Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

W TO MI GRAJ! Figurkowe hobby tylko dla maniaków?

- Wszystkim osobom, które z jakiegoś powodu czują, że gry bitewne mogą stać się dla nich pewnym sposobem spędzania wolnego czasu i być może nawet hobby - polecamy spróbować. Wiele zależy tutaj od ludzi, a my mamy wspaniałą społeczność, dlatego zapraszamy do kontaktu - mówi Mateusz Buliński*, specjalista social mediów sklepu Warband, znajdującego się w Poznaniu przy ulicy Głogowskiej.

, - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Skąd pomysł na stworzenie takiego miejsca?

Mikołaj Kozioł: Moja droga z grami bitewnymi zaczęła się już w latach 90. Na przełomie wieku miałem przerwę i wróciłem dopiero w 2010, gdy rozpoczął się duży bum planszówkowy i wszyscy zaczęli grać. Stworzyła się mocna ekipa i po kilku latach grania na planszy poczułem zew powrotu do bitewniaków. W ten sposób wpadłem na pomysł, żeby stworzyć takie miejsce. Zrobiłem odpowiednie rozeznanie i w 2018 oficjalnie powstał Warband.

Wybrałeś gry bitewne, ponieważ towarzyszyły Ci całe życie. Czy jednak wybierając tę drogę nie martwiłeś się, że jest to bardzo wąska grupa odbiorców? Często słyszy się, że to hobby typowo dla maniaków.

M.K.: To był mój pomysł i mój plan, aby stworzyć miejsce, które nie będzie tylko sklepem, ale też gralnią. Miejsce, gdzie ludzie spotykają się, grają w bitewniaki i czują się dobrze. Stwierdziliśmy, że jeśli dobrze to rozkręcimy i stworzymy fajną społeczność, to ludzie będą wracać i wspomagać miejsce kupując właśnie u nas. Taki był pomysł od początku. Nie chcieliśmy się ładować w planszówki - takich sklepów jest bardzo dużo i ciężko w tej branży konkurować - szczególnie w dobie internetu, gdzie takie sklepy mają dużo mniejsze koszty, niż chociażby Warband mający duży lokal.

Á propos sklepów internetowych i konkurencji - na rynkach zagranicznych jest dużo większy dostęp do gier, część sklepów oferuje również darmowe wysyłki, pojawiają się naprawdę atrakcyjne oferty. Czujecie rywalizację z zagranicznymi sklepami?

M.K.: Nie dotyka nas to tak bardzo. Jedynie w momentach, kiedy jest duży problem z dystrybucją danego systemu, czyli widzimy, że w innych krajach pojawiają się rzeczy, które do nas nie docierają, bo dystrybutor wyprodukował za mało kopii. Są tez sytuacje, że klienci poszukują produktów bardzo specyficznych, od małych dostawców, którzy czasem prowadzą sprzedaż tylko detaliczną. Ale nigdy nie odczuliśmy większej rywalizacji. Zwykle ludzie grający w Polsce w bitewniaki też kupują je w Polsce.

W czasie pandemii ruch w środowisku graczy z pewnością się zmniejszył. Jak to wygląda u Was?

Mateusz Buliński: W momencie kiedy pandemia zawitała do naszego kraju, wszystkie nasze działania stacjonarne, czyli np. organizacja eventów, zapraszanie graczy na pokazy i ogólna współpraca z lokalnymi graczami, przeniosły się do internetu. To, co mogliśmy dać od siebie, to konkursy, questy online, wyzwania dotyczące malowania figurek itd. W 2021 roku rozpoczęliśmy tworzyć filmy na YouTube, dotyczące różnych systemów i gier bitewnych. Staramy się zahaczyć o wszystko, co w Warbandzie się gra. To wymaga wiele czasu i poświęcenia, ale prężnie działamy z produkcją wideo, aby utrzymać naszą społeczność graczy.

M.K.: Wszystko kręci się wokół Warband community, czyli grupy na Facebooku, która zrzesza głównie naszych graczy. Obecnie liczy ona ponad 400 osób i funkcjonuje na zasadzie społeczności - każdy może dodać post czy zapytanie i na pewno znajdzie się ktoś, kto pomoże. Gracze sami sobie pomagają, co jest świetne. Jest to dla nas również forma do kontaktu pomiędzy Warbandem i graczami lokalnymi - kiedy coś się dzieje, możemy dać o tym znać właśnie tam. Sam pomysł Warbanda nie miałby szans, gdyby nie właśnie community (z ang. społeczność). Bez ludzi przychylnych naszej działalności nie bylibyśmy w stanie ruszyć. To oni pomagali nam od samego początku, wspomagając nas na starcie blatami, matami czy makietami. Do dziś tak się zresztą dzieje, za co wszystkim jesteśmy niezmiernie wdzięczni.

Każdy może dołączyć do tej grupy?

M.K.: Tak, to otwarta grupa. Każdy może dołączyć i bardzo często właśnie tam kierujemy nowe osoby. Kiedy ktoś do nas przychodzi z zapytaniem o bitewniaki, otrzymuje odpowiedź pełną możliwości, dlatego po chwili rozmowy zawsze mówimy: "Słuchaj, musisz sam odpowiedzieć sobie na pytanie co Cię interesuje - sci-fi, fantasy, czy gry historyczne". Wtedy jest nam łatwiej dobrać system do zainteresowań danej osoby, a przy okazji polecamy naszą grupę na FB.

Organizujecie jakieś cykliczne spotkania i turnieje?

M.K.: Takie spotkania są głównie kreowane i tworzone przez graczy, my tylko zapewniamy przestrzeń. Zwykle gracze mają wpisowe 10-20 zł, z którego później robi się jedną pulę nagród i jest ona dzielona na różne sposoby, w zależności od założeń organizatora. Jako nagrodę gracze dostają bon do sklepu i mogą go wydać, na co tylko chcą. Sama gralnia u nas wygląda tak samo - stół rezerwuje się online i płaci 5 zł, a kwota przechodzi na konto i można ją w przyszłości wydać np. na figurki.

To bardzo fajny sposób, biorąc pod uwagę, że w świecie bitewniaków jest dużo elementów, które można dokupować. Mam wrażenie, że jest ciągła potrzeba czegoś więcej. Czy wiele osób ma taki problem, że chcą kupować wszystko i później rezygnują, bo stwierdzają, że jednak za dużo wydają na to hobby?

M.K.: Każde hobby jest w pewien sposób kosztowne. Często się słyszy, że osoby grające w gry planszowe mówią: "Bitewniaki to są takie drogie!". Ale porównajmy sobie tę sytuację do gier planszowych - czy kupujemy jedną grę rocznie? Dwie? Trzy? Są ludzie, którzy kupują kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tytułów. A jak wiemy, gry wcale nie są takie tanie. Są coraz piękniej wydawane, co powoduje, że ich cena wzrasta. Tak samo jest w bitewniakach, tyle że tu po prostu inwestujemy w jeden, dwa lub czasem większą ilość systemów, choć im więcej tym trudniej to też pogodzić czasowo.

Nie raz słyszy się, że wystarczy tylko jedno pudełko, żeby wejść w bitewniaki. Co o tym sądzicie?

M.K.: To jest taka półprawda, bo w rzeczywistości faktycznie wystarczy, że kupisz tę bandę np. do Warcry i masz wszystkie figurki, których potrzebujesz, żeby zacząć grać. Ale zwykle jest tak, że jak tylko zaczniesz grać, to myślisz: "Ale jeszcze bym chciał tego bossa mieć, bo on jest taki fajny. Albo tę nową frakcję...".

Skoro już wspominasz o różnych systemach, to czy są jakieś najczęściej wybierane lub takie, które najbardziej polecacie?

M.K.: Najbardziej popularny system to oczywiście Warhammer 40 000. To jest pan i władca i właściwie na całym świecie najwięcej osób wybiera właśnie jego. Tak samo jest u nas, najwiecej osób gra w tak zwaną 40-tkę. Drugie miejsce różni się miedzy miastami, a i w ryżych momentach, różne systemy przeżywają swoją falę popularności, ale król jest tylko jeden. Natomiast cieszące się obecnie popularnością u nas to: wśród gier sci-fi: Warhammer 40000, Infinity, Star Wars Legion; wśród gier fantasy: A Song of Ice & Fire, Age of Sigmar, Warhammer Underworlds, Middel-Earth Strategy Battle Game; a wśród gier historycznych: Bolt Action, Mortem Et Gloriam, Flames of War.

Co w takim razie wybrać będąc początkującym graczem?

M.K.: Tak naprawdę dzielimy bitewniaki pod względem wielkości na dwa rodzaje. Są to po pierwsze skirmishe, czyli gry, w których mamy kilka figurek - ten przysłowiowy jeden box, żeby zacząć grać. To są o tyle fajne systemy, że można w nie wejść przy dużo mniejszej liczbie figurek, czyli zacząć próbować bez dużego nakładu finansowego i zobaczyć czy nam to pasuje. Tutaj mamy do wyboru chociażby Warhammer Underworlds, Warcry, Kill Team, Infinity. Skirmish to mniejszy rodzaj potyczki.

A drugi typ?

M.K.: Duże bitewniaki, gdzie gramy nawet 300 figurkami lub więcej na jedną stronę. Najczęściej są to gry historyczne, gdzie często wykorzystuje się figurki są w małych skalach: 6 mm, 10 mm, 15 mm..., choć najpopularniejsze z wszystkich skal, czyli 28 mm, również jest wykorzystywany. Mówimy tutaj o olbrzymich bitwach antycznych czy napoleońskich. Dlatego osobom zaczynającym swoją przygodę z bitewniakami polecamy skirmishe. Oczywiście można zacząć od gier takich jak Mortem Et Gloriam czy Black Powder, ale z pewnością jest to trudniejsze.Czy jest jakiś konkretny system? Nie. Najlepiej wybrać to, co akurat komuś odpowiada. Systemów jest masa - są Gwiezdne wojny (Star Wars Legion, Armada, X-Wing), mamy również Władcę Pierścieni, który również jest bardzo popularny, czy też Song of Ice and Fire w klimatach Gry o Tron. Każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

Jeśli chodzi o pierwszy krok w bitewniakach, można u Was kupić naprawdę dużo. Czy jest jednak możliwość, aby przyjść i przetestować jakiś system nie mając swoich zestawów?

M.K.: Organizujemy intra, czyli jeśli ktoś chce przyjść i sprawdzić system to umawiamy się i pokazujemy, na czym to polega. Często robią to również gracze i to jest według nas najlepsza forma - gracze wprowadzający innych graczy. Żywią oni niesamowitą pasję do tych gier i systemów. Znają całe historie związane z kontrolowanymi armiami czy odgrywanymi bitwami.

Jaki jest przedział wiekowy waszego community? Niektórzy myślą, że takie hobby jest dla dzieci - figurki, fantastyka, rzucanie kośćmi...

M.K.: To jest świetne pytanie. Trzeba przyznać, że jest to dość zwariowane. Gdybym miał określić główny przedział wiekowy, byłoby to 20-45 lat. Bardzo często osoby, które grały kiedyś, nagle wracają. Często szukają i próbują również przekazać tę pasję swoim dzieciom, co jest naprawdę piękne. Z drugiej strony mamy seniorów, którzy przychodzą i grają z młodszymi przeciwnikami. Mają świetny kontakt, gdyż mają wspólne zainteresowanie, mimo róznic wiekowych. Dogadują się fantastycznie - bo to jest ich świat. Ludzie przekraczają próg, zostawiając wszystko za sobą. Wchodzą tutaj i są częścią społeczności. Jesteśmy bardzo otwarci na wszystkie osoby.

Czy w grach bitewnych ci, którzy wydali więcej pieniędzy, mają większe szanse na wygraną?

M.K.: Jeśli mówimy o scenie stricte turniejowej, np. wspomnianej 40-stki, to może można by tak powiedzieć. Tak zwana "meta", czyli to czym się najlepiej obecnie gra, daje zdecydowanie większe szanse na wygraną. Ale ponieważ w 40-stce wychodzą coraz to nowsze kodeksy, czyli książki ze statystykami, to gra się zmienia i jest płynna. Może być tak, że armia, która się komuś spodoba, jest bardzo słaba na turniejach, ale za rok wszystko się zmieni. Mimo wszystko umiejętności, doświadczenie i szczęście są również bardzo ważne.

Gry bitewne często kojarzą się tylko z turniejami, ale tak do końca nie jest. Jest fantastyczna scena kampanijna (dość niewielka), ludzie spotykają się, żeby odgrywać bitwy. Przyjemność tworzenia kampanii czy ligi zgodnie z harmonogramem, scenariuszem czy przebiegiem historii. Ważne jest często samo uczestnictwo i przeżyte doświadczenie, nie zawsze sama wygrana.

Bitewniaki kiedyś i dziś - czy uważacie, że są jakieś systemy, które się starzeją i nowsze, które lepiej działają i je zastępują? Czy jeśli ktoś grał 20 lat temu, to dzisiaj również się odnajdzie?

M.K.: Z bitewniakami jest nieco inaczej niż z planszówkami, bo one mają swoją pewną ciągłość. Warhammer 40 000 jest systemem z 1987 roku, także ma już ponad 30 lat. Co kilka lat wychodzi nowa edycja - zwykle główne założenia zasad pozostają takie same, zmieniają się detale. Gra staje się bardziej dynamiczna, rzeczy są upraszczane nowoczesnymi mechanikami, żeby były dostosowane do dzisiejszych czasów. Rzadko się zdarza, by była rewolucja, która zmienia wszystko od podstaw. Zwykle są to ewolucje i to we właściwym kierunku. Osoba, która grała 20 lat temu, rozpozna podstawowe mechaniki, choć system może wydawać się już inny.

Jakie macie plany, jeśli chodzi o dalsze działanie? Macie założone cele na przyszłość?

M.K.: Niepewność pandemiczna oraz wpływ Brexitu powoduje, że najbliższe kilka tygodni lub miesięcy odpowie nam na pytanie, czy w obecnych czasach nasz pomysł na prowadzenie tego miejsca ma sens. Chcielibyśmy kontynuować to co jest, dalej rozwijać nasz kanał Youtube, na którym pokazujemy coraz to więcej systemów, tak aby docierać do coraz większej liczby osób. Prowadzić Warbanda, gralnie i pokazywać ludziom świat bitewniaków, zachęcać do jego odkrycia, bo jest to wspaniałe hobby łączące elementy modelarstwa, kolekcjonerstwa i gier strategiczno-taktycznych.

Rozmawiała Katarzyna Dzierżęga

*Mikołaj Kozioł - twórca i właściciel Warband - sklepu figurkowego oraz miejsca spotkań poznańskiej społeczności graczy gier bez prądu. Prywatnie również gracz gier bitewnych, karcianych oraz RPG. Twórca i prowadzący kanał na YouTube o tematyce wargamingu - Warband TV.

**Mateusz Buliński - od momentu założenia Warband współpracuje z Mikołajem Kozłem w zakresie kreowania wizerunku sklepu w mediach społecznościowych. Współprowadzi profile social media, produkuje zdjęcia oraz treści video na kanał YouTube Warband TV.

.

Słowniczek pojęć:

Warhamer 40 000 - strategiczna gra bitewna o rozległym tle fabularnym, zakładająca rozgrywkę dla dwóch lub więcej graczy przy użyciu miniaturowych modeli pojazdów, żołnierzy i innych obiektów, opracowana przez brytyjskie studio Games Workshop

WarCry - skirmish osadzony w realiach Age of Sigmar, czyli szybkie taktyczne starcia niewielkich oddziałów złożonych z najwaleczniejszych istot przemierzających Mortal Realms

Warhammer Age of Sigmar - gra bitewna w barwnym świecie high fantasy. Uniwersalne zasady, mnóstwo dostępnych modeli, olbrzymie środowisko graczy i hobbystów.

Song of Ice and Fire -  ambitna gra strategiczna o kontroli, intrygach, wielkich bitwach i politycznych machinacjach. Wszystko to, aby zdobyć największą z nagród: Żelazny Tron. A Song of Ice & Fire to prawdziwa perła dla miłośników uniwersum Gry o Tron (Pieśń lodu i ognia) autorstwa George'a R.R. Martina.

skirmish - starcie zbrojne, potyczka niewielkich oddziałów

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021