Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Powstanie, jakiego nie znacie

Spróbujmy przybliżyć trochę mniej znanych faktów z powstania wielkopolskiego. Dlaczego było ono powstaniem niezwykłym?

.
Pociąg pancerny "Danuta", fot. domena publiczna

Poznaniacy i Wielkopolanie z dumą mówią o zwycięskim powstaniu wielkopolskim, ale czy rzeczywiście znamy przebieg wydarzeń, nazwiska bohaterów, przyczyny wybuchu, a wreszcie konsekwencje polityczne i historyczne tego pięknego zwycięstwa?

26 grudnia do Poznania przyjechał Ignacy Jan Paderewski, wybitny kompozytor i dyplomata walczący o niepodległą Polskę. Wygłosił płomienne przemówienie do poznaniaków z balkonu Bazaru i położył się do łóżka złożony niby-grypą. Dzień później Niemcy, chcąc pokazać swoją siłę, demonstrowali na ulicach Poznania, zrywali polskie i alianckie flagi. Atmosfera była napięta. Około godziny 17 doszło do starcia na skrzyżowaniu dawnej Berlinerstrasse i Ritterstrasse (obecnie 27 Grudnia i Franciszka Ratajczaka).

W odpowiedzi na kilka strzałów oddanych z Prezydium Policji w stronę Bazaru Polacy ostrzelali gmach policyjny. Szturmu na Prezydium nie było, ale w czasie potyczki na ulicy rannych zostało dwóch naszych: Franciszek Ratajczak i Antoni Andrzejewski. Obaj zmarli tego samego dnia. Były to pierwsze ofiary wśród powstańców. Zbiegiem okoliczności historia zapamiętała Ratajczaka i to on jest patronem ulicy w Poznaniu i szkoły w Kościanie. Upamiętniono go także pomnikiem w Śniatach k. Grodziska Wielkopolskiego, gdzie się urodził. O Andrzejewskim pamiętają nieliczni.

Niemcy opuścili Prezydium Policji bez walki, po negocjacjach z powstańcami. Tego samego dnia odnotowano kolejny duży sukces. Przybyłych z Kórnika 50 powstańców skierowano na dworzec główny. Tam kórniczanie pod dowództwem sierż. sztab. Antoniego Serwatkiewicza rozbroili niemiecki 600-osobowy batalion piechoty przysłany z Gniezna, zdobywając 37 karabinów maszynowych i batalionową kasę z kwotą 180 tys. marek. Dzień później powstańcy bez walki opanowali cytadelę, fort Grolman i arsenał przy Wielkich Garbarach. W ich ręce wpadła broń i sprzęt łączności.

30 grudnia Polacy zdobyli koszary 6. Pułku Grenadierów na Jeżycach. Niemcy oddali zwycięzcom 12 ciężkich karabinów maszynowych i odmaszerowali na dworzec na Woli. Tam wsiedli do pociągu i wyjechali z Poznania. Tego samego dnia na dworcu w Luboniu w śmiałej akcji zdobyto niemiecki pociąg wojskowy. Plutonowy Bartosz z 3. Kompanii Straży Bezpieczeństwa zatrzymał skład, w którym przechwycono sześć armat kaliber 15 mm i 15 wagonów mąki. Takich "szczęśliwych zbiegów okoliczności" było w powstaniu wielkopolskim więcej.

6 lutego powstańcy zdobyli lotnisko w Ławicy i przejęli halę zeppelinów na Winiarach. W obu miejscach Niemcy zgromadzili kilkadziesiąt gotowych do lotu i kilkaset rozłożonych na części samolotów różnych typów. Samych sterowców w hali nie było, ale łupem Polaków padły dwa balony obserwacyjne typu Parseval-Siegsfels. Dzięki zdobyczom powstańcy dysponowali obserwacyjnymi samolotami Albatros CI, Rumpler CVII, rozpoznawczo-bombowymi LVG CV; myśliwcami typu Albatros DIII, Halberstadt CLII i CLV, Fokker EV, a także zdobytymi i... kupionymi myśliwcami typu Fokker DVII. Te ostatnie dostarczali sami Niemcy, którzy przelatywali na stronę polską, inkasowali odpowiednią kwotę gotówki i zaopatrzeni przez powstańców w bilet kolejowy wracali na swoją stronę. W ten sposób pozyskano około 20 fokkerów. Zbudowane w tym roku fokkery DVII mają się pojawić 27 grudnia nad Poznaniem!

Kłopotów narobił sobie w powstaniu Stefan Chosłowski, dowódca Batalionu Śremskiego. Dowodził powstańcami w walkach pod Łomnicą. Gdy przyjechał tam wieczorem 17 stycznia, jego pierwszą decyzją było wydanie żołnierzom pewnej ilości spirytusu z uszkodzonej gorzelni, co ciekawe, pod kontrolą urzędnika skarbowego z Nowego Tomyśla. Było to dla Chosłowskiego brzemienne w skutki, bo przez kilka następnych lat był ścigany przez polskie urzędy skarbowe o zapłatę podatku za wydany żołnierzom spirytus.

Kilkakrotnie w czasie powstania wielkopolskiego Niemcy użyli przeciwko Polakom gazów bojowych. Była to skuteczna i budząca grozę broń, pod warunkiem umiejętnego jej użycia. Powstańcy mieli wiele szczęścia, bo straty od gazów bojowych w polskich szeregach były niewielkie. Wydaje się nawet, że zdemoralizowani i zmęczeni wojną Niemcy szkodzili gazami bardziej sobie niż stronie przeciwnej.

W powstaniu wielkopolskim po obu stronach walczyły pociągi pancerne. Zwykle złożone z opancerzonego parowozu i kilku wagonów z ciężkimi działami oraz kilkunastoma karabinami maszynowymi. Pociągi zawsze obsadzał tzw. oddział wypadowy, zdolny do szybkiego wyskoczenia z wagonów i zaatakowania przeciwnika na piechotę. Niemcy dysponowali kilkoma "pancerkami" w rejonie Leszna i Rawicza, Babimostu i Kargowej, a także Szubina i Rynarzewa. Najlepszą metodą powstrzymania natarcia z użyciem pociągu pancernego było wysadzenie torów kolejowych. Powstańcom wielkopolskim udawało się to wielokrotnie w różnych częściach Wielkopolski.

Sami Polacy z powodzeniem użyli pociągu pancernego w walkach o Ostrów Wielkopolski i Krotoszyn. Skład pancerny o nazwie "Poznańczyk" przysłano na pomoc powstańcom wielkopolskim z... Warszawy! Co ciekawe, jeden z wagonów "Poznańczyka" został kilka lat temu odnaleziony, zidentyfikowany i jest teraz jednym z najcenniejszych eksponatów Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu.

Oficjalnie walki powstania wielkopolskiego zostały zawieszone po zawarciu rozejmu w Trewirze 16 lutego 1919 roku. Do dokumentu, podpisanego wówczas przez Niemcy i państwa ententy, dodano punkt mówiący o zakończeniu walk z Polakami.

Jednak jeszcze po 16 lutego toczyły się walki na froncie północnym pod Rynarzewem. 17 lutego oddziały powstańcze przybyłe z Gniezna i Poznania zdobyły tam pociąg pancerny (Panzerzug 22) obsadzony przez 400 żołnierzy niemieckich. Zginęło 29 powstańców. Pociąg, nazwany "Danuta" na cześć żony jednego z poległych, jeszcze przez wiele lat, bo aż do 1939 r., służył w Wojsku Polskim.

Potyczki polsko-niemieckie na pograniczu trwały aż do czerwca 1919 r., kiedy to na mocy traktatu wersalskiego Wielkopolska została włączona do odradzającego się państwa polskiego.

Warto pamiętać, że w powstaniu wielkopolskim walczyli też późniejsi pogromcy Enigmy - niemieckiej maszyny szyfrującej: Maksymilian Ciężki i Antoni Palluth, organizatorzy kursu kryptologicznego w Poznaniu.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018