Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

ETHNO PORT. Ceremonia - nie koncert

W strugach deszczu czekaliśmy na kolejnych muzyków. Na szczęście na scenie pojawiła się tęcza... Ethno Portu dzień drugi.

Noreum Machi (Korea), fot. materiały organizatorów - grafika artykułu
Noreum Machi (Korea), fot. materiały organizatorów

Jak tylko izraelski artysta Amit Carmeli i Brazylijczyk Joca Perpignan pojawili się na scenie, od razu zaznaczyli, że nie jest to koncert, lecz ceremonia. Słowa się sprawdziły, a widzowie dali się w to wciągnąć. Pozwolili, by muzyka ich zdefiniowała, by była ich najdoskonalszym środkiem ekspresji. Znajdując się w namiocie wypełnionym po brzegi muzyką, nie można było być myślami gdzie indziej...

Po nich na scenie pojawiła się młoda grupa z Seulu - Noreum Machi. Byli to jedyni muzycy, którzy oprócz swych wokalnych oraz instrumentalnych umiejętności zaprezentowali publiczności taniec oraz zadbali o oprawę wizualną koncertu. Kostiumy, wielka kukła-latawiec przyczepiona ponad sceną oraz taniec sprawiły, że uczestniczyliśmy w kolejnym rytuale, który stał się wielkim widowiskiem. Artyści zaprezentowali zmodyfikowany, starożytny rytuał zwany Pungmul- nori, którego źródeł należy szukać w szamanizmie oraz animizmie. Wykorzystali do tego cztery instrumenty, które odzwierciedlały żywioły natury, między innymi janggu, który reprezentuje deszcz. Polskim akcentem drugiego dnia Ethno Portu był koncert YeShe. Pojawił się na scenie w czasie największej ulewy. To jednak nie przeszkodziło Antoniemu Gralakowi w wirtuozerskim popisie, w którym pierwsze skrzypce grała trąbka. Połączyła w jedno rock, jazz oraz elektronikę. Było to coś dla smakoszy klubowego grania, którzy mieli ochotę spróbować nowych smaków...

Piątkowy muzyczny cykl zamknął "Gnawa Crossroads" - projekt specjalny, na który czekali wszyscy. Pod tym szyldem spotkali się: wybitny marokański artysta Maallem Mokhtar Gania, poznański klarnecista Wacław Zimpel i amerykański perkusista Michael Zerang. Kiedy przemoczeni widzowie po oczekiwaniu na spóźniony koncert znów weszli do namiotu, od razu zapomnieli o szaro-burej aurze na zewnątrz. Rytmicznie kołysali się do dźwięków saksofonu, gitary gimbri (przywiezionej przez mistrza tego instrumentu - Maallema Mokhtara Gania) oraz bębnów, które są środkiem ekspresji Michaela Zeranga. Celem wspólnego polsko-amerykańsko-marokańskiego projektu było nadanie współczesnego kontekstu pierwotnym rytuałom pochodzącym z różnych kultur.

Monika Nawrocka