Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

ZAPISKI Z LAMUSA. Każdemu wolno głosować!

Nie ucichły jeszcze echa i nie uspokoiły się emocje, które towarzyszyły konkursowi recenzenckiemu "Orędownika Wielkopolskiego", "Kuriera Poznańskiego" i Kina Słońce, o którym pisałam w poprzednich Zapiskach z lamusa, kiedy jego organizatorzy, idąc za ciosem, rozpisali nowy konkurs. Ba! Plebiscyt!

.
Eugeniusz Bodo jako francuski aktor i piosenkarz Maurice Chevalier, lata 30. XX w., ze zb. Narodowego Archiwum Cyfrowego w Warszawie

"Redakcja naszego pisma i dyrekcja kinoteatru "Słońce", które wspólnym wysiłkiem zorganizowały niedawno Wielki Konkurs Filmowy o najtrafniejszą recenzję z filmu Każdemu wolno kochać, zachęcone olbrzymiem i zasłużonem powodzeniem ostatniego konkursu - a w stałej trosce o dobro polskiego filmu - organizują nowy niezwykły plebiscyt filmowy"* - informowano w "Orędowniku Wielkopolskim" w artykule Wielki plebiscyt filmowy (nr 105/1933). Jak i poprzednio, i tutaj chodziło o to, by czytelnicy i potencjalni odbiorcy nowych kinowych produkcji rodzimych śmielej wyrażali swoje opinie o stanie polskiej kinematografii. Równocześnie - powiedzmy to wprost - była to nie lada udana promocja już nie tylko Każdemu wolno kochać, ale także Jego Ekscelencji Subiekta, w którym zagrał "polski Morys Chevalier", jak go w dzienniku określono, czyli Eugeniusz Bodo!

Jakie tym razem zadanie stanęło przed chętnymi do udziału w konkursowych szrankach? Rzecz wydawała się znacznie prostsza niż poprzednim razem. Uczestnicy musieli jedynie odpowiedzieć na pytanie o to, który film podobał im się bardziej - Każdemu wolno kochać czy też Jego Ekscelencja Subiekt, który w momencie ogłoszenia nowego konkursu wchodził do kin. Trwała więc promocja pierwszego ze wspomnianych filmów i rozpoczęto promocję kolejnego. Spodziewano się zresztą, że nazwisko Eugeniusza Bodo już samo w sobie stanowi dla filmu najlepszą reklamę. Nie omieszkano przy tym jednak napisać o produkcji, w której wziął udział: "W tym najnowszym filmie, uznanym za jeden z najlepszych filmów polskich bieżącego sezonu grają najwybitniejsi polscy artyści: Mieczysława Ćwiklińska, Ina Benita, Eugeniusz Bodo i Konrad Tom. Nawet największy malkontent przyznać musi, że ten najnowszy produkt naszej kinematografji bije na głowę nawet najlepsze filmy zagraniczne. Film polski, niedawno jeszcze biedny Kopciuszek niedługo rywalizować będzie z zagranicą".

Aby wziąć udział w plebiscycie, należało wyciąć kupon z gazety, wypełnić go zgodnie z sumieniem kinomana i dołączyć bilet na film Jego Ekscelencja Subiekt. Można się było spodziewać, że przed kasą Kina Słońce i tym razem ustawiać się będą kolejki widzów spragnionych nowych, filmowych wrażeń! Cóż można dodać - tak się robi reklamę! I tak się robi biznes! Ale trzeba przy tym sprawiedliwie zaznaczyć - społeczeństwo nie tylko z uporem maniaka zachęcano do pójścia do kina, ale i motywowano ponownie do wyrażania opinii na temat tego, co w tym kinie można zobaczyć. Ośmieleni, zachęceni ponownie atrakcyjnymi nagrodami i ufni w to, że ich głos się naprawdę dla kogoś liczy, kinomani szturmowali kinową salę i przesyłali do redakcji wypełnione kupony. Już dwa dni później informowano w "Orędowniku Wielkopolskim" (nr 106/1933), że konkurs "wywołał olbrzymie zainteresowanie". W następnym numerze pisma ukazał tekst zatytułowany Który film zwycięży? (nr 107/1933), w którym podano pierwsze wnioski płynące z nadsyłanych zgłoszeń: "Narazie na pierwszem miejscu stoi film Jego Ekscelencja Subjekt. Mnóstwo osób głosuje na oba filmy razem - dając tem samem dowód, że stawia na równi filmy Każdemu wolno kochać i Jego Ekscelencja Subjekt". Dalej padają też słowa uznania dla filmu z Eugeniuszem Bodo, poparte statystykami: "W pierwszych 2 dniach pomimo cudownej, słonecznej pogody podziwiało go z górą 7000 osób, a więc cyfra ta jak na miesiąc maj i piękną pogodę wprost rekordowa"!!! Zachętą, jak podkreślono, by majowe popołudnie spędzić w kinowej sali, miało być również to, że na widowni dzięki specjalnym wentylatorom było zawsze chłodno i przyjemnie. Ot, taka nowoczesność i dbałość o godne warunki widza!

Ważą się szale plebiscytu filmowego! - grzmiał tytuł kolejnego artykułu, który dotyczył głosowania ("Orędownik Wielkopolski" nr 108/1933). Odnieść można wrażenie, że emocje sięgały zenitu, a wszyscy w napięciu obgryzali paznokcie, czekając na ostateczny wynik tych nietypowych zawodów. Poznań znów żył filmem, a organizatorzy podkręcali motywację uczestników konkursu, pisząc z patosem: "Popierajmy polskie filmy! Niech drogim stanie się dla nas dźwięk mowy polskiej, rozbrzmiewający ku nam z srebrnego ekranu"!!!

O skali przedsięwzięcia i zaangażowaniu społecznym świadczy również fakt, że w trakcie trwania plebiscytu pojawił się nawet ktoś, kogo dziś śmiało organizatorzy podobnych akcji, konkursów czy wydarzeń określiliby mianem sponsora! Oto bowiem czytamy: "Ponadto w dniu dzisiejszym zgłosił się  w Redakcji naszego pisma przedstawiciel znanej w Poznaniu pierwszorzędnej drogerji pod nazwą "Drogerja Uniwersum" ul.  Ratajczaka 38 i zachwycony nowym polskim filmem i naszym konkursem, zaofiarował samorzutnie piękną kasetę najlepszych wyrobów perfumeryjnych dla pierwszej z laureatek konkursu, dając tem samem dowód, że kupiectwo wielkopolskie interesuje się szczerze polskim filmem"!

W skład komisji, której zadaniem było podliczenie głosów i wytypowanie zwycięzców byli: dyrektor Nowomiejski, red. Czesław Kędzierski, red. Tadeusz Kraszewski i red. Bohdan Danielewski. Wyniki podano 21 maja (nr 116/1933) w "Orędowniku Wielkopolskim". Do redakcji napłynęły aż 3443 głosy! Niepodważalnym zwycięzcą okazał się Jego Ekscelencja Subiekt. Wyłonienie osób, które otrzymać miały nagrody, w obliczu takiej liczby kuponów, nie było rzeczą prostą. Komisja konkursowa postanowiła więc, że nagrodę przyzna co dwudziestemu uczestnikowi. Oprócz wspomnianej już kasetki perfum do wygrania były - a jakże! - pończoszki, książki oraz podwójne bilety do kina. Nagrody skromniejsze niż poprzednim razem, ale trzeba też przyznać, że wysiłek napisania recenzji nie może równać się wypełnieniu kuponu.

W ten oto sposób zakończył się kolejny filmowy konkurs, który zmotywował społeczność nie tylko z Poznania, ale i okolic, do tego, by śmielej wyrażać opinie na temat stanu i rozwoju polskiej kultury. Wszystko w myśl ponadczasowej zasady: głosować może każdy!

Justyna Żarczyńska

* We wszystkich cytowanych fragmentach zachowano oryginalną pisownię.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020