Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Dama za kierownicą

Pionierka polskiej motoryzacji, pierwsza poznanianka z prawem jazdy. Klementyna Śliwińska od niedawna ma swój skwer w Poznaniu, a dokładnie na Wildzie.

. - grafika artykułu
Klementyna (po lewej) i Maria Śliwińskie w samochodzie marki Praga, przy aucie stoi Henryk Śliwiński, 1925. Fot. ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Poznania

Spacerując po mieście, zaglądając w nieznane zakamarki, możemy czasem w swojej okolicy odkryć nieznany fyrtel, ustronny skwer lub skwerek, który w ostatnich latach nazwano imieniem postaci historycznej związanej z historią Poznania. Nie są to jednak prezydenci, generałowie czy ministrowie. Przyjęto zasadę, że poznańskim skwerom patronują osoby mniej znane, ale z całą pewnością ważne, wybitne i - przede wszystkim - niepospolite. Taką właśnie osobą była Klementyna Śliwińska, zamiłowana automobilistka i propagatorka motoryzacji. Zajmowała się sportem samochodowym, jeździła w rajdach, wyścigach i próbach sprawnościowych. A działo się to w czasach, gdy świat nie był jeszcze przyzwyczajony do widoku samochodu, a tym bardziej do widoku kobiety w samochodzie. W tym roku przypada 40. rocznica jej śmierci. W styczniu tego roku Rada Miasta Poznania przyjęła uchwałę ws. nazwania skweru na Wildzie imieniem Klementyny Śliwińskiej. To miano otrzymał placyk w rejonie ulic: Hetmańskiej, Romualda Traugutta i 28 Czerwca 1956 roku.

Urodziła się 6 listopada 1892 roku w Śmiglu koło Kościana. Nazywała się wtedy Klementyna Falkowska. Była córką Leonarda Falkowskiego, znanego i majętnego wydawcy i właściciela drukarni. Już w młodości fascynowała się techniką i motoryzacją. Prowadzić auto nauczył ją mechanik i kierowca jej ojca - Stanisław Nogajczak. Lekcje jazdy pobierała na samochodzie marki NAG i już w 1914 roku zdała egzamin na prawo jazdy, chociaż nie przyszło jej to łatwo. W czasie egzaminu na drogę wtargnęła krowa, którą potrąciła młoda adeptka automobilizmu. Ta drobna wpadka nie przeszkodziła jej rozpocząć prawdziwej przygody z motoryzacją. O tym, że rzeczywiście była prekursorką w tej branży, świadczy fakt, że jako pierwsza poznanianka i Wielkopolanka zdobyła prawo jazdy! Należy przy tym zaznaczyć, że Klementyna sama potrafiła odkręcić koło, załatać dziurawą dętkę, zajrzeć do silnika, dokręcić nakrętkę czy wymienić uszczelkę. Nie było to w tym czasie powszechne, bo - jak wspominała - "kobiety-automobilistki nie grzeszyły wówczas zbytnią wiedzą o budowie maszyn, motoru i umiejętnością prowadzenia drobnych napraw, gdyż od amatora-kierowcy przy ubieganiu się o prawo jazdy nie wymagano znajomości konstrukcji samochodu. Potrzebna była znajomość przepisów policyjnych i umiejętność jazdy, należało również przedłożyć zaświadczenie lekarskie".

W styczniu 1924 roku Klementyna, już pod nazwiskiem Śliwińska (wzięła ślub z poznańskim literatem Leonem Śliwińskim), została przyjęta do Wielkopolskiego Klubu Automobilistów i Motocyklistów. Wkrótce na jej wniosek zmienił on nazwę na bardziej prestiżową: "Automobilklub Wielkopolski" i pod taką działa do dziś. Klementyna w latach 20. była jedną z najważniejszych postaci polskiego automobilizmu i z kilkoma innymi, podobnymi jej entuzjastkami przecierała drogę innym paniom w dostępie do kierownicy. W swoich wspomnieniach podkreślała, że w latach 20. samochody posiadali tylko ludzie bardzo zamożni albo związani z branżą motoryzacyjną. Jej udało się połączyć pasję z biznesem, bo już w latach 20. prowadziła w Poznaniu salon niemieckich aut firmy NAG, a później otworzyła przy pl. Wolności salon samochodów marki Praga, produkcji czechosłowackiej. Klementyna uwielbiała tę markę i promowała ją, startując m.in. w rajdach samochodami Praga-Picolo. Użyczała też limuzyny Praga-Grand Janowi Kiepurze, gdy słynny śpiewak przyjeżdżał na występy do Poznania. Zleciła nawet wykonanie filmu reklamowego z udziałem właścicieli samochodów Praga. Rozbudowywała swój biznes motoryzacyjny o samochody większe i jako właścicielka omnibusów dostała w 1922 roku koncesję na prowadzenie komunikacji autobusowej pomiędzy centrum a przedmieściami Poznania. Przewozy realizowała założona przez Śliwińską firma Poznańskie Autobusy S.A.

Klementyna brała udział w wielu rajdach, wyścigach i próbach sprawnościowych. Debiutowała w I Rajdzie Pań 17 czerwca 1926 roku. Rywalizowała również z mężczyznami. Zawody organizowano także w Poznaniu, gdzie na boisku Sokoła przy Drodze Dębińskiej rozgrywano tzw. gymkhanę. Gymkhana to pochodzące z Indii określenie rywalizacji sprawnościowej na koniu, rowerze, motocyklu czy w samochodzie. W poznańskiej gymkhanie kierowcy wykazywali się kunsztem, pokonując tor przeszkód z jedną ręką na kierownicy, a w drugiej trzymając łyżeczkę z jajkiem lub szklankę wody. W 1927 roku Śliwińska wygrała poznańską gymkhanę, pokonując 19 zawodników. Patronka skweru na Wildzie startowała też w rajdach terenowych i sprawnościowych oraz... w samochodowych konkursach piękności, w których oceniano nie tylko wygląd samochodów, ale także kierujących nimi pań. Jak wspominała, w czasie konkursu piękności w Warszawie w jury zasiadali przedstawiciele świata sportowego, literackiego i artystycznego. Oceniali oni wrażenia estetyczne, linię samochodu, jednolitość stylu, warunki wsiadania i wysiadania, jakość wykończenia, harmonię barw i piękno całości. Znaczenie miał także strój automobilistek, które w zależności od panujących w danym roku trendów wkładały suknie popołudniowe, spacerowe kostiumy, a także... coraz odważniejsze spódniczki. "Moda z roku na rok wydłużała linię samochodu, a sukienkę skróciła do pół łydki. Nie trwało już długo, a ukazały się kolana bardzo już smukłej pani. Demonstrowane samochody wymyślnie przybierano w kwiaty, a nadmiar ich często zmieniał sylwetkę samochodu" - wspominała Śliwińska.

W 1930 roku Klementyna wzięła udział w rajdzie "Zjazd nad morze", w którym zadaniem załóg było przejechanie jak największej odległości w ciągu 72 godzin. Śliwińska przejechała 2143 km i tylko nieznacznie, o 20 km, przegrała ze zwycięzcą - Janem Średnickim. Klementynie towarzyszyła jej siostra, młodsza o 19 lat Ojcumiła, także zamiłowana automobilistka. Motoryzacyjną karierę Śliwińskiej przerwała II wojna światowa. Po wojnie nie wróciła już do rajdów. Zajmowała się historią motoryzacji, pisząc artykuły do gazet, m.in. "Stolicy", "Tygodnia", "Motoru" i "Przekroju". Wspomnienia o pierwszych latach polskiej motoryzacji opublikowała w 1975 roku w "Kronice Miasta Poznania". Pamiątki po niej przechowuje Muzeum Historii Miasta Poznania.

Klementyna Śliwińska zmarła 22 maja 1980 roku. Jest pochowana na cmentarzu junikowskim.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020