Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

Tradycje wielkanocne #wdomu

Nadchodzące święta będą zupełnie inne od wszystkich, które obchodziliśmy do tej pory. Nie pójdziemy z tradycyjną święconką do kościoła, gdyż musimy zostać w domu. Co zrobić, aby pielęgnować wielkopolskie tradycje związane ze świętem Wielkiej nocy, nie wychodząc ze swoich przytulnych czterech kątów?

.
fot. Katarzyna Nowicka

Wielkanoc często, podświadomie, stawiamy w kontraście do Bożego Narodzenia. Zazwyczaj wygrywa to drugie. Dlaczego? Może dlatego, że wielkanocne tradycje nie zawładnęły nami tak bardzo, jak tradycje Świąt Bożego Narodzenia. Niemniej, to jednak Wielkanoc jest najważniejszym świętem w kalendarzu chrześcijańskim.

Poprzedzone czterdziestodniowym Wielkim Postem, Święto Wielkiej Nocy przypada między 22 marca a 25 kwietnia. Datę obchodzenia Świąt Zmartwychwstania Pańskiego ustanowiono na Soborze Nicejskim w 325 roku. Postanowiono wówczas, że Wielkanoc będzie celebrowana w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca, przypadającej po równonocy wiosennej, a związanej z wyznaczaniem żydowskiego święta Paschy.

I tu napotykamy już symbiozę światów sacrum i profanum. Trudno jest przejść obojętnie obok cyklu obrzędowego, obok tego, co funduje nam przyroda. Jesteśmy wpisani w pewną cykliczność, czego wyrazem są chociażby pory roku czy fazy księżyca. A zaufanie przyrodzie, wiąże się, było nie było, z czasami pogańskimi, a więc i przedchrześcijańskimi.

Wielki Post był bardzo surowo przestrzegany, zwłaszcza na wsiach. Należało się więc powstrzymać od jedzenia mięsa, tłuszczów zwierzęcych i jaj. W niektóre dni tygodnia powstrzymywano się nawet od jedzenia i picia przez cały dzień. Najczęściej spożywano więc w tym czasie tradycyjne wielkopolskie pyry z gzikiem, ziemniaki okraszone olejem lnianym, śledzie, czy zupy mączne. Jednak nie zawsze łatwo było powstrzymać się w poście, o czym książce W. KS. Poznańskie, cz. II i III pisał Oskar Kolberg: "Ale to nie jest post prawdziwy, jeżeli ktoś wstrzymuje się od mięsa, jeżeli ktoś jada tylko na oleju, a grzeszy bez litości. (...) Kuba np. raz tylko jada na dzień w Środy, Piątki i Soboty, i to po kawałku chleba suchego, a w inne dni to tylko na oleju; ale za to codziennie się upija, od rana do wieczora przesiedzi w karczmie, a targu i jarmarku już nigdy nie opuści, i pije jak niestworzenie Boskie. Żona płacze, dzieci w łachmanach, chałupa się wali, dobytek upada, ale on pije i pije - a jak przyjdzie do domu, to same złorzeczenia. Czy to dobry pomysł Kuby? Daj go katu z takim postem.".

Triduum Paschalne rozpoczynamy w Wielki Czwartek. To właśnie tego dnia do dzieci przychodzi Zajączek wraz ze słodyczami. Aby otrzymać łakocie, dzieci powinny wykonać dla niego gniazdko, albo odnaleźć schowane przez niego po kątach słodycze. W niektórych regionach, Zajączek przychodził w nocy z Wielkiej Soboty na Wielkanoc. Najprawdopodobniej chodziło tu o to, żeby należycie pościć w Wielki Piątek i nie objadać się w ten dzień łakociami.

Mało znaną tradycją, związaną również z Wielkim Czwartkiem, jest ta, wedle której rodzice gotują jajka na twardo i chowają je wśród krzaków, a dzieci ich szukają. Znalezione zatrzymują dla siebie jako zdobytą własność.

W Wielki Piątek malowano również pisanki. W czasach przedchrześcijańskich jajko uważane było za symbol odradzającego się życia, co później splotło się z tradycją chrześcijańską. Jajka barwiono na czerwiono (kolor krwi) i na wiosnę składano na grobach zmarłych. W tym zwyczaju można dopatrywać się też tradycji malowania pisanek na Wielkanoc. Barwieniem, czyli "pisaniem" jajek zajmowały się gospodynie i ich córki. Najczęściej czyniono to przy naturalnych barwnikach jak: burak, szpinak, cebula, cynamon, czy marchew.

W Wielką Sobotę nie pójdziemy tym razem ze święconką, ale nie zaszkodzi jej przygotować, aby tradycji stało się zadość. To, co wkładamy obecnie do koszyczka wielkanocnego, nie różni się za bardzo od tego, co figuruje w zapisach Kolberga. Oprócz jednego elementu. Mianowicie - w skład święconki oprócz placka, kawałka szynki, jaj, chrzanu i soli, musiała znaleźć się jeszcze wódka. Niedzielne śniadanie wielkanocne rozpoczynano wychyleniem kieliszka i wzajemnym "przypijaniem" do siebie.

W niedzielę wielkanocną tradycyjnie usiądziemy wszyscy razem przy stole. Lecz co powinno się na nim znaleźć?

Z pomocą znów przychodzi Oskar Kolberg: "Na środku izby stał stół przykryty czystym obrusem, a na nim zastawione jaja białe i malowane w zieleni, a kiełbasy jako węże koło nich się wiły; dalej szły szynki, cielęce pieczenie, placki, baby chleb, ser, masło i owoce, wszystko w zieleni, a w środku stał baranek z masła z chorągiewką". Po nakryciu stołu do śniadania, najważniejsza osoba w rodzinie (najczęściej ojciec) stawał na środku, przeżegnał się, brał na talerz poświęcone jajko, kroił je na kawałki i dzielił się z całą rodziną, zaczynając od żony, życząc każdemu szczęścia i błogosławieństwa. Do stołu podawano kiedyś także po szklaneczce miodu pitnego dla rozgrzania się.

W poniedziałek wielkanocny tradycyjnie następował dyngus, lecz to tylko chłopcy gonili i polewali wodą dziewczęta, śpiewając "My biegamy po dyngusie, i śpiewamy o Jezusie (...), a Dziewczęta wrzeszczą i krzyczą, a w sercu rade bo myślą, że która nie zlana, nie pójdzie tego roku za mąż." Natomiast we wtorek to dziewczęta odwdzięczają się chłopcom, lejąc ich wodą. Co prawda nasza obecna sytuacja nie pozwala biegać od domu do domu i wylewać na siebie całe wiadra, ale kilka kropel ze śmigusowego jajka czy konewki jeszcze nikomu nie zaszkodziło!

Katarzyna Nowicka

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020