Pierwszy strzał Katapulty
Katapulta lokuje się w obszarze klasycznego rocka i hard rocka, chętnie sięgając po surowość alternatywy i grunge'owy ciężar. Jest melodyjna, charakterna i oparta na mocnym, kobiecym wokalu wysuniętym na pierwszy plan. Jeszcze ważniejszy wydaje się jednak sposób myślenia tego projektu o muzyce - jakby dźwięk gitar był przedłużeniem myśli. O "pierwszym koncercie" często mówi się jak o sprawdzianie. W przypadku Katapulty warto spojrzeć na niego raczej jak na akt domknięcia pewnego ważnego etapu. Roku potu, nut i emocji, który doprowadził do momentu, w którym materiał przestaje należeć wyłącznie do zespołu i z każdym miesiącem zaczyna żyć własnym życiem. Bo choć jak dotąd formacja opublikowała zaledwie kilka numerów, to zdążyła już zainteresować wielu słuchaczy - zwłaszcza tych, w których duszy gra Seattle i Detroit lat dziewięćdziesiątych - a jeszcze więcej z pewnością usłyszymy ich w klubie. Czy to ostatnia prosta do debiutanckiej płyty?
W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę przy tekstach Katapulty, bo już od pierwszych odsłuchów czuć, jak dużą wagę przywiązuje do nich ta piątka. "Save The Pope" to rzecz o jednostce zanurzonej w miejskim tłumie, a jednocześnie doświadczającej głębokiego odosobnienia. Zatłoczony korytarz, martwe spojrzenia, cztery ściany i serce, które przestało działać - te obrazy układają się w mapę doświadczenia, które wielu odbiorców rozpozna intuicyjnie. Im częściej padają słowa "przestało działać", tym mocniej wybrzmiewa potrzeba naprawy. "Teksas" przynosi zmianę perspektywy - pojawia się ruch, decyzja i relacja. Jedno słowo wystarcza, by porzucić dom, łóżko i strach. Elektryczny prąd przechodzący przez ciało staje się momentem połączenia, w którym dwie połowy składają się w jedną całość. A w tym wszystkim tytułowy Teksas funkcjonuje jak mitologiczna przestrzeń - miejsce ucieczki, horyzont wyznaczany przez emocje, schronienie budowane z bliskości.
Jest jeszcze chyba najbardziej polemiczna "Choroba Pustych Ścian" - rockowy dialog z rzeczywistością społeczną, z nadmiarem nakazów, porad i ideologicznych komunikatów. Rządy, poglądy, zakazy i nakazy tworzą pejzaż, w którym coraz częściej doświadczamy presji i dezorientacji. Refren brzmi jak diagnoza stanu, w którym przestrzeń wokół traci znaczenie, a hałas informacyjny narasta i narasta... Katapulta korzysta z języka prostego, cielesnego i obrazowego. To pisanie bliskie jednocześnie manifestowi i wewnętrznemu monologowi, które w połączeniu z ciężarem gitar tworzy obiecujący punkt wyjścia do pełnoprawnego materiału. Takiego, który już wkrótce może zrobić sporo zamieszania - być może nie tylko na lokalnej scenie.
Dziś Katapulta zaprasza wszystkich: znajomych, osoby trafiające na wydarzenie przypadkiem, fanów rocka z wolnym wieczorem. Jawi się jako projekt świadomy czasu, w którym powstał - reagujący na zatłoczenie, presję i potrzebę ucieczki, a jednocześnie poszukujący wspólnoty w dźwięku. To próba otwarcia kolejnego, obiecującego rozdziału w historii naszej alternatywy. Skorzystać z tego zaproszenia bez wątpienia warto.
Sebastian Gabryel
- Katapulta
- 10.12, g. 19
- Dragon Social Club
- wstęp wolny
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026
Zobacz również
Karolina Sofulak dyrektor artystyczną Teatru Wielkiego
Podróż w czasie
Królewicz i żebrak