Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Gniewne historie

Żyjemy w kraju, w którym poziom frustracji, poczucia niemocy i gniewu niebezpiecznie zbliża nas do granicy, za którą czają się akty przemocy. Kiedy po wszystkim opadnie kurz, nie będzie żadnego katharsis, pozostanie jedynie ruina - zdają się mówić twórcy kRAJu.

. - grafika artykułu
"kRAJ", etiuda "Galeria" (reż. Veronica Andersson), fot. D. László-Gulyás

Podobnie jak Dzikie historie Damiána Szifróna, kRAJ składa się z sześciu niezwiązanych fabularnie, ale powiązanych tematycznie nowel. Ich bohaterami są: policjant z drogówki oskarżający ogół polskich kierowców o brak wyobraźni na drogach, młody robotnik, któremu w supermarkecie zostaje skradziona córeczka, kuratorka wystawy sztuki współczesnej i feministka dowiadująca się, że nowym dyrektorem galerii został mianowany facet, z którym niegdyś straciła dziewictwo, młode małżeństwo próbujące pozbyć się z wynajmowanego mieszkania wyjątkowo ponętnej, ale niepłacącej czynszu lokatorki, a także sfrustrowani nieudanym życiem rodzinnym sąsiedzi, którzy w sylwestra urządzają wojnę na fajerwerki.

Wszystkie historie, utrzymane w tonie czarnej jak smoła komedii, niosą gorzkie przesłanie, że skoro coraz rzadziej do działania napędza nas miłość, poczucie wspólnoty i wiara w drugiego człowieka, to musimy znaleźć sobie jakiś środek zastępczy. Okazuje się nim frustracja, która w sprzyjających do tego warunkach wybucha z zaskakującą i niedającą się ujarzmić siłą, pozostawiając za sobą ofiary i zgliszcza.

Poza weteranem Maciejem Ślesickim, twórcą popularnych w latach 90. filmów takich jak Tato czy Sara, mamy tu jeszcze troje debiutujących na dużym ekranie reżyserów związanych z Warszawską Szkołą Filmową. Mateusz Motyka w najbardziej brutalnym segmencie, zatytułowanym Supermarket, mierzy się ze stereotypowym myśleniem oraz brakiem wrażliwości i wyobraźni osób, od których w trudnej sytuacji oczekiwałoby się choć odrobiny zrozumienia. Filip Hillesland w Mieszkaniu w punkcie wyjścia stawia problem nieubłaganych właścicieli i uciążliwych lokatorów, ale społeczne zacięcie zastępuje fabularnym szaleństwem i zmysłowością. Sam Ślesicki wyreżyserował aż trzy segmenty, z których najciekawiej prezentuje się Polacy na drodze, o wiekowym policjancie, który ma swoją teorię na temat przyczyn braku wyobraźni w narodzie. Rodzinna firma, o obywatelach mierzących się z nieubłaganą skarbówką, ma nieco zbyt skomplikowaną fabułę jak na tak krótką formę i koniec końców okazuje się najsłabsza w całym zestawie. Niezły, bo doskonale wieńczący całość, jest Sylwester - problemy trapiące bohaterów są tu pretekstowe, a cały pomysł zasadza się na tym, jak sfrustrowanym sąsiadom puszczają wszelkie hamulce.

Ten ostatni najwyraźniej pokazuje też, że w kRAJu nie chodzi o społeczne diagnozy, lecz o nieskrępowaną rozrywkę, jaką niesie za sobą kino gatunkowe. Cały zestaw nowel to raczej ćwiczenie filmowego rzemiosła, które finalnie daje widzowi całkiem sporo kinofilskiej satysfakcji. Z całej tej wybuchowej mieszanki wyśmiewania typowo polskich, ale i ogólnoludzkich wad, wyłania się jednak jeden przebłysk geniuszu. W najlepszym segmencie, Galerii, zrealizowanym przez Veronicę Andersson, zorientowana feministycznie kuratorka ściera się z nowym, przysłanym z rządu dyrektorem galerii, który w miejsce sztuki zaangażowanej zamierza umieścić religijną sztukę ludową. Kiedy spór się zaognia, zagrażając życiu obojgu dyskutantów, jeden z szeregowych pracowników nieśmiało zauważa, że w galerii zmieściłyby się obie wystawy, ale szybko zostaje zagłuszony odgłosami kolejno zadawanych przez obie strony ciosów. Zaprawdę trudno o lepszą metaforę Polski podzielonej.

Adam Horowski

  • kRAJ
  • reż. Maciej Ślesicki, Mateusz Motyka, Veronica Andersson, Filip Hillesland

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021