Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

FILOZOFIA ULIC. Drinki w dragu

Drink-bar Lokum Stonewall działa na ulicy Półwiejskiej od dwóch lat. Podobne bary, powstające w miastach przez ostatnie stulecie, pełniły rolę o wiele szerszą niż po prostu miejsca zabawy. Były raczej zdumiewająco magnetycznymi społecznie mikroenklawami eksperymentu, egzystencji i polityki. Ich historie wiele mówią nam o polityczności przestrzeni, procesie emancypacji mniejszości i o tym, jak myśleć o filozofii władzy.

. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

W Poznaniu, jak w ogóle w Polsce, nigdy nie powstały gejowsko-lesbijskie fyrtle w miastach, nazywane gaytowns albo gayborhoods, poddawane obecnie na Zachodzie komercyjnej presji i odwiedzane w ramach tak zwanej "coolowej geografii miejskiej", która poniekąd zawłaszcza oryginalne miejsca jako turystyczne wizytówki metropolii. W tej części Europy zawsze były to jedynie ograniczone lokalizacje i ukryte miejsca, czasem nawet bez szyldów, typowe dla epoki sprzed gay pride - z "dyskrecją" jako eufemizmem i nieomylnym znakiem wstydu. Wiszące dumnie na deptaku tęczowe flagi, zewnętrzne stoliki i otwarte wejście z przeszkloną fasadą Lokum łamią ten niepisany kod organizacji publicznej przestrzeni, co jest istotne bynajmniej nie tylko z socjologicznego punktu widzenia. W sierpniu ubiegłego roku okolica Lokum była też ogniskiem protestów "Poznań broni tęczy". Takie drobiazgi jak tęczowe flagi na deptaku i w prywatnych oknach czy punkt zbiórki manifestacji mogą wydawać się dość błahe. Jednak to przełamywanie niewidzialności powtarza w małej, polsko-miejskiej skali ważny etap związany z emancypacją kultury LGBT+, który osiągał dojrzałość już po I wojnie światowej.

Na przykład w bezpośredniej bliskości Poznania, w Berlinie, rozkwitał w latach 20. fyrtel Nollendorf (Nollendorfkiez) na Schönebergu, w którym mieszkały i bawiły się osoby nieheteronormatywne z całej Europy, zwłaszcza młodzież. Założycielem Doriana Graya na Bülowstraße, jednego z najpopularniejszych dansingów i drink-barów gej-les-trans, był zaraz po wojnie Richard Bytomski, aktywista polskiego pochodzenia w zarządzie wielkiego berlińskiego stowarzyszenia Związek dla Praw Człowieka (Bund für Menschenrecht), przez lata wytrwale walczącego o prawa LGBT. Dansing, jak cała Bülowstraße i okolica, emanował seksualno-polityczną wolnością aż do przejęcia władzy przez nazistów w 1933 roku, również gdy po śmierci Richarda kierowanie klubem przejęła jego matka Franciszka, robiąc z niego oazę dla lesbijek (odbywały się tam na przykład spotkania redakcyjne ważnego pisma lesbijskiego). Nazwa klubu nawiązywała oczywiście do ikony Oscara Wilde'a, od dawna już wtedy nieżyjącego (zmarł w 1900 roku), tak jak poznańska Grupa Stonewall odwołuje się do ikony gejowskiego pubu nowojorskiego z lat 60., dziś pomnika narodowego USA.

Podobne nawiązywanie może pozornie wyglądać na eklektyzm lub przeszczep symbolu na obcy grunt, ale w istocie jest to taktyka swobodnego tworzenia odniesień, by materializować je w konkretnej przestrzeni na swoich własnych prawach. Pokazuje to głębokie związki między oddolną polityką, organizacją wspólnej przestrzeni, wyobraźnią jako formą oporu i swobodnym przejmowaniem znaków, a także materialnością tych wymiarów życia, w tym zabawy i pokazywania się "na ulicy". Dlatego dopiero ruch gay pride, właśnie "na ulicy", "na fyrtlu" i klubowy, jak lipcowy poznański Pride Week, okazał się - patrząc historycznie - politycznie przełomowy i przyniósł duże zmiany.

Problem, który się tu pojawia, to filozofia władzy. Wiele klasycznych teorii ujmowało tę władzę wąsko, ignorując socjologię i wymiar materialny, na przykład koncentrując się na decyzjach, odgórnych procesach (poziom parlamentów i partii), procedurach ustanawiania zasad, rozumie albo abstrakcji prawa. W ostatnich dekadach wiele się jednak nowego w filozofii nauczyliśmy na temat wspomnianych wcześniej związków.

To, co jest widzialne we wspólnej przestrzeni, jak działa to na ulicy lub w pubie, jak miejsce zabawy wiąże się czasem z działaniem politycznym, okazuje się kluczowe, żeby zrozumieć zewnętrzne efekty (takie jak duża mobilizacja na protestach), ale też, co może jeszcze ważniejsze, zmiany zachodzące w ludziach, którzy w tych miejscach żyją, bawią się i pokazują, kim chcą być. Władza jest materialna w dosłownym sensie, na przykład gdy pewne części przestrzeni miasta są wyłączone z samej możliwości powieszenia tęczowej flagi. Ale i opór ma charakter zupełnie materialny, na przykład gdy po deptaku czasem przechadzają się, może nawet ryzykując, drag queens, a otwarty klub wita gości z ulicy w świetle dnia, a nie tylko w nocy i ukryty w zaułku. Procesu emancypacji, również wewnętrznej, nie sposób zrozumieć bez tego konkretnego ucieleśnienia i infrastruktury, choćby były to tylko drink-bary, kinowe przeglądy filmów albo księgarnie LGBT+. Istotne jest nie to, co w ten sposób się odzwierciedla, ale jakie zmiany one w ludziach wywołują, jak ludzi odmieniają.     

Emancypacja miała początkowo przede wszystkim charakter symboliczny, kulturalny. Właśnie w Poznaniu, w jednym z dobrze znanych poznania (n)kom wieżowców przy ulicy Piekary, mieściła się od 1990 roku przez ponad dekadę redakcja Inaczej, najważniejszego, regularnego pisma społeczno-kulturalnego LGBT, które numery rozchodziły się w Polsce w kilkutysięcznych nakładach. Mimo to adresu nie można było zlokalizować, jawny był tylko numer skrzynki pocztowej, a wydawnictwo pracowało ściśnięte na niewielkiej przestrzeni. Na tamtym etapie ważne były takie gesty jak wywiady, których pismu udzielali Maria Janion, Ewa Łętowska, Zofia Kuratowska, Adam Zieliński czy poznańska psycholożka z UAM Maria Beisert, a także wiele artystek i artystów.

Dwadzieścia lat później sytuacja polityczna nie zmieniła się diametralnie, choć w Pride Week w Poznaniu biorą udział tysiące ludzi, a w tym roku powstał przy Starym Rynku pierwszy w Polsce prowadzony przez Grupę Stonewall hostel. W naszej części Europy atmosfera znowu gęstnieje, jak w dziwacznym déjà vu lat 20., ostatnio za sprawą wzorowanej na rosyjskiej ustawy anty-LGBT na Węgrzech. Mimo to adresy są jeszcze jawne, flagi wiszą, marsze równości idą - drink-bar i hostel przypominają lokalnie o historii ruchu LGBT+, ale przede wszystkim są ważne, bo zmieniają sposób, w jaki patrzymy na polityczny sens pozornie neutralnej przestrzeni.

Marek Woszczek

*Marek Woszczek - prof. UAM, wykłada na Wydziale Filozoficznym UAM w Poznaniu. Zajmuje się ontologią, filozofią fizyki, filozofią przyrody, historią myśli wczesnonowożytnej. Współzałożyciel Stowarzyszenia LGBT+ UAM (2020).

              © Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021