Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

To nie jest zamek d'If, ani zamek Silling

Teatr Usta Usta Republika w Geometrii proponuje osobną i oryginalną wariację na temat Zamku Franza Kafki. Zamiast dokonywać scenicznej adaptacji powieści, Wojciech Wiński próbuje odpowiedzieć na pytanie kim jest jej główny bohater, bądź szerzej - w jaki sposób postaci stworzone przez praskiego pisarza funkcjonują w stworzonej przez niego rzeczywistości.

. - grafika artykułu
Printscreen ze spektaklu online, fot. Marek S. Bochniarz

Geometria to sztuka o tworzeniu spektakli, a także utwór obnażający jałowość nadużywanych praktyk teatru partycypacyjnego. Metateatralne, gorzkie szyderstwo uderza w artystyczną i produkcyjną bezsilność scen prowincjonalnych i ubogich - słabość wyrobników, co może i chcieliby, ale brak im środków i warsztatu, bo mają "dużo chęci, mało talentu". Towarzyszy temu refleksja nad możliwościami, które przy interpretacji kafkowskiego świata może zaoferować wariantywność gry aktorskiej.

Od pierwszych chwil dziania się uderza w tym przedstawieniu szkolność, przejawiająca się na wiele sposobów. Pierwszy związany jest z zastosowaną przez Wińskiego konwencją teatru w teatrze. Geometrię wystawia fikcyjny Teatr z Oklahomy, którego pierwowzór znajdziemy w Ameryce Kafki. Nature Theatre of Oklahoma był teatrem życia, oferującym zatrudnienie wszystkim zainteresowanym - rzeczą prawie tak nieograniczoną i chłonną, jak zastępująca rzeczywistość produkcja sceniczna z Synekdochy, Nowego Jorku Charliego Kaufmana. Teatr Usta Usta Republika podsuwa nam z kolei obraz obwoźnej trupy posługującej się poetyką cyrkową, gdy na scenę wkraczają energicznie Pomocnicy Geometry (Mikołaj Podworny i Przemysław Zbroszczyk). Swoją żywiołowością i kolorowymi, obcisłymi sportowymi kostiumami przypominają teatralność zapaśników lucha libre. Teatr z Oklahomy złożony jest głównie z nieszczęśników o niezrealizowanych ambicjach. "Dlaczego akurat teraz?! To była rola jak dla mnie! Wreszcie bym się pokazała! Niektórzy to przychodzą sobie tylko dorobić do etatu. A dla niektórych to być albo nie być" - wybucha sfrustrowana Frieda-aktorka (Ewa Kaczmarek), gdy pierwsza próba przeprowadzenia castingu do postaci Geometry okazuje się jałowa.

Nie tyle "wystawiając", co "próbując" Zamek, twórcy ściągają publiczność na powrót do szkolnej ławki, gdy Barnabas-aktor (Grzegorz Ciemnoczołowski) przepytuje: "Po pierwsze - kto z państwa czytał Zamek? Tak myślałem. A ci co niby czytali - czy coś pamiętają? Nie sądzę!", czemu w wersji Zoom towarzyszą ruchy "zaprzeczającej" kamery subiektywnej. Gdy usłyszałem absurdalne pytanie "Ile sukni posiadała oberżystka?", przypomniałem sobie traumę pozostawioną po dziwnych, trochę sadystycznych testach z wiedzy lekturowej na zajęciach z Historii Literatury Polskiej. Aktorzy kpią w Geometrii z tego quizowego podejścia do literatury - edukacji szkolnej, również i tej wyższej, która ukręca łeb zasadzie przyjemności tekstu, a w przypadku Kafki sprawia, że przegapiamy po drodze pytanie o sens, czy - jak w przypadku tego spektaklu - o mechanizm.

Aby oddać reguły gry w kafkowskim świecie, w Geometrii większość aktorów posługuje się dwoma stylami. Sprawdzają na ile przesadzona, groteskowa maniera złej gry pozwala oddać ambiwalentną rzeczywistość ciągłego osaczenia, zdominowaną przez poczucie wielokierunkowej i rozproszonej opresji, w której trudno jest jednoznacznie wskazać jej agentów, bo ci sięgają po różne maski. Stąd aktorzy Teatru z Oklahomy noszą na głowie pończochy, groteskowo wykrzywiając twarze i wyginając ciało (te transformacje w postaci Barnabas przybierają skrajny wyraz, gdy ten staje się garbusem). W wariancie realistycznym artyści odgrywają bądź to inny aspekt swych kafkowskich postaci, bądź aktorów teatrzyku, gdy ci kłócą się "za kulisami". Jedynie Geometra (Marcin Głowiński) nie posiada w swojej postaci tej podwójności, bo nie jest agentem, lecz przedmiotem manipulacji. Chciałoby się powiedzieć, że nie umie wyjść z prostoduszności roli "mężczyzny w wieku 46 lat, spokojnego, uczciwego, pracowitego, ambitnego", jak charakteryzuje go Barnabas-aktor. I te cechy skazują go na stanie się ofiarą w rękach innych. Wersja Zoom jeszcze bardziej akcentuje żonglerkę stylem gry w przedstawieniu - zwłaszcza w przypadku Friedy, której grymasy śledzimy przez kamerę trzymanego przez nią smartfona.

Podwójność świata podkreśla scenograficzna przestrzeń Geometrii. Sala Teatru Usta Usta Republika przekształca się w rachityczną scenę Teatru Oklahoma, wystawiającego marną sztukę rozgrywającą się w podzamkowej oberży. Tandetne i krzykliwe, wręcz wulgarne stroje Idalii Mantas doskonale korespondują z kuriozalnymi rekwizytami, cyrkowymi dekoracjami i wszechobecną słomą. Nasycone barwy i ciepłe oświetlenie (Maciej Włodarczyk, Andrzej Majos), jeszcze bardziej wyraziste w wersji Zoom uświadamiają, jak bardzo Geometria daleka jest od ilustrowania pierwowzoru literackiego. Zimowe i nieprzystępne obrazy Zamku Kafki ukształtowały w mojej wyobraźni adaptacje filmowe z lat 90. ubiegłego wieku. Zamok Bałabanowa z 1994 roku czarno-białą, niczym pożyczoną z horroru sylwetą budowli podkreślał myśl, że tytułowa twierdza jest nieosiągalna, a przy tym funkcjonuje jakby w innym porządku. Zagubiony w prymitywnych warunkach panujących we wsi, K. mógł jedynie z przerażeniem obserwować poruszające się w stronę zamku mroczne dorożki czy automobile, których operatorzy nigdy nie reagowali na jego rozpaczliwe gesty zatrzymania ich. W Das Schloß Michaela Haneke (1997) tego zamczyska nigdy nawet nie widzimy - jedynie nieprzejezdną drogę i zaspy, przez które brnie coraz bardziej zmęczony K. Zimna kolorystyka, surowość wnętrz wiejskich w filmie austriackiego reżysera wręcz przytłaczają, składając się na koszmarną, turpistyczną rzeczywistość koszmaru. To właśnie z tymi dwoma filmami odruchowo porównuję Geometrię. Zwłaszcza, że w wersji online'owej transmisji na żywo poprzez Zoom, a także poprzez wykorzystanie różnych kamer i punktów widzenia, ten spektakl nabiera cech teatru telewizji, poetyce dość bliskiej interpretacjom Bałabanowa i Hanekego. Przytulność i jarmarczność podzamkowej karczmy dekoncentruje uwagę publiczności, która może łatwo przeoczyć moment, gdy w tej festyniarskiej scenerii zacznie się robić koszmarnie.

A jednak Geometria nie jest przecież adaptacją Zamku. Teatrowi Usta Usta Republika brakuje tej naiwności cechującej Teatr Oklahoma, która pozwala ufać myśli, iż Kafkę można zaadaptować ot tak i skutecznie na scenie wystawić. To raczej spektakl o niemożności poradzenia sobie - Geometry z Zamkiem, człowieka z ograniczeniami narzuconymi mu przez nieokreślony system (kastowo-klasowy? inny?), marnych aktorów z trudną sztuką, czy wreszcie dobrych aktorów z problemem adaptacji tekstu trudnego. Tekstu, co do którego artyści mają mieszane uczucia. Temu, że ich publiczność ten tekst zna nie wierzą, a w samej możliwości spójnej interpretacji też nie pokładają wiele nadziei.

Marek S. Bochniarz

  • Geometria
  • Teatr Usta Usta Republika
  • reż. Wojciech Wiński
  • recenzja premiery wersji online z 26.03

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021