Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Kto bronił Festung Posen?

23 lutego 1945 r. zakończyła się bitwa o Poznań. O trwających prawie miesiąc walkach o nasze miasto wiemy już bardzo dużo, ale niewielu poznaniaków zdaje sobie sprawę, że wśród niemieckich obrońców Festung Posen (Twierdzy Poznań) bardzo liczną grupę stanowili... zbrodniarze wojenni.

. - grafika artykułu
Jeńcy hitlerowscy na ul. Święty Marcin w lutym 1945 roku, fot. Zbigniew Zielonacki / cyryl.poznan.pl

75. rocznica zakończenia walk o Poznań to jednocześnie data zakończenia krwawej niemieckiej okupacji trwającej od września 1939 roku. Wcielonymi do Rzeszy pod nazwą Warthegau terenami Wielkopolski władał w tych latach kat Polaków - gauleiter Arthur Greiser. Odpowiadał on za prześladowania, mordy i wysiedlenia ludności narodowości polskiej. Wykonawcami jego rozkazów była liczna grupa funkcjonariuszy służb mundurowych, których zadaniem było m.in. oczyszczanie Kraju Warty z "elementów niepożądanych". Wielkopolska miała w przyszłości stać się aryjską, "jasnowłosą prowincją".

Oczyścić Warthegau z podludzi!

Niemcy od pierwszych dni okupacji zabijali przedstawicieli polskiej inteligencji: nauczycieli, samorządowców, prawników, księży. Potem, w ramach Operacji T4, w teren ruszyły Einsatzkommanda, które przeprowadziły w szpitalach psychiatrycznych akcję mordowania pacjentów upośledzonych umysłowo oraz nerwowo i psychicznie chorych. Niemcy wymordowali też lub przesiedlili do getta w Łodzi prawie wszystkich Żydów mieszkających w Wielkopolsce. Polacy byli traktowani jako "podludzie", a tych, których uznano za zagrożenie dla Rzeszy, osadzano w więzieniach i obozach lub wypędzano z domów.

Od jesieni 1941 roku na wschodnich krańcach Warthegau, w Chełmnie nad Nerem, działał obóz zagłady dla Żydów. Za pomocą tlenku węgla (jako komór gazowych używano ciężarówek i gazu z rur wydechowych) wymordowano tam dziesiątki tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego przywiezionych z Kraju Warty i getta łódzkiego. Załoga obozu tworzyła tzw. SS-Sonderkommando Kulmhof.

Gdy 12 stycznia 1945 roku znad Wisły ruszyła radziecka ofensywa, nazwana potem Operacją wiślańsko-odrzańską, Niemcom zacierającym ślady po działalności obozu w Chełmnie zaczął się palić grunt pod nogami. Wymordowali ostatnich żydowskich więźniów i rozpoczęli ucieczkę przed nadciągającą Armią Czerwoną. W Poznaniu, na dziedzińcu Domu Żołnierza (wtedy siedziby Gestapo) spalono akta obozu Kulmhof.

W oblężonym Posen

Gauleiter Arthur Greiser, dowódcy poznańskiego Gestapo oraz niektórzy członkowie Sonderkommando z Chełmna zdołali ewakuować się z Poznania, zanim - około 22 i 23 stycznia - miasto otoczyły wojska radzieckie. Inni wykonawcy egzekucji utknęli w mieście i chcąc nie chcąc wzięli udział w walkach. Niektórzy zginęli, ale zaskakująco wielu z nich przeżyło i dostało się do niewoli radzieckiej. Niektórych członków załogi obozu w Chełmnie udało się potem rozpoznać i stanęli oni po wojnie przed sądem oskarżeni o popełnienie zbrodni wojennych.

Wśród nich był m.in. Walter Piller, od maja 1944 roku zastępca komendanta obozu zagłady Kulmhof, odpowiedzialny m.in. za zacieranie śladów po masowych mordach. Piller 15 lutego w czasie walk ulicznych odniósł rany ręki i nogi, a 23 lutego - zapewne w cytadeli - dostał się do niewoli radzieckiej. 1 lipca 1948 roku polski sąd skazał go na śmierć, wyrok wykonano 19 stycznia 1949 roku. Z kolei Hermann Gielow, kierowca Sonderkommando Kulmhof, został wzięty do niewoli w Poznaniu już 27 stycznia. Do kwietnia 1948 roku był w niewoli radzieckiej, po czym został przekazany polskim władzom i stanął przed sądem. Został skazany na śmierć, wyrok wykonano w 1951 roku. Do niewoli w Poznaniu dostał się też Johannes Runge, budowniczy krematoriów w Chełmnie. Nie wiadomo dokładnie, jakie były jego późniejsze losy, ale Piller zapewniał w śledztwie, że Runge zmarł w niewoli. Także Herberta Heicke-Richtera, koordynatora transportów do obozu zagłady w Chełmnie, wzięto rannego do niewoli w Poznaniu. W maju 1945 roku przewieziono go do Berlina, gdzie słuch po nim zaginął. Znani z nazwiska są inni funkcjonariusze Sonderkommando Kulmhof: Rolf Heinz Hopner, Wilhelm Gorlich i Erwin Schmidt, którzy także w Poznaniu dostali się do niewoli radzieckiej.

W naszym mieście, prawdopodobnie w walkach o Dom Żołnierza, zginął też Rudolf Lange, dowódca SD i Sipo w Rydze i w Poznaniu. Jako członek Einsatzgruppen był odpowiedzialny za wymordowanie prawie całej żydowskiej ludności na Łotwie. Jak się niedawno okazało, nazwiska Hermanna Gielowa i Rudolfa Lange znajdują się na tablicy pamiątkowej w kwaterze żołnierzy niemieckich na cmentarzu na Miłostowie. Te dwa nazwiska mają być w najbliższym czasie usunięte.

Nie tylko Kulmhof

Funkcjonariusze Gestapo, niemieckich służb policyjnych czy członkowie Sonderkommando Kulmhof to tylko część złowrogiej, mającej krew na rękach załogi Twierdzy Poznań. Okazuje się, że znaczną grupę stanowili "weterani" walk podczas powstania warszawskiego! Hitler rozkazał, by z Warthegau wysłano jednostki przeznaczone do tłumienia powstania. 2 sierpnia 1944 do Poznania przyjechał w tej sprawie sam Heinrich Himmler, szef Gestapo, SS i policji. Kilka dni później liczne oddziały z Poznania i mniejsze z innych miast Wielkopolski dotarły do Warszawy. Szlak ich walk znaczyły liczne zbrodnie na ludności cywilnej i wziętych do niewoli powstańcach.

Po kapitulacji powstania oddziały wróciły do Poznania, gdzie z wielką pompą witał je Arthur Greiser. W październiku 1944 r. pod zamkiem odbyła się defilada z ich udziałem. Z pewnością wtedy ul. Święty Marcin (przemianowaną na Adolf Hitler Strasse) maszerowało wielu sprawców zbrodni wojennych dokonanych w Warszawie. Niestety bardzo wielu zbrodniarzy wojennych uniknęło po wojnie odpowiedzialności za swoje czyny i nie stanęło przed sądem. W ostatnich tygodniach wojny zdarzały się przypadki, że funkcjonariusze Gestapo, SD czy SS przebierali się w mundury po poległych żołnierzach Wehrmachtu, przybierając jednocześnie ich tożsamość. Dzięki temu po dostaniu się do niewoli mieli większe szanse na przeżycie i powrót do Niemiec. Zapewne dlatego wielu zbrodniarzy zniknęło bez śladu.

Szymon Mazur

  • 75. rocznica zakończenia walk o Poznań zostanie upamiętniona 23 lutego na Cytadeli. Pod tablicą pamiątkową zostaną złożone kwiaty, a po uroczystości odbędzie się spotkanie rocznicowe. W tym roku odbędzie się także inscenizacja batalistyczna Bitwa o Poznań, której w zeszłym roku nie zorganizowano z braku środków.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020