Kultura Poznań.pl

Rozmowy

opublikowano:

Uniwersytet w cieniu antysemityzmu

- Termin "getto ławkowe" nie był mi obcy. Jednak gdy wiosną ubiegłego roku otrzymałem w tej sprawie list od pana Macieja Zaremby Bielawskiego ze Sztokholmu, uświadomiłem sobie, że nie są mi znane szczegóły takich haniebnych wydarzeń w odniesieniu do Uniwersytetu Poznańskiego w okresie międzywojennym - mówi prof. Andrzej Lesicki*. - W sytuacjach, o których dzisiaj byśmy powiedzieli, że należało reagować, nie reagowano - dodaje prof. Maciej Michalski**.

. - grafika artykułu
Collegium Minus, fot. Poznan Film Commission

Dzisiaj uniwersytet kojarzy nam się z miejscem wolnej wymiany myśli, dyskusji naukowej, ścierania się różnych, często sprzecznych poglądów. Takie hasła jak otwartość i tolerancja są trwale związane z naszym Uniwersytetem. Tymczasem okazuje się, że w okresie międzywojennym zdarzały się w Poznaniu przypadki dyskryminacji studentów pochodzenia żydowskiego!

Prof. Andrzej Lesicki: W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że uniwersytet jest, a przynajmniej powinien być, miejscem dyskusji naukowych, wolnych, niekrępowanych ograniczeniami. Powinien być miejscem wymiany czy nawet ścierania się myśli, jednak zawsze z zachowaniem zasady poszanowania poglądów przeciwnych i godności każdego z uczestników dyskusji. Cieszę się, że Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, a wcześniej Uniwersytet Poznański, jest postrzegany jako uczelnia, w której te zasady są przestrzegane i pielęgnowane.

Oczywiście nie jest mi obce zjawisko antysemityzmu i wiem doskonale, że w historii naszego kraju miały miejsce, a niestety czasem mają i dzisiaj, różne przejawy antysemityzmu. Termin "getto ławkowe" nie był mi obcy. Jednak gdy wiosną ubiegłego roku otrzymałem w tej sprawie list od pana Macieja Zaremby Bielawskiego ze Sztokholmu, uświadomiłem sobie, że nie są mi znane szczegóły takich haniebnych wydarzeń w odniesieniu do Uniwersytetu Poznańskiego w okresie międzywojennym. Dosyć szybko otrzymałem informację, że kwestia ta nie była przedmiotem pogłębionych badań. Dlatego zwróciłem się do kilkorga pracowników naszej uczelni, reprezentujących różne dyscypliny naukowe, z prośbą o podjęcie badań w tym kierunku.

Efektem tych rozmów było powołanie 4 października 2019 roku komisji, w skład której weszli profesorowie: Anna Wolff-Powęska, Michał Michalski, Piotr Forecki, Rafał Witkowski i Krzysztof Podemski. Zadaniem tegoż zespołu było podjęcie badań nad problematyką przejawów antysemityzmu na Uniwersytecie Poznańskim. Ustaliliśmy też, że wyniki ich prac zostaną przedstawione na konferencji naukowej, której pokłosiem będzie monografia rzetelnie relacjonująca efekty kwerend i studiów prowadzonych w bibliotekach i archiwach. Prezentacja ustaleń miała się odbyć w czerwcu, ale do końca semestru letniego (w praktyce do końca września br.) konferencje muszą odbywać się w formie zdalnej. Ponieważ uważamy, że dla tak ważnej konferencji istotny jest jej tradycyjny przebieg, wraz z komisją postanowiliśmy przenieść ją na jesień tego roku z nadzieją, że będą już wówczas warunki dla takiego spotkania. Wtedy też ukaże się zapowiadana książka, którą opublikuje Wydawnictwo Naukowe UAM.

Zamierzamy także oddać hołd pamięci osób, które ucierpiały w wyniku antysemickich ekscesów, w formie pamiątkowej tablicy lub pomnika. Dzisiaj mogę powiedzieć, że znam tylko cząstkowe wyniki prac komisji. Niestety potwierdziły one, iż Uniwersytet Poznański był miejscem antysemickich ekscesów. Zaskakiwać może to, że miały one miejsce w mieście, w którym mniejszość żydowska była znacznie mniej liczna niż w innych ośrodkach akademickich, a także to, że wydarzenia te nie zdarzały się wyjątkowo i bywały bardzo drastyczne. Szczegóły wyników badań lepiej ode mnie ujawnią członkowie komisji. 

Komisja pracuje już od października 2019 roku. Zapewne wiadomo już, ile było antysemickich incydentów na naszej uczelni i jakiego rodzaju to były zachowania. Czy chodziło tylko o przemoc symboliczną czy także fizyczną?

Prof. Maciej Michalski: Jako członkowie komisji przyjęliśmy zasadę, że o wynikach prowadzonych prac poinformujemy szczegółowo podczas jesiennej konferencji, a następnie w rozszerzonej formie w przygotowywanej publikacji. W tej chwili można powiedzieć, że na Uniwersytecie Poznańskim dochodziło do antysemickich wystąpień. Niekiedy prześladowania te miały charakter przemocy fizycznej. Zebrane dane nie wskazują, aby przypadki te przybierały tak skrajną formę jak zabójstwa.

Czy na Uniwersytecie Poznańskim funkcjonowało tzw. getto ławkowe?

M.M.: Z badań nie wynika, aby na Uniwersytecie Poznańskim wprowadzono getto ławkowe w sensie instytucjonalnym. Występowały przypadki blokowania dostępu do sal wykładowych czy laboratoriów. Wprowadzano także limity przyjęć dla studentów żydowskich.

W okresie przedwojennym bardzo aktywne były studenckie korporacje. Niektóre z nich posługiwały się hasłami nacjonalistycznymi. W Poznaniu szczególnie dużym poparciem cieszyła się Narodowa Demokracja. Czy środowiska studentów związanych z korporacjami i endecją miały swój udział w antyżydowskich ekscesach?

M.M.: Faktycznie, to właśnie studenci w różny sposób powiązani z obozem narodowym bądź identyfikujący się z jego ideologią stanowili na Uniwersytecie Poznańskim grupę, która formułowała szereg antyżydowskich postulatów. Należeli oni do Młodzieży Wszechpolskiej, korporacji akademickich, ale także kół naukowych i innych stowarzyszeń. Wiele z nich już na początku lat 20. wykluczyło Żydów z grona swych członków.

Jak Uniwersytet Poznański sytuuje się na tle innych polskich uczelni wyższych pod tym względem? Czy było u nas więcej aktów wrogości wobec Żydów niż np. w Warszawie czy Łodzi?

M.M.: Antysemicki klimat na polskich uczelniach był czymś powszechnym. Uniwersytet Poznański nie wyróżniał się na tle innych szkół wyższych. Naszą uczelnię charakteryzował natomiast niewielki odsetek studentek i studentów żydowskich. W tym kontekście panujące na UP antysemickie wzmożenie można uznać za co najmniej frapujące. Natomiast wspólny z innymi uczelniami był też niewątpliwie konformizm części kadry profesorskiej.

To znaczy?

M.M.: W sytuacjach, o których dzisiaj byśmy powiedzieli, że należało reagować, nie reagowano. Dodatkowo ci, którzy protestowali przeciwko tym aktom nietolerancji, byli sekowani przez środowisko naukowe oraz przez studentów.

W 1939 roku można było już odczuć nadchodzącą wojnę. Czy w obliczu wspólnego zagrożenia, jakim dla Polaków i Żydów były hitlerowskie Niemcy, przejawy antysemityzmu ustały?

M.M.: Niestety nie. Antysemityzm był wśród studentów i części wykładowców wyraźnie dostrzegalny. Przed samym wybuchem wojny może nieco osłabł, gdyż inne kwestie wówczas zajmowały społeczność akademicką. Niemniej jeszcze w 1938 roku dość głośne na naszym Uniwersytecie było hasło całkowitego zamknięcia uczelni dla osób pochodzenia żydowskiego.

Rozmawiał Szymon Mazur

*Prof. Andrzej Lesicki: ur. 1950,  zoolog, fizjolog. Rektor UAM w kadencji 2016-2020,  autor lub współautor ponad 230 publikacji, redaktor naczelny dwóch anglojęzycznych czasopism naukowych: "Folia Malacologica" oraz "Biological Letters"

**Prof. Maciej Michalski: ur. 1968, historyk. Od 2016 roku kierownik Pracowni Historii Kultury na Wydziale Historii UAM. Zajmuje się m.in. kształtowaniem tożsamości etnicznej i narodowej w XIX wieku, oraz mediewalizmem "Ziem Odzyskanych".

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020