Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Poczułam się heroicznie duża

Rozmowa z Gosią Bartosik o wystawie "Obudziłam się dorosła", kończącej jej rezydencję w CK Zamek. Wernisaż - 8 września. 

.
Gosia Bartosik, fot. K. Gorzelanczyk

Kiedy obudziłaś się dorosła?

Dopiero się przeciągam i dopijam kawę.

Czasem chcemy się obudzić, bo np. mamy koszmary. Ale rozumiem, że w tym przypadku tak nie jest?

To raczej był sen zimowy albo takie przeobrażanie poczwarki.

Podobno od razu po przebudzeniu namalowałaś kilka slajdów "o miłości, bliskości, seksie, macierzyństwie, wolności i malarstwie".

Rzeczywiście namalowałam kilka obrazów, ale to raczej jest moja przefiltrowana opowieść o tym, co mnie tutaj spotkało. Chciałam to zachować, pamiętać. Trudno zliczyć te wszystkie rzeczy, które się wydarzyły. I oczywiście na te projekcje wpływ ma zarówno miejsce, czyli Zamek, ale przede wszystkim ludzie, którzy pojawili się w tym czasie w mojej pracowni.

Które ze wspomnień chcesz ocalić?

Pokażę obrazy, które były najważniejsze i najsilniejsze. Pojawią się też twórcze poczynania moich gości, małe rysunki, powstające podczas rozmów przy stole. To też zapis wspomnień. Podobnie to, co powstało na warsztatach "Bravogirl/Bravoboy". Będą pokazane na wystawie w pojedynczym egzemplarzu w formie zina.

Prowadziłaś tzw. pracownię otwartą. Co to właściwie znaczy? Można Cię było podglądać przy pracy czy może malować razem z Tobą?

Malować wspólnie? Nie bardzo. Otwarta pracownia to było jedno z pierwszych wydarzeń ze mną jako rezydentką. W międzyczasie sala 101, poza moim miejscem pracy, stała się również ważnym miejscem spotkań, schadzek, zebrań czy nawet wykładów.

Wystawa skupiona jest wokół tematu kobiet. A projekt - "New women order" nasuwa skojarzania np. z "Nowym wspaniałym światem" Huxleya. To dobry kierunek?

Idea projektu zrodziła się z potrzeby opisania problemu podmiotowości i przedmiotowości kobiet w sztuce, ich aktywności na tym polu, która przez długi czas była pomijana chociażby z racji ideologii kulturowej. Nie chodzi o to, że dziewczyny są super, a chłopaki nie. Dużo moich prac jest o chłopakach. Feminizm nie wyklucza mężczyzn z tego świata. Nie chciałam stworzyć żadnej utopijnej wizji rzeczywistości, lecz bardziej skupić się na tematach warunkujących bycie artystką kiedyś i dziś, na kwestii praw kobiet, obowiązków, ciała czy postrzegania przez społeczeństwo.

Na ten projekt przełożyłam swoją własną historię oraz czerpałam z historii malarek, które chcą malować, pracować, ale z różnych powodów tego nie robią. Z czasem trwania rezydencji zakres tematów się szybko rozszerzał. To program o kobietach, ale niekoniecznie tylko dla kobiet, bo na warsztatach i wykładach pojawiali się również mężczyźni.

O mężczyzn też chciałam zapytać, bo jak wiadomo bywają ekspertami w każdej dziedzinie.

Nie wiem czy w każdej... Na każdym spotkaniu jednak pojawił się jakiś chłopak, a nawet kilku. I kiedy już byli, pytali. I to cieszy. Hasła: kobieta, feminizm czy ekofeminizm wielu z nich być może zniechęcały jednak do współuczestniczenia w proponowanych przeze mnie wydarzeniach. Propozycje spotkań były na tyle różnorodne, że w tej całej siatce każdy mógł wybrać coś dla siebie.

Idea tego programu również jest taka, by uzmysłowić sobie, jak bardzo człowiek jest silny, ile może zrobić. Nie tylko kobieta. Choć dawniej właśnie dziewczyny miały wpajane kanon zakazów i nakazów, a takie coś może czasem tę siłę zniszczyć albo znacznie ją pomniejszać. Nie jest to jednak reguła. Wydarzenia w ramach "New women order" sprawiały, że ja sama jako kobieta i malarka poczułam się heroicznie duża.

Zapraszasz na wernisaż uczestniczki Kongresu Kobiet, więc rozumiem, że sama również weźmiesz w nim udział?

Wybieram się.

Po którym z postulatów się podpisujesz?

Zapytaj mnie o to wieczorem, bo od rana trudno mi się myśli.

Typowa sowa?

Maluję częściej w nocy, wtedy mam cały Zamek dla siebie, zero telefonów, spraw do załatwienia. Skupiam się na pracy. Zdarza się, że śpię na moim rajstopowym projekcie, który od leżenia pod oknem uformował się w kokon.

Podobno Twoje malarstwo jest "z krwi i kości".

To, że jest "z krwi i kości" oznacza, że mówię w większości o ciele, o jego mięsnej prawdziwości, zarówno tej sztucznie pięknej, jak też autentycznie brzydkiej. "Z krwi i kości" oznacza też, że jest pełne emocji.

Na ile to jest uniwersalne, a na ile zakorzenione w tym, co tu i teraz? Na ile jest Twoje, a na ile wszystkich?

Moje to będzie zawsze. A czy ktoś znajdzie w tym swoją historię, to trudno przewidzieć.

Rozmawiała Monika Nawrocka-Leśnik

Gosia Bartosik - malarka, rysowniczka i graficzka. Absolwentka Wydziału Malarstwa i Grafiki Warsztatowej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Na swoim koncie ma kilka wystaw indywidualnych i zbiorowych, m.in. "Niechcący", "Dupa Diabła" czy "Obszary Rysunku". 

  • "Obudziłam się dorosła" - wystawa Gosi Bartosik w ramach Rezydencji Artystycznych 2017
  • CK Zamek, sala 101
  • wernisaż: 8.09, g. 19
  • wystawa czynna do 26.09
  • wstęp wolny
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.