Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Muzyka może wydarzyć się w każdym miejscu

Podczas tegorocznej odsłony showcase'u Spring Break głowa bolała od nadmiaru. Gdzie się nie obrócić w centrum Poznania - tam koncert. Większość line upu tworzyli wykonawcy młodzi, niszowi, niezbyt znani - przyjrzyjmy się najciekawszym z nich.

.
fot. Tomasz Nowak

Czwartek: punk według wzoru

Pierwszy dzień imprezy rozpoczął się dość niepozornie, bo od występu Di.Arii w małej sali klubu Dragon. Podczas półgodzinnego setu Di.Aria oscylowała pomiędzy koncertem muzycznym a performancem, korzystając z drobnych efektów świetlnych. Rzeczywiście, jej wokalowi blisko do "arii", bo wykorzystuje operowy sposób śpiewania, żeby po chwili przejść w niepokojący szept. I znaczną część koncertu spędza wśród publiczności: czy to śpiewając wprost do jednego z widzów czy stojąc z nimi przodem do sceny, jakby muzyka w trakcie występu mogła wydarzyć się w każdym miejscu sali. Di.Aria w dość prosty, ale przemyślany sposób korzysta z przesterów, loopuje dźwięki i w ramach improwizacji manipuluje swoim głosem.

Dużym powodzeniem tego dnia cieszyły się koncerty Gniewomira Tomczyka czy francuski showcase w Meskalinie, czego dowodem były gigantyczne kolejki do klubów i sal koncertowych. Podejrzewam, że tym występom media nie poskąpią rozgłosu, dlatego skręciłam w trochę inną stronę line upu.

Pod Minogą występował zespół Czerwone Świnie. Na pewno to ciekawa propozycja, z którą warto się zapoznać, bo wpisuje się w nurt podobny SIKSie, czyli powrót do punku. Tyle, że z Czerwonymi Świniami jest pewien problem: zespół tworzy m.in. duet Monika Strzępka-Paweł Demirski, czyli świetnie znane i czołowe postaci polskiej sceny teatralnej. Czy elita teatru może tworzyć wywrotowy, oddolny punk jaki robi wspomniana SIKSA? Mam wątpliwości, chociaż trzeba oddać Strzępce i Demirskiemu, że ich koncert był dobrze zrobiony, konkretny, energetyczny, o społecznie zaangażowanych tekstach. Dużo w tej muzyce punku, trochę stoner rocka, trochę hard rocka. Przed koncertem rozdawano nawet ziny, na których wydrukowane były teksty zespołu. Wszystko więc było zrobione według wzoru - ale czy punk powinien być "wzorcowy"? To ciekawy przypadek, zwłaszcza w obliczu rosnącej dyskusji wokół młodego polskiego punka. Dlatego warto Czerwonym Świniom przyglądać się dalej.

Piątek: amelodyjni, hałaśliwi

Dzień drugi przepełniony był propozycjami electro popu i szeroko rozumianej elektroniki. Wiele z tych występów niestety jest wtórnych, trudno młodym twórcom powiedzieć coś nowego w gatunkach, w których zrobiono już tak wiele. Ale pojawiło się kilka ciekawych koncertów - jak występ słoweńskiego zespołu Futurski. Od razu trzeba zaznaczyć, że tutaj nie ma eksperymentu. Jest za to bardzo dobrze zagrany synth pop i elektronika, podobna do tej spod znaku Kavinsky'ego czy Chromatics. Przepuszczone przez syntezator głosy wokalistów tworzą bardzo nostalgiczny nastrój: muzyka Futurski to elektronika dźwięków przeciągniętych i przedłużonych. Zespół poradził sobie też sprawnie z awarią mikrofonu, co na takim wydarzeniu jak showcase musi być bardzo stresujące.

Ciekawy był też M8N Plays ULSSS, czyli projekt Mirona Grzegorkiewicza. Muzyk przedstawia się jako "Moon plays Ulisses", a na koncercie podczas Spring Break gościnnie wystąpili z nim jeszcze dwaj twórcy. Grzegorkiewicz podczas występu używa głównie efektów elektronicznych, czasem dodaje swój wokal. Słychać, że korzysta też z nagranych wcześniej dźwięków otoczenia. To elektronika bardzo eksperymentalna, często wręcz amelodyjna, czasem hałaśliwa. A publiczność w Psie Andaluzyjskim słuchała jej w pełnym skupienia milczeniu.

Drugi dzień festiwalu skradli jednak raperzy, którzy nie są już niszowi, ale wciąż robią młody hip hop. PR08L3M po brzegi wypełnili Salę Wielką, zagrali utwory z różnych swoich wydawnictw. Pozostaje tylko życzyć sobie, żeby większość występów hip hopowych tak wyglądała: z dopracowanymi wizualizacjami, zagranymi na żywo bitami i sprawnym rapowaniem - prawie bez wytchnienia.

Sobota: dialog wokali

Ostatni dzień przyniósł nieco inne doznania koncertowe. Piękny (chyba nieczęsto używa się tego słowa w relacjach koncertowych, ale tutaj trzeba) był występ Maniuchy i Ksawerego w Psie Andaluzyjskim. Duet gra pieśni z ukraińskiego Polesia, a niesamowicie silny głos Maniuchy Bikont niesie te pieśni w przestrzeń. Ksawery Wójciński wygrywa czasem rytm, czasem dogrywa linię melodyczną na kontrabasie - w efekcie dostajemy i dźwięki rzewnych smyczków i niski bas. Mają też w repertuarze pieśni, w których jest dialog wokali, dlatego Ksawery czasem też śpiewa. Duet wydał ostatnią płytę "Oj borom, borom" dzięki crowdfundingowi. Warto ich wspierać i przyglądać się dalszej karierze.

Tego dnia odbył się też koncert, o którym, jak myślałam wcześniej, nie wspomnę ani słowa. Bo przecież Stefan Wesołowski wygrał w ostatnim plebiscycie na płytę roku "Gazety Wyborczej", a na Spring Break występował w Sali Wielkiej CK Zamek. A jednak, choć sala nie była zupełnie pusta, to w tłumie widać było spore prześwity. Nie wiem, czy to kwestia godziny - w tym samym czasie na placu Wolności grał Kortez - ale Wesołowski zasługuje na wypełnienie sal w takim samym stopniu jak PR08L3M. Swoim występem potwierdził tylko, że jest muzykiem światowej klasy. Grał na pianinie i smyczkach, a towarzyszyła mu harfistka i basklarnecista. Neoklasyczna muzyka Wesołowskiego na żywo robi tak dobre wrażenie jak na płycie: jest minimalistyczna, ale mroczna, mocno korzysta z elektroniki.

Jest jeszcze jeden zespół, który wystąpił w sobotę, a warto mu się przyglądać. To dziewczyny z Gangu Śródmieście, które robią "Feminopolo". Grupa powstała 8 marca 2017 roku i oby występowała jeszcze długo. Nie jest to muzyka odkrywcza, eksperymentalna czy innowacyjna, ale jest dobrze zrobiona, ma spójny przekaz i chwytliwe, przewrotne teksty. Są tam bity, jest mocny bas i dobry rytm. Głos wokalistki Karoliny Czarneckiej świetnie zabrzmiał w Blue Nocie - zespół ma energię, która zaangażowała publiczność w śpiewanie i tańczenie razem z nimi.

Jolanta Kikiewicz

  • Enea Spring Break 2018
  • 19-21.04

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018