Kultura w Poznaniu

Varia

opublikowano:

Przystań jak z baśni

- Mam nadzieję stworzyć tutaj nie tyle miejsce pełne inicjatyw, ile czarodziejską, baśniową przystań, do której będzie chciało się przychodzić. Przyjazną dzieciom, rodzicom, dziadkom, ludziom młodym i starszym - mówi Krystyna Adamczak, która od 32 lat prowadzi Księgarnię z Bajki, a w kwietniu tego roku otworzyła Dom z Bajki na ul. Widłakowej.

Zdjęcie przedstawia Dom z Baśni. To dom z pomarańczową dachówką, pora jest wieczorna. Na parterze domu świecą się światła. W ogrodzie wiszą zapalone lampki. Wrażenie jest przytulne, swojskie. - grafika artykułu
Dom z Bajki, fot. Grzegorz Dembiński

Dlaczego ten dom jest Domem z Bajki? 

Przede wszystkim dlatego, że można się tu poczuć jak w bajce. Jest sala z buzującym ogniem w kominku, soczyście zielony ogród z tarasem, a wieczorami panuje tu magiczny nastrój. Poza tym nazwa "z Bajki" sugeruje, że będę kontynuować to, co robię już od 32 lat w Księgarni z Bajki, że jest to ciąg dalszy, a nawet rozszerzenie działań. Jakiś czas temu musiałam zrezygnować z Norki Literackiej, bardzo przytulnego miejsca w księgarni, w którym odbywały się warsztaty, spotkania, gdzie można było także zwyczajnie ukryć się przed światem i poczytać lub pomarzyć. Od tamtej pory brakowało mi takiej przestrzeni. Pomyślałam zatem, że skoro jest sposobność zorganizowania czegoś pięknego tu, na Umultowie, gdzie dzieje się niewiele, gdzie nie ma lokalnego domu kultury, to trzeba z tej możliwości korzystać. Mam nadzieję stworzyć tutaj nie tyle miejsce pełne inicjatyw, ile czarodziejską, baśniową przystań, do której będzie chciało się przychodzić. Przyjazną dzieciom, rodzicom, dziadkom, ludziom młodym i starszym.

Oprowadźmy czytelników i opowiedzmy, co na nich czeka po przekroczeniu progu.

Zacznijmy od pomieszczeń w piwnicy, bo to strefa relaksu i wypoczynku. Tu króluje wizerunek Buddy na ścianie i tu znajdzie się miejsce dla gabinetów masażu i kameralnego SPA. W piwnicy zamierzam także stworzyć kącik dla dzieci - pracownię Pettsona i Findusa, dwóch majsterkowiczów znanych z książek szwedzkiego autora i ilustratora Svena Nordqvista. Wyżej, na parterze, czekają przytulne sale kominkowe - bijące serce Domu z Bajki. Tutaj będą odbywać się spotkania, spektakle, warsztaty, wieczory z poezją i opowieściami. Także w tym miejscu, jak w sercu każdego domu, znajduje się kuchnia, otwarta dla każdego, kto zechce napić się kawy i skosztować rozmaitych wspaniałości. Kuchnia stanie się również częścią warsztatową - będą się w niej odbywać cykle spotkań poświęconych nauce gotowania, przeznaczone dla rodzin, które uwielbiają wspólnie kucharzyć, ale także dla osób, które chcą zasmakować nowości. 

Następnie mamy pierwsze piętra, celowo używam liczby mnogiej, bo to dwie osobne strefy Domu z Bajki, do których prowadzą osobne wejścia. Te pomieszczenia chcę przeznaczyć dla psychologów, terapeutów i logopedów. Ukoronowaniem Domu z Bajki jest słonecznie żółte poddasze, idealne na zajęcia jogi, tańca i gimnastyki. To wszystko w otoczeniu pięknego ogrodu, który właśnie porządkuję i przez który można wyjść do lasu. W praktyce - Dom z Bajki to aż 600 metrów i cztery poziomy do zagospodarowania.     

Stałaś się właścicielką Domu z Bajki na początku tego roku i już w tym sezonie zapraszasz na wydarzenia!

Dzięki temu, że na remont poświęciłam cały swój wolny czas, Dom z Bajki otworzył swe wrota już w kwietniu. Skoro siedzimy obok naszej kuchni, zacznę od wydarzeń związanych z jedzeniem i celebrowaniem posiłków. Spotkania z wartościowymi, wspaniałymi autorami i autorkami będą się odbywały przy suto zastawionym stole, z elegancką i pięknie staroświecką oprawą. W kwietniu biesiadowaliśmy tak z Ewą Woydyłło, z kolei w maju gościem na naszej kolacji będzie pisarz i psycholog Miłosz Brzeziński. Jeśli dopisze nam pogoda, planuję zorganizować bankiet w ogrodzie, z własnoręcznie wykonanymi napojami, winem i przekąskami. 

Drugim cyklem związanym ze zdrowym jedzeniem przyrządzanym we wspaniałym towarzystwie będą warsztaty kulinarne dla rodzin z dziećmi, ale nie tylko. W kwietniu robiliśmy sushi, a w maju utalentowana Iwona Ludka nauczy nas przyrządzać roślinne koktajle oraz zdrowe słodycze. Tymi warsztatami pragnę udowodnić, że zdrowe odżywianie jest dla wszystkich i nawet jeśli nie lubimy jarmużu czy brokułów, to przecież zmiksowane i odpowiednio doprawione smakują niemal każdemu! Chcemy tego uczyć dzieci, by każdy mały niejadek nabrał apetytu na to, co tylko pozornie nie wygląda smacznie. Chcemy także edukować rodziców - że zdrowa kuchnia jest w zasięgu każdego, może być prawdziwą przyjemnością, wcale nie kosztowną i czasochłonną.   

Planuję wiele różnorodnych spotkań - masaż dźwiękiem, sesje pilatesu, spotkania z poezją i opowieściami. 27 i 29 maja odbędą się warsztaty z Christopherem Willardem, który jest specjalistą od... oddechu, o czym napisał znakomitą książkę dla dzieci Alfabetooddechy. Sztuki spokojnego oddychania Willard uczy także dorosłych, dlatego zaplanowałam kilka spotkań - wyłącznie dla dzieci, dla dzieci i ich rodziców oraz dla samych rodziców i innych dorosłych. Do udziału w tych ostatnich zajęciach szczególnie zachęcam nauczycieli. 

Nie kusiło Cię, żeby poszukać podobnego miejsca bliżej centrum? Dostępnego dla większej liczby poznaniaków? 

Nie, ponieważ od dawna jestem związana z Naramowicami, wybrałam je jako tło do swojej pracy i codzienności i tutaj czuję się najlepiej. Jest tu wszystko to, co kocham - strumyki, jezioro, lasy, rozległe pola. Rzeczywiście znajdujemy się raczej na uboczu miasta, ale dla mnie to zaleta. Oddalenie zapewnia ciszę, daje poczucie przytulnej kameralności, a piękny dom działa jak nagroda dla każdego, kto musi się odrobinę postarać, by tutaj dotrzeć. Jest tu tak spokojnie, aromatycznie i zielono, że bardzo łatwo zanurzyć się w marzeniu, że uciekło się daleko od miasta i pospiesznej, głośnej codzienności. 

Jak to się stało, że Dom z Bajki trafił pod Twoje skrzydła? 

Ach, to niezwykła i nieprawdopodobna historia. Ma swój początek w XIX wieku, kiedy mój prapraprzodek Ignacy Adamczak, chłop pańszczyźniany z Turwi, zorganizował wyprawę, aby odbić swojego pana, Dezyderego Chłapowskiego, uwięzionego przez Rosjan za udział w powstaniu listopadowym. Zwerbował do tej misji trzech innych śmiałków. Jakim sposobem osiągnęli swój cel, nie wiemy dokładnie. Jedno jest pewne: Chłapowski nagrodził ich wolnością. "Wolność za wolność" - rzekł i każdemu z wybawców nadał po 10 hektarów ziemi. I tak powstała maleńka wieś nieopodal Turwi, na cześć odwagi mojego przodka nazwana Ignacewem. Mój kuzyn nadal tam gospodaruje. Dom przy ul. Widłakowej 11 został zbudowany przez Juliana Kulczyńskiego - potomka Dezyderego Chłapowskiego. Dowiedziałam się o tym, gdy zaczęłam starać się o kupno, miałam nawet spotkać się z jego właścicielem, ale niestety nie zdążyłam. Sama transakcja doszła jednak do skutku, a ja zostałam właścicielką tego kawałka ziemi z przyległościami. Tak oto historia zatoczyła koło. Nasze rody znów się spotkały - w Domu z Bajki właśnie. Czy może być lepsza wróżba na przyszłość? 

Rozmawiała Izabela Zagdan 

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2023