Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

NOSTALGIA FESTIVAL. Twórczy wandalizm

C-dur, c-moll, Cis-dur, cis-moll, D-dur, d-moll... I tak dalej, w górę, chromatycznie, po półtonie, najpierw preludium i zaraz za nim fuga jak amen w pacierzu. Jedni poprzestają na tym, inni wychodzą poza. Pierwszy dzień Nostalgia Festival odbył się pod znakiem twórczego wandalizmu.

.
fot. A. Jastrzębowski

Wszyscy, którzy uczęszczali do szkół muzycznych, by szlifować swoje umiejętności gry na instrumentach klawiszowych, przeszli przez Das Wohltemperierte Klavier Bacha. Każdy w swoim repertuarze ma co najmniej kilka utworów z tego cyklu, który, o czym wiadomo było, zanim zaczęło się rozczytywać te gęste, żmudnie rozpisane głosy bachowskie, niezwykle ważnym cyklem jest. Piotr Orzechowski też przeszedł przez preludia i fugi, zapewne nie tylko te bachowskie, ale też Szostakowicza, preludia Chopina czy Debussy'ego. Kompozytorzy wielu epok, nurtów i stylistyk wzorując się na barokowym mistrzu, podejmowali się tych właśnie form, tworząc dokumenty swojego języka muzycznego. Słuchając początku 24 preludiów i improwizacji w wykonaniu Piotra Orzechowskiego, od razu wiadomym stało się, że artysta nie odżegnuje się od tradycji, a bardzo dogłębnie analizuje, bierze z niej to, co mu najbliższe, przekształca, improwizuje i ironizuje. Puszcza do nas oko, robi w balona, grając motywy, które mogłyby znaleźć się w DWK Bacha, by później zrobić z nich rytmiczny beat, którego nie powstydziłby się Daft Punk. Noga tupie, ciało się buja, ale to kolejna zmyłka, wracamy do tonacji, wracamy do konwencji.

Gdyby Piotr Orzechowski szukał pracy, jego cykl Preludiów i improwizacji byłby doskonałym portfolio. Są w nim zawarte wszystkie inspiracje, fascynacje, idee, cała przeszłość artysty. Zacząć można chociażby od nawiązań do tradycji, które świadczą o klasycznym wykształceniu Orzechowskiego. Te zwroty harmoniczne wzięte od Chopina, ta żywa kolorystyka, która wprawdzie wykracza poza odkrycia Debussy'ego, ale jednak do nich nawiązuje. W kadencjach utworów pobrzmiewa neoklasycyzm, zaś  najbardziej oczywistym nawiązaniem do tradycji jest dzieło Bacha i cała idea budowania utworu na motywie, głównym pomyśle, który w dalszym przebiegu podlega rozwinięciu i przetworzeniom.

A jednak cykl Orzechowskiego jest daleki od tradycji. Artysta wychodzi od niej jedynie i najszybciej jak się da ucieka, co jakiś czas wracając do niej myślą. Co słyszymy więc na kolejnych stronach portfolio? Oczywiście nieskrępowany jazz, improwizacje jednocześnie swobodne i logiczne, oparte na współbrzmieniach możliwie dalekich od systemu dur-moll, lecz niechaotycznych. W miniaturach pobrzękują także melodie oparte na folklorze. Rytmiczne, żywiołowe przebiegi czasem wywołują skojarzenia z oberkiem, kiedy indziej mazurem. Flirt z muzyką popularną odbywa się na poziomie rytmu.

Słuchając tak zatytułowanego cyklu, nie sposób nie zwracać uwagi na jego plan harmoniczny. Chociaż system dur-moll w takiej wersji, jaka obowiązywała w czasach Bacha, raczej nie fascynuje współczesnych kompozytorów, to nadal stanowi ciekawy punkt odniesienia. Także Orzechowski w swoim cyklu, niekiedy zupełnie nieoczekiwanie, a nawet bezczelnie, z butą, po brudach improwizacji docierał do czystej jak łza tonacji. Kolejny raz nabierał słuchaczy, którzy już mogli zapomnieć, co w programie; zapomnieć, że po improwizacji nadejdzie kolejne preludium, a tak zatytułowany utwór może się oddalać, może uciekać, może wreszcie rozwalać zdobycze historii muzyki, lecz nigdy się od niej nie uwolni. Tego zresztą, jak sądzę, niepokorny pianista wcale by nie chciał. Pierwszy dzień Nostalgii za nami. Orzechowski swoim koncertem stworzył idealne preludium do kontemplacji, do rozważań nad historią muzyki i historią w ogóle, nad wyrywaniem się z konwencji, tradycji, a także z idei które krępują.

Aleksandra Kujawiak

  • Nostalgia Festival - dzień 1
  • koncert Piotra Orzechowskiego
  • 23.11

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018