Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Usłyszeć świat, w którym żyjemy

- Metaforyka sportowa ustąpiła miejsca metaforyce militarnej -  mówił  na spotkaniu w Zamku Michał Rusinek. - To jest niepokojące. To jest coś, co odróżnia ten język nazywany tutaj umownie językiem prawicy, dobrej zmiany, od języków poprzednich polityków - tłumaczył. - To nie jest dobrze, kiedy naszego przeciwnika traktujemy jak wroga.

Fot. Maciej Kaczyński
Fot. Maciej Kaczyński

Zaczęło się od posta Michała Rusinka. Literaturoznawca, tłumacz i były sekretarz Wisławy Szymborskiej chciał stworzyć słownik "dobrej zmiany". O pomoc poprosił swoich znajomych. - Kiedy myśleliśmy o tym, jak ta książka ma wyglądać, to nie zastanawialiśmy się nad autorami tych haseł - opowiadał na spotkaniu.  - Dopiero po jej napisaniu zorientowaliśmy się, że autorem tych słów jest jeden człowiek, Jarosław Kaczyński. Ale to też nie do końca jest tak, że on sobie sam taki słownik stworzył - mówił.

Słowa wchodzące w skład Dobrej zmiany można podzielić na takie, które rzeczywiście zostały wymyślone przez Kaczyńskiego, ale też takie skonstruowane przez specjalistów od PR. Cześć z nich pojawiła się przypadkowo i zadziałały, ale są i też takie, które wymknęły się spod kontroli. - Jest taka fraza bez żadnego trybu. Powiedział to - nie będę powtarzać jego nazwiska co minutę, wychodząc na mównicę sejmową. Dopiero potem pojawiły się kanalie. Ale dla mnie ważniejsze było to, co powiedział najpierw, bo kanalie to swego rodzaju inwektywy, każdemu się zdarza. bez żadnego trybu jest z kolei emblematyczne dla sposobu myślenia, nie tylko o języku, ale też o rządzeniu państwem - wyjaśniał Rusinek. Jego zdaniem językowy obraz świata, który wyłania się spod języka dobrej zmiany jest światem szalenie spójnym.

O spójności języka dobrej zmiany opowiadała też współautorka książki Katarzyna Kłosińska. - Zastanawialiśmy się, czy włączać do książki lapsusy. Oczywiście zrezygnowaliśmy z tego, bo to nic nie wnosi do kwestii, jaką jest rządzenie światem za pomocą słów - mówiła. W książce nie pojawiły się takie słowa jak np. labrador i hatakumba. Wyjaśniła przy okazji, czym jest dyskurs, przywołując celowość używania przez polityków dobrej zmiany metaforyki militarnej, takich słów jak np. bojówka, którym okrzyknięto chociażby zakłócanie spotkań politycznych. - To taki sposób używania języka, z którego wyłania się jakiś obraz świata. To taka uzewnętrzniona myśl albo uwewnętrzniona mowa - tłumaczyła. Zdaniem Kłosińskiej przypomina to terapie, na których bardziej bada się to, jak pacjent mówi, a nie to, co takiego.

Czy to, co przebadali Kłosińska z Rusinkiem jest językiem prawicy? Kłosińska przy okazji tego pytania wyjaśniła czym się różni dyskurs etyczny, który polega m.in. na operowaniu wyraźną aksjologią, odwołującą się do moralności, od pragmatycznego. Opowiadała o pojęciu godności, wstawaniu z kolan, symbolice narodowo-patriotycznej, "romantyzmie w uproszczonej postaci", o którym piszą, definiując w książce hasło Smoleńsk. - Te same banalizmy występują też w jakimś tam natężeniu u innych ugrupowań. Ale oczywiście tu od razu muszę powiedzieć, że w tym przypadku mowa jest o ogromnej skali manipulacji czy zakłamywania znaczeń. To wcześniej nie było spotykane w języku polskiej polityki - mówiła przewodnicząca Rady Języka Polskiego PAN.

Czy Kaczyński jest dobrym mówcą? Animizuje swoich przeciwników, obraża ich dokuczliwie w zdaniach "porządnie złożonych", ale robi to w aurze przemyśleń. Kłosińska go ceni. -Wysłuchałam prawie wszystkich przemówień Kaczyńskiego z konwencji wyborczych, ale też ze wszystkich miesięcznic - wyznała. - Szukaliśmy tam szczególnie słowa prawda.

Podobnie myśli Rusinek. - Kaczyński wie, że mówi do swoich - przyznał. - W jednym ze swoich przemówień wtrącił "gender albo dżender, nie wiem jak to się powinno mówić". On doskonale wie jak to się powinno mówić. Natomiast mówiąc coś takiego pokazał, że to jest słowo obce, nie wiadomo jak je wymówić, więc ta ideologia też jest czymś obcym, nie ma na nią miejsca - tłumaczył. Badaczom skojarzyło się to z wypowiedzią Wojciecha Jaruzelskiego, który w momencie, kiedy ludzie pokazywali znak zwycięstwa (Victoria), zaznaczył, że w języku polskim żadne słowo nie zaczyna się na literę V.

Michał Rusinek wyjaśnił także, że wizją świata dobrej zmiany rządzi antyteza. Figura retoryczna, która zakłada podział na my i oni, ten dobry i ten zły.  - Ten podział antytetyczny pamiętamy z PRL-u - mówił. - Obie strony zgadzały się, że ona istnieje. Były tylko dwie kategorie - opowiadał dalej. Było to pokłosie wizji "wspólnego domu". - W 1989 roku w dyskursie politycznym pojawił się konsensus. Dziś żaden  z polityków nie mówi o pluralizmie i konsensusie. To ważne słowo, kiedy zmienia się władza - kontynuował. 

Język dobrej zmiany zawładnął również "telewizją narodową". I to jest poważny problem, bo dużą część Polaków ogląda tylko ten blok. - Być może jest tak, że dla dużej części społeczeństwa trzeba podać coś na tacy, ludzie nie chcą dokonywać wyborów - mówiła Katarzyna Kłosińska. Zdaniem Rusinka natomiast to najprostszy rozwojowy model. - To regres cywilizacyjny - mówił o stosowanej tam antytezie. - Czarno-biała wizja świata jest o wiele prostsza - dodał. Przy okazji przywołał słowa prof.  Michała Głowińskiego. - Kiedy zaczyna się propaganda? Wtedy, kiedy w telewizji dostajemy nie informację, tylko interpretację. I teraz tak to właśnie wygląda...To najprostszy model porządkowania świata.

Spotkanie w Zamku zakończyliśmy w przekonaniu, że Dobra zmiana  to nie jest książka o potędze języka dobrej zmiany, tylko o potędze niekrytycznego myślenia. - Nasza książka jest o tym, że pewne słowa albo konstrukcje przelatują przez część społeczeństwa bezrefleksyjne - wyjaśniła Kłosińska. - Dostaliśmy taki jeden mail czy wpis, że to wcale nie jest prawda, że nie jest tak źle, bo sam fakt, że pozwolono nam wydać tę książkę, świadczy o tym, że jest demokracja - spuentował wieczór wokół Dobrej zmiany Michał Rusinek.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • spotkanie z Katarzyną Kłosińską i Michałem Rusinkiem wokół książki Dobra zmiana, z cyklu Zamek Czyta
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • 19.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020