Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

FESTIWAL FABUŁY. Warstwy niepamięci

- Druga wojna światowa w pewnym sensie nigdy się dla nas nie skończyła, a by to wykorzystywać potrzebni są nam właśnie Niemcy. Choć w międzyczasie wróg się zmienił i stały się nim Stany Zjednoczone. Z tą różnicą, że Rosja nigdy nie pokonała Stanów, a Niemcy już owszem. Efekt jest taki, że cały moralny kapitał Rosji oparty jest właśnie na wojnie, na jej symbolice - mówił podczas piątkowego spotkania rosyjski pisarz Sergiej Lebiediew. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim dwóch jego najnowszych powieści: Dzieci Kronosa i Debiutanta.

. - grafika artykułu
Piotr Oleksy, Agnieszka Smólczyśka-Wiechetek oraz Siergiej Lebiediew podczas spotkania, fot. Anna Solak

- Dotyka czułych fragmentów rosyjskiej historii, niekiedy zapomnianych. Do przeszłości podchodzi jednak nie jako odkrywca sensacji, ale jako wrażliwy członek wspólnoty. Znajduje w swoich powieściach pryzmat, przez który ukazuje ludzką kondycję - tak we wprowadzeniu do spotkania kreślił sylwetkę pisarza prowadzący je Piotr Oleksy.

Jego pierwszym pytaniem skierowanym do bohatera wieczoru była próba ustalenia, dlaczego dla tematyki, jaką porusza w swoim pisarstwie, Sergiej Lebiediew wybiera prozę, a nie na przykład literaturę faktu. - Myślę, że pisarz który porusza tematy sowieckiej przeszłości, jest jakby zobowiązany pisać w ten sposób. Sowiecka przeszłość to tak naprawdę produkt siedemdziesięciu lat tworzenia i cenzurowania tego, co władzy było wtedy potrzebne. Jeżeli mam mówić szczerze, zbyt wiele jest faktów w tym łańcuchu, by to opisać tak po prostu. Jedynym co może to wszystko scalić, rzucić lepsze światło, jest właśnie proza. To samo zresztą można powiedzieć o współczesnej historii Rosji. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości i mnie i innym będzie dane napisanie dokumentalnej powieści o świecie, w którym teraz żyjemy.

Zdaniem Lebiediewa jego ostatnia powieść - Debiutant - o otruciach i prześladowaniach przeciwników politycznych, jest właśnie taką bezpośrednią literacką odpowiedzią na to, co obecnie dzieje się w jego ojczyźnie. Zwrócił przy tym uwagę na "nawyk milczenia", jakim charakteryzuje się naród rosyjski, który po latach ustroju komunistycznego nadal nie zawsze potrafi reagować na opresję władzy.

Zapytany o to, czym dla niego jest historia, odparł: - Z jednej strony, jeśli spojrzeć na mnie jako na prostego człowieka, historia to bezkompromisowa siła, która na nas działa. Posłużę się przykładem: kiedyś uczyłem się nurkowania i będąc na dnie zrozumiałem, że czuję się tam bardzo dobrze. To dlatego, że na samym dnie jedyne ślady człowieka to ślady katastrofy, ruiny, wraki - nie ma tam nic konstruktywnego. A życie wśród śladów katastrofy jest dla mnie czymś naturalnym. Z drugiej strony mam wrażenie, że my w Rosji trochę jesteśmy zafiksowani na tej idei traumy, wręcz lubimy ją podkreślać i wokół niej budować swoją tożsamość. W tym ujęciu dla mnie jako pisarza najciekawsze postaci to ludzie, którzy potrafią to oswoić, przekroczyć, iść dalej. Moim największym zaskoczeniem w prywatnej historii było to, że drugi mąż mojej babci był naczelnikiem gułagu. Nie mam na to wpływu, ale mogę wybrać, co ze swoim życiem zrobię sam. I tak wybrałem drogę pisania.

Zdaniem Piotra Oleksego, w odniesieniu do drugiej powieści pisarza, Dzieci Kronosa, można wysnuć przypuszczenie, że Niemcy są najbliższym narodem dla Rosjan z kilku powodów. Po pierwsze dlatego że są blisko, po drugie - są uosobieniem Zachodu.

- Niemcy w kulturze rosyjskiej odegrali ogromną rolę. Rozwijali starą Rosję, wnieśli do niej zachodnie wynalazki. Funkcjonowały wtedy dwa obrazy "obcego": Żydzi - bo Rosja carska była bardzo antysemicka oraz Niemcy właśnie - obcy dla rosyjskich elit starej Rosji. Potem, jak wiemy, wybuchła pierwsza wojna światowa, która diametralnie zmieniła postrzeganie Niemców przez Rosjan. Druga wojna światowa z kolei w pewnym sensie nigdy się dla nas nie skończyła, a by to wykorzystywać potrzebni są nam właśnie Niemcy. Choć w międzyczasie wróg się zmienił i stały się nim Stany Zjednoczone. Z tą różnicą, że Rosja nigdy nie pokonała Stanów, a Niemcy już owszem. Efekt jest taki, że cały moralny kapitał Rosji oparty jest właśnie na drugiej wojnie, na jej symbolice. Polacy powinni doskonale to rozumieć, stali się bowiem ofiarami nieustannej walki i odpychania się tych dwóch ogromnych sił: Niemców i Rosji - wyjaśniał pisarz.

Czy poruszy kiedyś w swojej powieści wątek polskiej historii?  - Faktycznie niebawem przystępuję do pisania powieści dokumentalnej, w której będzie mowa o polsko-rosyjskich stosunkach na przestrzeni wieków. Wystarczy spojrzeć na historię rodzinną. Moja babcia, która urodziła się w 1928 roku, była zakochana w Polaku. W jej wspomnieniach on znika w 1937 roku, ginie po nim ślad. W konsekwencji poznaje mojego dziadka, rosyjskiego oficera - prawdopodobnie zupełne przeciwieństwo swojego polskiego narzeczonego. Wiem, że Grigorij - prawdopodobnie Grzegorz - należał do polskiego ruchu komunistycznego, którego członkowie przyjechali do Związku Radzieckiego. W tym roku odwiedziłem archiwum, w którym dotarłem do informacji, że ludzie z tego środowiska prawdopodobnie zostali rozstrzelani w 1937 roku. Pracując nad kolejną książką na pewno przyjadę do Polski, żeby poszukać jego śladów.

Jedną z konkluzji festiwalowego spotkania była refleksja, że jeszcze do niedawna elity władzy były strażnikami tajemnicy przeszłości, tego co na temat ich działań można było przekazywać dzieciom i wnukom. I w tym sensie pokolenie rodziców i dziadków pisarza zależało od nich. Główną metodą sterowania społeczeństwem - zresztą stosowaną do dziś - było natomiast zarządzanie strachem.  - Dlatego to właśnie figura starszego, który widział tak wiele i to wszystko pamięta, jest w mojej twórczości tak ważna - podkreślał Lebiediew.

Notowała Anna Solak

  • Festiwal Fabuły: spotkanie z Sergiejem Lebiediewem
  • Zamek Czyta online
  • 20.11

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020