Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Marzenie w getcie

Jak ja mieć będę dwadzieścia lat / Zacznę oglądać nasz piękny świat. / Usiądę w wielkim ptaku motorze / I wzniosę się w wszechświata przestworze. / Popłynę, pofrunę w świat piękny, daleki / Popłynę, pofrunę przez morza i rzeki - pisał Abramek Koplowicz, trzynastolatek w łódzkim getcie. Dziecięca poezja stała się jedną z inspiracji do powstania nowego projektu Leny Piękniewskiej i Pawła Skorupki.

.
Lena Piękniewska, fot. materiały prasowe

Abramek Koplowicz nie dożył dwudziestu lat. Zginął w Auschwitz rok po napisaniu wiersza Marzenie. Wiemy o tym tekście dzięki przyrodniemu bratu autora, Lolkowi Grynfeldowi. Piękniewska (wokal) i Skorupka (kompozycje) sięgnęli po ten symbol dziecięcego pisarstwa w czasie Zagłady, by stworzyć dzieło pełne nadziei. To właśnie nadzieja, na przekór horrorowi rzeczywistości, tliła się w młodych poetach z getta. Nadzieja, która rosła wbrew strachowi, jak w wierszu Marzenie. I powoli gasła, jak w poruszającym liście Janki Hescheles do swojej mamy, która popełniła samobójstwo. Pisze w nim Ach, czemuś mnie tak skrzywdziła i samą zostawiła? Prócz tekstów wspomnianych młodych poetów, w projekcie Coś przyjdzie: miłość lub wojna usłyszymy również wiersze Abrahama Cytryna oraz Zuzanny Ginczanki, której twórczość jest dziś na nowo odkrywana.

Wszyscy wiemy, że w gettach były dzieci. Przypominają nam o tym zabawki w muzeum POLIN, filmowe scenariusze i książki. Dzieci cierpiące, bawiące się, uczące, żyjące w realiach, które były często jedynymi, jakie mogły poznać. Wszyscy wiemy, że w gettach pisano poezję. Przypominają o tym kanony lektur, kolejne rocznice śmierci, dokumenty, piosenki. A jednak dzieci piszące poezję w getcie wydają się jakimś trudnym do zrozumienia faktem, także dla Leny Piękniewskiej. - Jakieś osiem lat temu po koncercie z płytą Kołysanki na wieczny sen podeszła do mnie dziewczynka i zapytała, czy znam Marzenie Abramka Koplowicza. Nie znałam. Bo czy przyszłoby ci do głowy, że dzieci pisały wiersze w czasie Holocaustu? - pytała Witolda Mrozka w rozmowie dla "Gazety Wyborczej".

Lena Piękniewska dała się już poznać jako artystka, która z wielką czułością, wrażliwością, otwartą głową i sercem podchodzi do tematu Zagłady. Jej Kołysanki na wieczny sen, które zabrzmiały po raz pierwszy w Poznaniu, w dawnej dzielnicy żydowskiej, wyrwały z niepamięci świat, który już nigdy nie zaistnieje. Tym razem pokaże nam jego kolejny urywek - świat dzieci i świat nadziei.

U boku Piękniewskiej zagrają Jacek Kita (fortepian), Michał Górczyński (klarnet), Michał Jaros (kontrabas). Koncert odbędzie się w ramach XXIII Dnia Judaizmu. Słowo zachęty, by posłuchać muzyki nie z tego świata, Piękniewska napisała na swoim profilu FB: "Wierzę, że Zuzanna Ginczanka, Abram Cytryn i Abramek Koplowicz byliby szczęśliwi wiedząc, że ich poezja przetrwała. Pani Janina Altman, która na tej płycie występuje pod swoim dziecięcym nazwiskiem: Janka Hescheles; a która jako jedyna Holocaust przeżyła, jest zaskoczona i wzruszona. Moje zmęczone emocjami serce wypełnia wdzięczność. Posłuchajcie tych ważnych dla świata tekstów, tych pięknych kompozycji, posłuchajcie jak nieprawdopodobnie grają moi koledzy...".

Aleksandra Kujawiak

  • koncert Leny Piękniewskiej Coś przyjdzie: miłość lub wojna, w ramach XXIII Dnia Judaizmu
  • 17.01, g. 20
  • Blue Note
  • bilety: 50-60 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020