Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Czechosłowacka kontrkultura

W Centrum Kultury Zamek w kwietniu i maju będzie można zobaczyć wystawę Poza miastem. Sowiniec jako nieoficjalne centrum czechosłowackiej kultury 1979-1989. Wyjątkowa ekspozycja pokazuje nietypową sytuację, gdy to prowincja staje się prawdziwym centrum dla sztuki niezależnej. W tym przypadku mowa jest też o historii wybitnej jednostki, która z zapałem budowała antypaństwowy underground.

.
Hana Purkrábková, bez tytułu, lata 80. XX w., szamot (ceramika), fot. materiały organizatorów

Po raz pierwszy w Polsce będzie można zobaczyć szeroki wybór z prywatnej kolekcji profesora Jindřicha Štreita, pedagoga i wybitnego fotografa dokumentalisty. Niezależnym wystawiennictwem zaczął się zajmować pod wpływem impulsu, gdy w 1974 roku uznał, że zamiast tablic pokrytych treściami politycznymi zacznie pokazywać swoim uczniom obrazy różnych artystów. Początkowo była to twórczość jego przyjaciół. - W systematyczną działalność wystawienniczą zaangażowałem się w 1976 roku, kiedy w Sowińcu przestano uczyć z uwagi na zbyt małą liczbę uczniów - mogłem zatem wykorzystać część budynku, głównie sale lekcyjne, jako przestrzeń wystawienniczą - wspomina profesor.

Działalność kulturalna była dla Jindřicha Štreita formą protestu. Prezentował twórczość artystów, którzy nie mogli wystawiać swych dzieł w kraju, lecz byli doskonale znani za granicą, czy słowackich i lokalnych twórców. W okolicy jego wystawy były zresztą jedyną okazją do zobaczenia sztuki współczesnej. Štreit budował stale rosnącą sieć kontaktów w świecie sztuki na zasadzie wymiany: gdy był zapraszany do wystawiania swoich fotografii, to potem z kolei on gościł w Sowińcu poznanych artystów. - Kolekcja jest ilustracją czeskiej i słowackiej sztuki lat 70. i 80. Są w niej najznakomitsze nazwiska. Nie jest ona kompletna, bo to zbiór prywatny. Nie jest też encyklopedią sztuki czeskiej. Ale to wspaniały zbiór, w którym widać wszystkie tendencje obecne wówczas w sztuce, tj. surrealizm, konceptualizm - wyjaśnia Štěpánka Bieleszova, kuratorka wystawy, która pracuje w Muzeum Sztuki w Ołomuńcu. Na wystawie będzie można zobaczyć prace tak wybitnych artystów, jak Jan Švankmajer, Jiří Kolář czy Karel Nepraš. Oczywiście - działalność Štreita nie mogła trwać w najlepsze w komunistycznej Czechosłowacji bez ingerencji aparatu bezpieczeństwa. Władze pilnie obserwowały poczynania niepokornego profesora. Gdy w 1983 roku otworzył wystawę grupy surrealistycznej Żaden tyran nie może zakazać marzeń, to na wernisażu zjawili się funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, aby zidentyfikować gości wystawy. Profesor zorganizował wówczas naprędce grupę osób, które uprzedzały potencjalnych gości o przygotowanej "zasadzce".

Z kolei gdy Štreit został zaproszony w 1982 roku na wystawę Spotkanie, która miała się odbyć na kortach tenisowych w Pradze, to był przekonany, że otrzymała ona zgodę władz. Dlatego wybrał zdjęcia z cyklu Wioska jest światem, który szykował w tym czasie na swoją prezentację w Ołomuńcu. Niestety, jeszcze zanim ktokolwiek mógł ją zobaczyć, wystawa została zamknięta przez służbę bezpieczeństwa, która skonfiskowała fotografie profesora, a on stał się obiektem represji. W areszcie śledczym na Ruzyni spędził kilka miesięcy, a po wyjściu z niego dostał zakaz nauczania. Po otrzymaniu wyroku skazującego w zawieszeniu za znieważenie republiki i głowy państwa profesor stracił tymczasowe zatrudnienie w bibliotece w Bruntálu. W tym trudnym czasie brat znalazł dla niego etat dyspozytora w gospodarstwie państwowym w Ryžovišti, gdzie Štreit pracował do końca 1991 roku.

Upadek komunizmu i rozpad Czechosłowacji nie spowodowały, że profesor Štreit zrezygnował z poszerzania swojej kolekcji. Dziś w zbiorach ma również dzieła z lat 90. i sztukę najnowszą. Ten pełen energii artysta zbiory poszerza bez żadnego wsparcia ze strony państwa. - Profesor Štreit jest wystawiany na całym świecie, od Tokio po Nowy Jork. Często wymienia się - oddaje swoje fotografie za dzieła innych artystów. Żyje bardzo skromnie, jest ascetą. Wydaje własne pieniądze - nikt mu ich nie daje. Wszystko robi dla sztuki - przyznaje Bieleszova. W Zamku Štreit zaprezentuje swoje fotografie ze swojego nowego cyklu Gdzie jest mój dom?, w którym podjął temat bezdomności (w przeszłości już prezentował w stolicy Wielkopolski swoje starsze prace). - Profesor Štreit przyjedzie do Poznania. Będzie opowiadał o swoim życiu, aktywizmie, undergroundzie i swojej kolekcji - zapowiada Bieleszova.

Prezentację wybranych dzieł z kolekcji Štreita można też potraktować jako kontynuację współczesnej wymiany kulturowej między Czechami a Polską. Štěpánka Bieleszova była kuratorką zorganizowanej w zeszłym roku w Ołomuńcu wystawy Abstrakcja PL, na którą trafiło polskie malarstwo abstrakcyjne z lat 1945-2017. W oparciu o prowadzone przez siebie badanie jest zdania, że w okresie komunizmu artystów z tych dwóch krajów wiele łączyło. W swoich dziełach twórcy polscy i czescy często sięgali na przykład do symboli politycznych, przez co ich prace miały charakter alegoryczny. W tamtym okresie dochodziło zresztą do wymiany doświadczeń i budowania kontaktów, dzieła artystów polskich były wystawiane w Czechosłowacji, a twórczość Czechów prezentowana w Polsce. Co się stanie z niesamowitą prywatną kolekcją Jindřicha Štreita? - Mam w planie przygotowywanie wystaw i publikacji, aby rozpropagować działalność profesora Štreita. Będziemy starali się zainteresować nią Ministerstwo Kultury i państwo - aby poznali, jak wyjątkową ma ona jakość. Mamy pomysł, aby stworzyć muzeum czeskiej sztuki niezależnej. Ten cały proces będzie trwać kilka lat - zapowiada Štěpánka Bieleszova.

Marek S. Bochniarz

  • wystawa Poza miastem. Sowiniec jako nieoficjalne centrum czechosłowackiej kultury 1979-1989
  • wernisaż 3.04, g. 18
  • CK Zamek
  • czynna 4.04-19.05

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019