Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Dwie tożsamości Michała Głowińskiego

- Ten spektakl nie jest robiony dlatego, że ja zapragnąłem zostać reżyserem. Uznaliśmy z aktywistami z Grupy Stonewall, że jeżeli nie zabierzemy się za coś sami, to wielu tematów, które są dla nas ważne, nigdy w teatrze nie zobaczymy - przyznaje Mike Urbaniak, reżyser "Michasia", którego premiera odbędzie się piątek w Scenie Roboczej.

.
W monodramie w reżyserii Mike'a Urbaniaka wystąpi Piotr Nerlewski (fot. Wojtek Kaniewski)

Dla Urbaniaka, dziennikarza i krytyka, to będzie drugie doświadczenie teatralne "od środka". Dwa lata temu w Teatrze Polskim w Poznaniu podczas Pride Week wraz z Grupą Stonewall przygotował czytanie performatywne przełożonej przeze niego na język polski wybitnej sztuki Larry'ego Kramera "Normalne serce" o wybuchu epidemii AIDS. - Wtedy stwierdziliśmy, że skoro tak entuzjastycznie przyjęła je poznańska publiczność, to może kolejnym krokiem będzie zrobienie spektaklu - niewielkiej formy teatralnej, ale bardzo trudnej, czyli monodramu. Postać profesora Michała Głowińskiego wydała się nam raczej oczywista - to też od lat jeden z moich idoli. Jest osobą niezwykle ciekawą i wartą przedstawienia młodemu pokoleniu, dzisiejszym nastolatkom i dwudziestolatkom. Wydaje mi się, że nie mają pojęcia, kim był Michał Głowiński - wyjaśnia Mike Urbaniak.

Gdy zwrócił się do profesora Głowińskiego z planem przygotowania spektaklu, ten był zaskoczony, ale i zaciekawiony propozycją. - Poprosił o to, aby mógł zobaczyć tekst, gdy już będzie gotowy. Zaznaczył też, że nie ma zamiaru dokonywać żadnych ingerencji. Myślę, że profesorowi zrobiło się ciepło na sercu, że młodsze pokolenie (i nie mówię tu o sobie, a o realizatorach) jest zainteresowane jego osobą - mówi Urbaniak. - Przy czym muszę zaznaczyć, że nie jest osobą, która lubi się pokazywać publicznie. Ten dystans wynika z wrodzonej skromności i bardzo silnego poczucia prywatności - dodaje.

Podstawą monodramu są "Kręgi obcości. Opowieść autobiograficzna", w których profesor szczerze opowiada o swoim życiu, żydowskim pochodzeniu i homoseksualnej orientacji. Poza jego twórczością, w "Michasiu" Urbaniak wykorzystuje też fragmenty dwóch rozmów - wywiadu udzielonego dla gejowskiego magazynu "Replika" i drugiego, dla "Dużego Formatu", zatytułowanego "Amator kwaśnych jabłek".

- Pozostawiamy z boku kwestię dorobku naukowego profesora, bo uważamy, że to najbardziej widoczna i znana część jego działalności. Zajmujemy się jego dwiema tożsamościami - żydowską i gejowską. Robimy to również dlatego, bo tym dwóm grupom dość mocno dostaje się po głowie od władz centralnych i chcemy o tym głośno mówić. Profesor Głowiński dokonał coming outu będąc w dość zaawansowanym już wieku 75 lat. Kilka lat wcześniej mówił wprost i otwarcie, że jest Żydem, co nie jest w Polsce łatwe. Został uratowany z getta warszawskiego dzięki działalności Ireny Sendlerowej. Wydał nam się postacią absolutnie fascynującą - a przy tym mam wrażenie, że również zupełnie niedocenioną przez środowisko LGBT. Warto o nim mówić i przypominać o tych co najmniej dwóch tożsamościach, które się w nim skrywają - wyjaśnia Paweł Skrodzki, producent spektaklu.

W "Michasiu" Mike Urbaniak zdecydował się obsadzić Piotra Nerlewskiego, wybierając go ze względu na talent, ale i wiek - zależało mu też na tym, aby profesora zagrała młoda osoba. - Jest jednym z tych artystów, którzy są sojusznikami społeczności LGBT i wspierają ją w swoich rozlicznych działaniach. Bardzo chętnie przyjął propozycję. To nie pierwszy raz, gdy Piotr współpracuje z Grupą Stonewall. Spektakl realizuje wybitnie gejowski zespół realizacyjny, ponieważ praktycznie wszyscy realizatorzy - ja, scenograf, autor światła, kostiumów, muzyki, choreografii - są gejami. Interesowało mnie spotkanie naszych wrażliwości z wrażliwością aktora, który nie jest ani gejem, ani Żydem, a te tożsamości musi przetworzyć, bo gra postać o takich dwóch skomplikowanych tożsamościach - mówi reżyser.

"Michaś" dotyczy zarówno czasów młodości profesora, okresu okupacji, trudnego dla niego jako Żyda roku 1968, czy akcji Hiacynt z lat 80. Spektakl mówi też o współczesności, o jego coming oucie, o byciu tu i teraz, o samotności. - Jest to temat, który interesuje nas również z punktu widzenia osób starszych LBGT w Polsce. To temat niezbadany, nieodkryty. Bardzo mało się o tym mówi i pisze. Nie ma żadnej pomocy dla tych osób, nawet organizacje społeczne zajmujące się tym tematem wiedzą o nim bardzo niewiele. Spektakl ma być również refleksją dla środowiska: gdzie się podziali geje, lesbijki i osoby trans, które dzisiaj są w wieku 60, 70, 80 lat - mówi Paweł Skrodzki.

Grupa Stonewall prowadzi bardzo różnorodną działalność. - Robimy bardzo dużo w ramach działalności interwencyjnej. Zapewniamy darmową pomoc psychologiczną, pomoc prawną, zajmujemy się edukacją. Jednym z ważnych dla nas obszarów jest również kultura. To sposób na komunikowanie się ze środowiskiem - na to, żeby pokazać mu ważne dla nas tematy i ich ujęcia. To także sposób na integrację - wylicza Skrodzki. Grupa Stonewall jest też organizatorem festiwalu Poznań Pride Week, największej tego typu imprezy w Polsce, w trakcie której odbywa się kilkadziesiąt wydarzeń kulturalnych, społecznych i politycznych, a wśród nich Marsz Równości. W tym roku wydarzenie jest zaplanowane na przełomie czerwca i lipca.

W Grupie Stonewall są też i plany dalekosiężne związane z teatrem: chęć odkrywania, tłumaczenia i wystawiania dramatów, których nie zna środowisko LGBT. - Mamy jeszcze co najmniej dwa kolejne pomysły - ale o wszystkim zadecyduje premiera "Michasia". Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to być może w przyszłym roku lub za dwa lata podejmiemy się zrobienia kolejnego spektaklu. Tematów i bohaterów LGBT jest całkiem sporo i warto o nich opowiedzieć - mówi Mike Urbaniak.

Marek S. Bochniarz

  • "Michaś"
  • reż. Mike Urbaniak
  • prod. Grupa Stonewall
  • Scena Robocza
  • przedpremiera 30.05, premiera 31.05
  • bilety: 15 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019