

Dalej kierujemy się w stronę części, gdzie zebrano dzieła dające już pewien obraz tego, co znajdowało się w kręgu zainteresowań kolekcjonerskich rodziny. Ryciny, szkice i książki gromadzone były w bibliotece gołuchowskiej i przechowywane w specjalnie przygotowanych do tego szafach. W tym miejscu znajdowały się grafiki autorstwa Jana Piotra Norblina, Romeyna de Hooghe, Lamberta van Noorta i wielu innych znanych artystów. Jest oczywiste, że Czartoryska posiadała wiedzę na temat sztuki i zmysł kolekcjonerski. Ekspozycję dopełnia drewniana obudowa kominka, która - z pozoru subtelna wizualnie - jest równocześnie mocno działającym na wyobraźnię elementem, który przenosi do muzealnych pomieszczeń gołuchowski gabinet biblioteczny lub odwrotnie: z muzealnego, surowego jednak pomieszczenia teleportuje nas do zamkowego pokoju.

To lawirowanie w czasoprzestrzeni właściwe jest dla tej wielowątkowej wystawy, gdzie nie epatuje się dosadnym przeniesieniem fragmentów wnętrz do muzealnych przestrzeni, nie odtwarza się zamku. Konkretne elementy budują jednak zamkowy klimat, dają wyraźną sugestię tego, jak miejsce to wygląda. Pomagają w tym dodatkowo powiększenia fotografii wnętrz, opisy pokojów, plany.

Wielowątkowość ekspozycji bierze się z tego, że z jednej strony możemy poznać nieco sam zamek jako założenie architektoniczne, zespół pomieszczeń. Z drugiej "poznajemy" członków rodzin, których nazwiska chyba nikomu nie są obce. Informacje, których dostarcza wystawa, uzupełniają wiedzę na ich temat i pomagają zrozumieć, dlaczego o tych rodach jeszcze do dziś się mówi. Co ważne, możemy wniknąć w sens kolekcjonerstwa i pojąć, jak wygląda stworzenie zbioru. Trzeci aspekt dotyczy już samej sztuki, bo o tym zapomnieć absolutnie nie można. Wystawa stanowi zbiór różnorodnych dzieł powstałych na przestrzeni wieków. Egipskie naszyjniki, starożytne wazy, średniowieczne sprzęty liturgiczne, renesansowe portrety, klasycystyczne ryciny i inne dzieła mogą być podwalinami dla przyspieszonego kursu historii sztuki.

Ordynacja Książąt Czartoryskich na Gołuchowie powołana przez Izabelę z Czartoryskich Działyńską 125 lat temu miała na celu zabezpieczenie dzieła jej życia. Burzliwe lata wojennej zawieruchy i ustalanie nowego powojennego porządku miały oczywiście swoje skutki, również negatywne. Nie zmienia to jednak faktu, że to, co odbudowano i co pozostało, wciąż robi wrażenie. Wystawa nie rości sobie prawa do bycia kopią zamku gołuchowskiego, ona zachęca do odwiedzenia go.

Justyna Żarczyńska

  • wystawa Życie sztuką. Gołuchów Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej
  • kuratorki: Inga Głuszek, Paulina Vogt-Wawrzyniak
  • Muzeum Narodowe
  • 27.05-19.08

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018