Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

Mata otwiera

Kilka tysięcy lat wiedzy i tradycji, ćwiczenia dla ciała i umysłu, filozofia życia, poszerzanie świadomości. Joga wywodząca się z Indii zadomowiła się na całym świecie. Również w Poznaniu znajdziecie wiele miejsc, w których można praktykować ten wieloaspektowy styl życia.

. - grafika artykułu
Autorka artykułu podczas praktykowania jogi, fot. Magdalena Kujawiak

Aum / vande gurūṇāṁ caraṇāravinde - to początek mantry, od której swój dzień zaczynają dziesiątki poznaniaków. To ashtangowcy. Inni - praktykujący Vinyasę, Yin, Jivamukti czy styl klasyczny - także mają swoje rytuały. Zapalają świeczki, medytują, głęboko oddychają lub po prostu delikatnie rozciągają się przed rozpoczęciem praktyki. A potem na swojej macie pracują nad ciałem, przede wszystkim jednak - nad umysłem, ego, własnymi ograniczeniami i przyzwyczajeniami. Praktykują uważność i rozwijają świadomość ciała. Praktykują jogę. A wraz z nimi - Madonna, Sting, Jennifer Aniston, Bon Jovi, Ryan Giggs i Dwyane Wade. Wśród znanych nie tylko celebryci i sportowcy. Praktykował m.in. wirtuoz skrzypiec Yehudi Menuhin, który w autobiografii pisał: "Joga miała swój nieoceniony wkład w poszukiwanie świadomego zrozumienia mechaniki gry na skrzypcach, co od dawna było przewodnim tematem mojego życia".

Nic dziwnego, że jogę pokochały także social media. Jest piękna. Natarajasana (Król tańca), Urdhva Dhanurasana (wzniesiony łuk), Eka Pada Raja Kapotasana (Jednonożny król gołębi), Hanumanasana (szpagat, czyli pozycja małpy), Sirsasana (stanie na głowie) to asany (pozycje jogi), które świetnie prezentują się na zdjęciach. Ci jednak, którzy przejdą etap fizycznego zachwytu i przestaną katować się scrollowaniem idealnych obrazków, uczą się w swojej praktyce dużej pokory. Bo nie o zdjęcie na Instagrama tutaj chodzi, nie o "100 lat z jędrnym ciałem", "magiczny sposób na cellulit" lub "zwiększone doznania seksualne", a nawet "jogazm", o czym krzyczą nagłówki lifestyle'owych magazynów.

Jeśli braknie Ci tchu

- Joga jest czymś, co mnie nieustająco rozwija, poszerza moją świadomość - mówi Julia Durkiewicz, instruktorka jogi, praktykująca ponad 20 lat. - Jest stylem życia. Absolutną pasją, która wpływa stopniowo na wszystko - odpowiada z kolei na pytanie, czym jest dla Ciebie joga - nauczycielka jogi Małgorzata Wolska. Obie związane są z Domem Kultury Jogi. To miejsce założone przez Julię pięć lat temu, mieści się w ścisłym centrum Poznania. To tu przyszłam na jedne z pierwszych zajęć jogi, wybierając w ciemno - dynamiczny styl vinyasa - właśnie z Małgosią. Ale zanim rozwinęłam swoją wyczyszczoną specjalnie na tę okazję matę, musiałam wczłapać się na czwarte piętro kamienicy przy ul. Nowowiejskiego. Do tego momentu nie przeleżałam swojego życia na kanapie, byłam dość aktywną osobą. A jednak te schody, a dokładnie ich 85 stopni, okazały się twardym przeciwnikiem. Przynajmniej na początku jogowej drogi. Po czasie stały się jakby krótsze, nie tylko dlatego, że moje ciało jest silniejsze, ale przede wszystkim dlatego, że joga nauczyła mnie panować nad oddechem. Jeśli braknie Ci tchu -  nauczymy Cię oddychać - czytamy na stronie internetowej Domu Kultury Jogi.

Nie tylko asany

Joga nie ma wyłącznie aspektu fizycznego, to tylko jeden z jej wymiarów. Dla wielu jednak, zwłaszcza na Zachodzie, takie są jogowe początki. - Tak naprawdę, kiedy spojrzymy na filozofię jogi i uświadomimy sobie, że jesteśmy psychosomatyczni, czyli to, co w ciele, ma wpływ na umysł i emocje, i odwrotnie - to, co w umyśle i emocjach, odkłada się w ciele, to trudno od siebie oddzielić te sfery - mówi Julia Durkiewicz. Zaczynając od praktyki skupionej na fizyczności, uczymy się szacunku do swojego ciała, wsłuchiwania się w sygnały, które z niego płyną. Uczymy się też akceptacji tego, że każdego dnia nasze ciało będzie czuć się inaczej i raz z lekkością wejdziemy w asanę, która wczoraj sprawiała nam trudność, a kiedy indziej zatrzymamy się w pozycji dziecka (balasana) na dobre 15 minut. Z czasem joga ustawi zdrowe priorytety - regularny sen i zbilansowana dieta, a chaotyczny plan dnia wreszcie zyska kotwicę - kilka (dziesiąt) minut tylko dla siebie.

Jak odnaleźć balans

No dobrze, ale od czego zacząć? W samym Poznaniu są dziesiątki miejsc, gdzie możemy praktykować jogę. Tyle że "joga" to pojęcie szerokie - jaki wybrać styl? Czego spodziewać się, idąc na pierwsze zajęcia, i co zrobić, gdy praktyka w grupie nas krępuje? Wiele osób myśli, że joga to nuda, a na zajęciach siedzi się i pachnie w pozycji lotosu. Tym szczególnie polecam dynamiczne style Ashtanga Vinyasa i Vinyasa. W tej pierwszej płynnie przechodzimy od jednej asany do drugiej w ustalonej kolejności - serii. Jest to mocno wymagający fizycznie styl, który łączy wzmacnianie i rozciąganie. Wiele z pozycji wchodzących w serie Ashtangi ma swoje łatwiejsze warianty, co jest dobrą wiadomością zwłaszcza dla początkujących. Tak czy inaczej kałuże potu na macie po praktyce nikogo nie dziwią. W przeciwieństwie do Ashtangi Vinyasa nie ma ustalonej sekwencji. Ze swoimi płynnymi przejściami przypomina taniec, także dlatego, że praktyce często towarzyszy muzyka. Vinyasa uczy nas równowagi między elastycznością i siłą i podobnie jak Ashtanga ściśle łączy ruch z oddechem. Poznań jest jedynym miastem w Polsce, w którym możemy pójść na zajęcia Jivamukti. Właśnie w Domu Kultury Jogi na zajęciach Julii, Małgorzaty oraz Johna Priora możemy praktykować tę zintegrowaną formę jogi. Na tych zajęciach, prócz dynamicznie prowadzonych asan, możemy spodziewać się także elementów medytacji, nauk zaczerpniętych z filozofii jogi oraz intonowania mantr.

Solidne podstawy techniki wykonywania asan da nam hatha joga. To zajęcia spokojniejsze pod względem tempa, ale wymagające dużego skupienia. Hatha joga zwiększa świadomość ciała i rozbudowuje wiedzę o anatomii. Tu także niezwykle ważny jest oddech, a w czasie zajęć możemy spodziewać się elementów pranayamy - technik oddychania. Podobnie jak praktyka asan, pranayama wymaga czasu i z czasem staje się coraz bardziej zaawansowana. Popularne są również zajęcia w stylu Yin, w czasie których pozostajemy w asanach na dłużej, około 3-7 minut. Takie zatrzymanie sprawia, że docieramy, aktywujemy i uelastyczniamy głębsze warstwy tkanki łącznej - ścięgna i powięzi. Yin jest świetnym uzupełnieniem do dynamicznych stylów, ale także do naszej zabieganej codzienności. Wytrzymać i czuć się dobrze przez kilka minut w pozycji, skupiając się tylko na oddechu - to nierzadko większe wyzwanie niż najtrudniejsze asany wykonywane w szybkim tempie.

W poznańskich szkołach możemy zapisać się również na zajęcia dedykowane konkretnym grupom wiekowym, a także kobietom w ciąży. Ciekawym urozmaiceniem będą zajęcia hot jogi, w czasie których praktykujemy w sali z włączonymi lampami emitującymi promienie podczerwone, air jogi, czyli jogi w zawieszonych pod sufitem hamakach, czy akrojogi łączącej jogę z gimnastyką akrobatyczną. Przed zapisaniem się na zajęcia warto się upewnić, w jakim stopniu zaawansowania są prowadzone. Poza tym liczy się otwarty umysł i uważność. Nikt lepiej nie zna swojego ciała od nas samych. Jak ognia polecam unikać nauczycieli, którzy korekty asan wprowadzają na siłę. Bo chociaż każda kontuzja czegoś nas może nauczyć, niektóre lekcje lepiej omijać.

A co, jeśli zajęcia w grupie kogoś krępują? Internet jest pełen jogowych zajęć, jednak nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z nauczycielem. Czas pandemii sprawił jednak, że zajęcia online stały się dla szkół codziennością. Można więc wykorzystać go, by poznać nauczycieli i na podstawie zajęć online wybrać tego, do którego przyjdziemy na zajęcia, gdy sytuacja się polepszy. Zamknięcie w domach skłoniło wiele osób do jogowego debiutu. W końcu do tej aktywności prócz kawałka podłogi i maty (na początek dobry i koc) nie potrzeba drogiego sprzętu ani ubrań. - Joga bardzo pomaga nam przetrwać ten czas. Widzimy dzięki niej, że nie jesteśmy tak bardzo uzależnieni od świata zewnętrznego, od tego, że trzeba gdzieś pojechać, odbyć jakąś podróż samolotem... Dzięki jodze możemy się odnaleźć w swojej skórze, w swoim mieszkaniu, na swojej macie. Popracować ze sobą, a zawsze jest co robić. Jest to duża szansa, żeby ten czas wykorzystać na swój rozwój - mówi Małgorzata Wolska. A po pandemii lęki związane z obecnością innych osób na zajęciach warto przełamać. W końcu zajęcia jogi to nie siłownia - tu nie rozglądasz się na boki, nie obserwujesz i nie oceniasz innych. - Praktyka w grupie powinna być nadal praktyką własną. Ja staram się przed każdym zajęciami powtarzać, że przestrzeń naszej maty to jest nasza przestrzeń. Własna o tyle, że dajesz się komuś prowadzić, ale chcesz dążyć do tego, żeby być rzeczywiście ze sobą. Żeby się nie rozglądać, czy ktoś to robi lepiej, inaczej lub gorzej, po to by połechtać swoje ego - mówi Julia Durkiewicz.

Z czasem robimy więcej

Joga pierwotnie była przeznaczona wyłącznie dla mężczyzn. Dlaczego więc dziś na zajęciach jogi dominują kobiety? - Mata nas bardzo obnaża i w czasie praktyki nagle wychodzi naprawdę mnóstwo naszych ograniczeń. Nie każde ego jest w stanie to od razu udźwignąć - twierdzi Julia Durkiewicz. Wśród nauczycieli jogi jest dużo mężczyzn, co potwierdza, że jest uniwersalna. Mogę z czystym sercem (i mocnym brzuchem) polecić zajęcia prowadzone przez Krzysztofa Grolewskiego w Domu Kultury Jogi i Studiu Namaste Yoga. To szybki sposób, by przekonać się, jak wiele asan wymaga siły i wytrwałości, a także odkryć mięśnie, których istnienia wcześniej nawet nie podejrzewaliśmy. Dla chcących zgłębić tajniki Ashtangi polecam natomiast zajęcia z Mateuszem Dekerem z Yoga Academy. Ogrom wiedzy, empatii i poczucia humoru. Joga jest dla każdego - uczy nas dystansu do siebie, śmiania z własnych potknięć i rozwoju także poprzez błędy i upadki. Pozwala na niedoskonałość, odpuszczanie. - Myślę, że każdy w jodze może coś dla siebie znaleźć. Zajęcia trwają przeważnie do półtorej godziny, więc staram się mówić, że jeśli nie zrobimy wszystkiego, jeśli miałoby to trwać tylko 45 minut, to jest to po prostu 45 minut więcej, niż gdybyśmy nie zrobili nic. Naprawdę jest tak, oczywiście uwzględniając budowę ciała, że z czasem robimy więcej - mówi Małgorzata Wolska.

Wychodząc z pozycji trupa

Zwieńczeniem praktyki jogi jest savasana, czyli pozycja trupa. Wygląda tak jak się nazywa - ciało ułożone w savasanie jest "martwe" - leży nieruchomo na plecach, z lekko rozsuniętymi nogami i rękoma. Te ostatnie kilka minut praktyki jest jej niezwykle ważnym zwieńczeniem. To kilka chwil na regenerację. Świadomy bezruch dla wielu z nas jest jedynym momentem, kiedy za niczym nie gonimy, a nauka uspokojenia umysłu w tej pozycji jedną z najważniejszych i najtrudniejszych do opanowania w jodze. Szczególnie dziś, w czasie pandemii, która wzmaga nasz stres do niewyobrażalnego poziomu.

Kilka lat mojej własnej praktyki na pierwszy rzut oka zmieniło moje ciało - jest bardziej elastyczne, smuklejsze i silniejsze. To, co niewidoczne dla innych, jest jednak zdecydowanie ważniejsze dla mnie. Praktykując na macie balanse czy asany otwierające klatkę piersiową, uczę się także balansowania poza matą, otwierania serca i głowy. Wychodząc z savasany, odczuwam wdzięczność za sprawne ciało, oddech, wreszcie za nauczycieli i za kilka tysięcy lat wiedzy i tradycji, która z Indii przeszła długą drogę i zadomowiła się w Polsce, w Poznaniu. Wdzięczność to dobre uczucie, zwłaszcza w czasach, gdy wszystkiego mamy za dużo, a wciąż czujemy brak.

Aleksandra Kujawiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021