Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

Festiwal filmowy human-friendly

- Jeśli LGBT Film Festival uznać za papierek lakmusowy i ocenić jego rolę kulturotwórczą w prezentowaniu kinematografii z całego świata w Polsce, to z roku na rok jest coraz lepiej. Nie mówimy tylko o społeczności LGBT, ale przez nasz pryzmat opowiadamy o świecie - mówi Remigiusz Kadelski, koordynator programu festiwalu, którego dziesiąta, lokalna edycja, rozpocznie się w piątek.

.
"Rafiki", reż. Wanuri Kahiu, Kenia, Południowa Afryka, Niemcy, Holandia 2018, fot. materiały organizatorów

Przy pierwszych edycjach festiwal zaspokajał głód publiczności chcącej odnaleźć na dużym ekranie postacie nieheteronormatywne. Z roku na rok selekcja była coraz lepsza - a organizatorzy ośmielali się pokazywać coraz bardziej wymagające filmy. - Sięgamy po coraz śmielsze kino, odważnie penetrujące zagmatwaną rzeczywistość. Stawiamy też na dokument, który wymaga odpowiedniego przygotowania i percepcji - wyjaśnia Kadelski.

Poznańską edycję festiwalu otworzy w piątek o godz. 18:30 pokaz "Sauvage". Debiut pełnometrażowy Camille'a Vidal-Naqueta to historia męskiej prostytutki Léo - bohatera czystego, i otwartego, którego nie ima się obrzydliwośćświata. Ten film o naturalistycznej estetyce, przez temat męskiej prostytucji można porównać do "Faceta do towarzystwa" Michela Blanca. A jednak żywot Pierre'a (Daniel Auteuil) to linia pochyła, a Léo (genialny Félix Maritaud) reprezentuje tytułowy, nieokiełznany żywioł dzikości, który nie poddaje się harmonii i nie ginie.

Paradoksy konserwatyzmu i chrześcijaństwa w Polsce

- Bardzo chciałem przekonać widownię w Polsce do zwrócenia uwagi na krótkie metraże. Ta forma jest coraz bardziej zauważalna na międzynarodowych festiwalach. W filmach krótkometrażowych tkwi niesamowity potencjał. Konieczność opowiedzenia historii w kilka-kilkanaście minut implikuje wykorzystanie innych środków wyrazu, daje więcej pola do popisu w zabawie formą, czy sposobem samej narracji. To właśnie w formule krótkich metraży można zobaczyć cudownie lapidarne i przewrotne animacje - wyjaśnia Kadelski.

W sobotnim programie krótkich metraży Gay shorts znalazł się jeden polski szort. "Przebudzenie" to film, który Wojciech Olchowski zrealizował pod wpływem sytuacji społeczno-politycznej jako prequel dla pełnego metrażu (obecnie kończy prace przygotowawcze nad nim w Szkole Wajdy). Film jest częścią zainicjowanej przez reżysera akcji "Prawo do rodziny" i dlatego posiada mocny przekaz: jego bohater chce walczyć z wpływowym ojcem-despotą o prawo do opieki nad synem siostry. - Po okresie młodzieńczym człowiek chciałby stworzyć związek i wziąćślub, a potem mieć rodzinę. Brak takich możliwości w naszym kraju odbieram jako bardzo represyjne i negatywnie wpływające na osobowość. Moim zdaniem jest to jeden z powodów wielu problemów społecznych i psychologicznych w społeczności LGBT+. W Polsce wiele osób homoseksualnych jest rodzicami i ich seksualność nie decyduje o tym czy są dobrymi opiekunami, ponieważ dzieci nie powinny mieć kontaktu z aktywnością seksualną swoich opiekunów - mówi reżyser.

Jako przyczyny nietolerancji w Polsce, oporu przed adopcją dla osób homoseksualnych i równością małżeńską, wskazuje brak wiedzy, refleksji, zrozumienia i konsekwencji wobec fundamentalnych dla większości Polaków idei. - Ludzie nie wyciągają wniosków z deklarowanych przez siebie wartości społeczno-politycznych. To, że osoby homoseksualne potrzebują i chcą legalizacji swoich związków jest w istocie bardzo konserwatywne. A co z chrześcijańską miłością bliźniego w przypadku osób homoseksualnych? - tłumaczy. I choć jest zdania, że aktywiści LGBT+ mają duży repertuar istotnych argumentów naukowych - na przykład tego, jak się kształtuje orientacja seksualna albo jakie są wzorce społeczne męskości i kobiecości w rodzinach - to ma poczucie, że te fakty są czasami zbyt skomplikowane dla społeczeństwa, w którym nie wszyscy są w ogóle zainteresowani argumentacją toczoną na poziomie naukowym. "Przebudzenie" to odpowiedź na malejącą akceptację dla osób LGBT+ w Polsce. - Moja motywacja jest też jak najbardziej osobista. Jestem osobą homoseksualną i podróżując po świecie wiele lat z jednej strony miałem poczucie, że w Polsce jest mi dobrze, bo w takich krajach jak Indie spotykałem się z jeszcze mniejszą świadomością, ale patrząc na kraje bardzo rozwinięte rosło we mnie poczucie, że w Polsce można jeszcze bardzo wiele zrobić- mówi.

Poczucie przynależności

W secie Gay shorts będzie można też obejrzeć"Four Quartets" Marco Alessiego, film o wypadzie młodego bohatera do nocnego klubu. - Tytuł to aluzja do poematu T.S. Eliota w czterech częściach, którego początek jest taki: "Czas obecny i miniony | Są obecne w przyszłości | A przyszłość czasu zawarta jest w przeszłości". W sposób, w jaki poeta luźno podążał za strukturami muzycznymi, konstrukcja filmu jest związana z muzyką, którą słyszymy prawie bezustannie. Przejawia się to w powtarzających się motywach i zmiennej dynamice - wyjaśnia reżyser.

Retrospekcje przeżyć seksualnych i emocjonalnych łączą się ze skondensowanym w klubie czasem, rozwojem wydarzeń i konsekwencją doświadczeń. - Chciałem zrobić film o niewerbalnym języku, który dzielą w przestrzeniach queer osoby queer. To niewyuczony, acz szybko przejmowany język szukania partnera, domagania się uwagi, zapraszania, odrzucania, czy sztucznej delikatności i pewności siebie. Chciałem zrobić film, który bez dialogów będzie pozwalał na komunikację między ludźmi - mówi Alessi. Reżyser dorastał w Soho, wówczas queerowym hubie Londynu, ale nie poznał osób LGBT w swoim wieku dopóki nie poszedł na studia. W filmie bada emocje bycia na granicy, między środkiem a na zewnątrz: poczucia przynależności, któremu towarzyszy walka o to, aby się dopasować, odnaleźć swoje miejsce.

W rzeczywistości i świecie cyfrowym

W poniedziałek o godz. 20:30 zobaczymy "Kilka rozmów o bardzo wysokiej dziewczynie". To  debiut pełnometrażowy Bogdana Theodora Olteanu. Przez pewien czas grał w rugby w jednym z najlepszych klubów w Rumunii, był konsultantem sportowym, dziennikarzem śledczym w gazecie codziennej czy piarowcem. Pisze też opowiadania, a jego twórczość dotyczy świata młodych ludzi mieszkających w miastach, więc to właśnie im poświęcił swój film. - Mam bliskich przyjaciół w społeczności LGBT+, niektórzy są zaangażowani w działania organizacji pozarządowych, które walczą o podstawowe prawa człowieka. Słyszałem opowieści i byłem świadkiem wydarzeń, które mnie naznaczyły. Scenariusz nie powstał w oparciu o konkretną relację, a jest raczej kolażem różnych historii, które przyciągnęły moją uwagę- wyjaśnia.

Główne bohaterki poznają się poprzez media społecznościowe, pierwsze rozmowy odbywają poprzez Skype. Ten świat cyfrowy dominuje w pełnym świeżości, słodko-gorzkim filmie Olteanu. - Obecnie prawie każdy proces uwodzenia to mieszanka spotkań osobistych i komunikacji między cyfrowymi personami. Poza tym poznajemy kogoś lepiej (a w niektórych przypadkach głównie) poprzez zdjęcia, filmy, linki itd. Myślę też, że dla osób ze społeczności LGBT+ stosunek między kontaktami w rzeczywistości i świecie cyfrowym jest jeszcze bardziej poza równowagą. Czasem muszą bądź czują potrzebę skrycia się- a w sieci mogą zbudować wirtualne, bezpieczne przestrzenie - tłumaczy Olteanu. Ta interakcja jest z góry naznaczona tymczasowością, bo im lepiej bohaterki się poznają i dłużej przebywają ze sobą w świecie rzeczywistym, tym bardziej rośnie między nimi dystans. - Takie jest naturalne zakończenie historii między tymi dwiema dziewczynami. Nie uważam go za pesymistyczne ani optymistyczne. Po prostu tak się u nich rzeczy mają w okresie, który obejmuje film - dopowiada reżyser. Filmowy Bukareszt przypomina polskie miasta, a mieszkanie jednej z bohaterek spokojnie mogłoby "zagrać" w polskim kinie. I choć wielu Polaków postrzega Rumunów ksenofobicznie, to "Kilka rozmów o bardzo wysokiej dziewczynie" mogłoby być ich lustrem. Jeśli poczujemy przesyt melancholią tych filmów - możemy iść na "Just Friends". Tę słodką i uroczą opowieść miłosną z Holandii punktuje muzyka popularna w rodzaju "Sweat" Snoop Dogga. Homoseksualni bohaterowie nie walczą o tolerancję, a mierzą się z traumą przeszłości i uczą siężyć w teraźniejszości. Z polskiej perspektywy można poczuć ukłucie zazdrości.

Marek S. Bochniarz

  • LGBT Film Festival
  • CK Zamek
  • 24-28.05
  • bilety: 15 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019