Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

ERA JAZZU. Demokratyczny jazz

Czwartkowy wieczór w Zamku był dla mnie wydarzeniem niezwykle emocjonującym. Tego wieczoru usłyszeliśmy nie tylko doskonale odbierane w Europie Tingvall Trio, ale także Kacpra Smolińskiego - młodego artystę, tegorocznego laureata Ery Jazzu.

.
fot. Tomasz Nowak

Kacper Smoliński wraz z zespołem mieli dla siebie prawie godzinę na zamkowej Scenie. To ogromne wyróżnienie, a także odpowiedzialność - od tego koncertu może zależeć to, czy nazwisko harmonijkarza dotrze do szerokiego grona odbiorców.

Muzyk pokazał się jako uzdolniony kompozytor, który w jazzie powoli kreuje swój indywidualny ton. Jego gra była niezwykle przemyślana i precyzyjna. W utworach preferował krótkie, dosyć proste motywy powtarzane w różnych rejestrach. Prostota wyjściowych pomysłów muzycznych była doskonałym materiałem do muzycznej zabawy. I pod tym względem czułam niedosyt, gdyż Smoliński nie miał partnerów wśród muzyków z zespołu. Szczególnie egoistyczna była ekspansywna gra perkusisty. Przesterowany dźwięk instrumentu wybijał się, zanadto burząc przez to proporcje brzmieniowe zespołu. Miałam wrażenie, że perkusista nie za bardzo słuchał tego, co grają jego koledzy z zespołu. Technika, stały i mocny wolumen brzmienia oraz brawura to dobry start dla solisty, nie zaś dla członka kwintetu. Nie do końca przekonała mnie także gra Attila Muehla, którego partia dublowała w dużej części partie harmonijki. Doskonale natomiast muzykował pianista, Tomek Sołtys. Niezwykle skupiony, bardzo wrażliwy brzmieniowo i w mig reagujący na najdrobniejsze zmiany, tematy i motywy muzyczne. Brawo!

Występ Tingvall Trio przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się, że formacja założona przez Martina Tingvalla ucieknie raczej w prosty minimalizm, oszczędność środków i ascetyczne brzmienia. Muzyka tego zespołu jest jednak dużo bogatsza i ciekawsza. Niespotykana we współczesnym jazzie wrażliwość melodyczna muzyków sprawiła, że każdy z prezentowanych utworów był bardzo charakterystyczny. Wystawienie na pierwszy plan właśnie melodii wydaje się odważnym gestem w dobie surowych rytmów i skomplikowanych form. Utwory Tingvall Trio miały w sobie coś z piosenkowych przebojów (w najlepszym tego słowa znaczeniu), a przy tym nie trąciły banałem i łatwą emocjonalnością. O ich formacji mówi się "skandynawski jazz z kubańskimi smaczkami i rockową pozą" - to doskonałe określenie, gdyż pokazuje, że ich muzyka może spodobać się naprawdę wszystkim, jest niezwykle demokratyczna. Jedni odnajdą w niej liryczne, poetyckie piękno melodii, inni wyzwalającą energię brzmienia, a jeszcze inni rytmiczne i harmoniczne smaczki oraz moc jazzowych kontekstów. Ten zespół gra ze sobą od przeszło dekady i jest to mocno odczuwalne. Pianista, chociaż jest liderem, w odpowiednich momentach potrafił się "chować", by oddać scenę w ręce kontrabasisty Omara Rodrigueza Calvo (ta rytmiczna precyzja, te niezapomniane melodie!) oraz perkusisty Jürgen Spiegela (potrafi w sekundę zmienić nastrój utworu o 180 stopni!).

Tingvall Trio wykonali utwory tak z wcześniejszych płyt, jak i kompozycje nowe. Inspiracje naturą, muzyką ludową (skandynawską, ale też kubańską), filmowe odniesienia, filozoficzne konteksty - wszystko to sprawia, że zespół stanowi unikalną formację na jazzowej mapie Europy i świata. Wspaniale, że mieliśmy szansę posłuchać go w Poznaniu.

Aleksandra Bliźniuk

  • Era Jazzu - Aquanet Jazz Festival: Tingvall Trio "Nordic Sounds, Jazzy Night"
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • 12.04

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018